47

Gdzie jest konkurencja dla tej maszyny?! Surface Pro 6 – recenzja

Mieliście kiedyś do czynienia z takim urządzeniem, które wywoływało u Was skrajne emocje? W pewnych okolicznościach wręcz zachwyca, by jakiś czas później zirytować w najmniej spodziewanym momencie? Na całe szczęście tych drugich sytuacji nie było zbyt wiele, ale jednak miały miejsce. Dlatego utwierdziłem się w przekonaniu, że Surface Pro 6 jest dla osób o bardzo konkretnych potrzebach i oczekiwaniach, a w swojej kategorii nie ma żadnej konkurencji. 

Pamiętacie jeszcze czasy, gdy w ofercie Microsoftu były tylko tablety Surface? Rozszerzenie jej o hybrydę Surface Book, Surface Laptopa i nietypowego desktopa Surface Studio sprawiło, że presja ciążąca na tablecie Surface Pro zmalała. Nie możemy już oczekiwać od niego, że w 100% zastąpi nam laptopa, bo jeśli takowego potrzebujemy, to powinniśmy kupić Surface Laptopa. I tak dalej. 

Koniec kryzysu tożsamości?

Dzięki temu, Surface Pro może bez skrupułów być tym, czym chciał być od samego początku. Tabletem, ale z opcją ewentualnego wcielenia się w rolę laptopa. I wypada w niej coraz lepiej, choć wciąż czasami uważam, że ten sprzęt przechodzi pewien kryzys tożsamości. Microsoft uczy się na swoich błędach i słucha opinii recenzentów oraz użytkowników, ale nie jest możliwe by sprostał wszystkim zarzutom jednocześnie, więc musimy wszyscy godzić się na kompromisy. Surface Pro 6 chudnie w oczach, ale nie traci na użyteczności. Można ponarzekać, że od dłuższego czasu się nie zmienił, ale czy na pewno chcielibyśmy, by wyglądał i/lub działał diametralnie inaczej? Przestrzeń na mniejsze lub większe poprawki oczywiście jest – to nie jest urządzenie bez wad – ale w swojej kategorii trudno mu dorównać i Microsoft zdaje sobie z tego sprawę. 

To nie jest pierwszy Surface Pro z jakiego miałem okazję korzystać, dlatego rozpoczęcie przygody z tym tabletem to dla mnie formalność. Konto Microsoft zapewnia dostęp do mojego systemu, synchronizacji ustawień i plików w OneDrive, a później bez przeszkód instalujemy potrzebne aplikacje, coraz częściej ze Sklepu Microsoft. Slack, Spotify, iTunes, IrfanView, Sticky Notes, ToDo i Netflix w mgnieniu oka pojawiły się na urządzeniu. Chrome i Adobe CC instaluję w klasyczny sposób. Ta czynność nadal ma jakiś urok, wolałbym, żeby nie zaniknęła, choć nie należy do najprzyjemniejszych. 

Wraz z Surface Pro 6 trafiły do mnie klawiatura i rysik Surface Pen. Ten ostatni w najnowszej, najdokładniejszej wersji. Klawiatura z miękkim, przyjemnym wykończeniem. Jest także ładowarka z dodatkowym portem USB – zegarek albo telefon naładujemy z tego samego zasilacza. Klawiatura wpina się z miłym odgłosem kliknięcia w dolną krawędź, a Surface Pen dzięki magnetycznym wkładkom spoczywa na bocznej krawędzi tabletu. Na tyle solidnie, że nie boję się w ten sposób nosić go na co dzień w torbie. To wszystko.  

Surface Pro 6 to tylko i aż kolejny Surface Pro

Konstrukcja Surface Pro, choć udoskonalana, nie zmieniła się znacząco przez te wszystkie lata. To dobra i zła wiadomość. Dobra, bo zawias w podstawce sprawdza się jak nigdy dotąd, pozwalając na wygodną regulację kąta nachylenia ekranu. Nie może być mowy o jakichś luzach lub utracie dokładności czy stabilności – tablet postawimy dokładnie tak, jak sobie tego będziemy życzyć i sprzęt jest gotowy do pracy przez kilka godzin. Podczas korzystania z klawiatury bliżej będzie mu do pozycji jak w laptopie, ale gdy chwycimy w rękę rysik, odchylimy go znacznie bardziej, czasem zostawiając tylko delikatne nachylenie, które pozwoli komfortowo pisać odręcznie, szkicować lub rysować. Można to robić na blacie, ale można też w innych sytuacjach – wszystko wynika z wypracowania sobie jak najlepszych warunków i tutaj każdy z nas będzie potrzebował czegoś innego. 

Wspomniałem jednak, że obecność zawiasu to zła wiadomość i piję oczywiście do sytuacji, gdy spróbujemy porównać Surface Pro bezpośrednio laptopem. Przez podstawkę z tyłu, w niektórych warunkach nie zawsze będzie możliwe ustawienie go w dokładnie takiej pozycji, jakiej byśmy oczekiwali. Na kolanach pracuje się całkiem w porządku, ale nie dysponujemy kompletną swobodą, bo musimy zadbać o stabilny punkt podparcia podstawki. Na blacie jest nawet lepiej niż w laptopie, bo klawiatura oferuje dwa profile – całkowicie płaski i nieco uniesiony. 

Kiedy Surface Pro 6 sprawdza się najlepiej?

Moglibyśmy przejść do specyfikacji, zestawu portów i oceniać wydajność tabletu w różnych okolicznościach. Do tego dojdziemy, ale po prostu muszę się z Wami podzielić trzema sytuacjami, w których uwielbiam korzystać z Surface Pro: 

  • Surface Pro 6 jako notatnik 

Uwielbiam odręczne notatki. Gdy tylko mogę, właśnie w ten sposób organizuję sobie dzień, tydzień. Daje to pewną swobodę – dopisania czegoś, poprawienia, wykreślenia i zakreślenia. W przypadku zwykłego notesu problemem jest kwestia dostępu – nie zawsze mam go pod ręką, nie zawsze wygodnie się z niego korzysta, nawet jeśli chciałbym coś tylko sprawdzić. W przypadku Surface Pro i OneNote’a, wszystko działa jak należy – komfortowo wycinam, zaznaczam, podkreślam, piszę, by do tego wszystkiego mieć później dostęp na telefonie i każdym innym urządzeniu. 



  • Popołudniowy/wieczorny relaks 

Surface Pro nie jest klasycznym tabletem, dlatego smukłością i lekkością nie będzie dorównywać urządzeniom typowo mobilnym. Mimo to, w wolnych chwilach uwielbiam sięgać właśnie po niego, bo do mojej dyspozycji jest dokładnie to samo środowisko, z którym spędzam najwięcej czasu – wszystkie aplikacje, ustawienia i tak dalej. Windows 10 nie jest w pełni gotowy na obsługę dotykową, irytuje czasem dłuższe przytrzymywanie palca na ekranie w celu wywołania podręcznego menu, ale koniec końców do przeglądania sieci, oglądania Netfliksa, poprawiania fotek nadaje się świetnie. Zauważyłem, że nad wyraz często w mojej ręce ląduje Surface Pen. 

  • Szybka praca w terenie 

Nie zdarza się to zbyt często, ale jeśli tak się dzieje, to trudno mi nie docenić pełnej wersji przeglądarki Chrome, Opera czy którejkolwiek innej w sytuacji, gdy mogę dotykowo skorzystać z każdego serwisu internetowego bez obaw, że cokolwiek pójdzie nie tak. A mobilne Safari czy Chrome na iPadzie na taki problem chorują. 

Zmian jak na lekarstwo – to dobrze i źle zarazem

 A teraz zapowiadana specyfikacja testowanego egzemplarza. W środku znalazł się procesor 8. generacji – Intel i5,  8 GB pamięci RAM i 256 GB na dysku SSD. Z przodu zachwyca ekran 12,3 cala o rozdzielczości 2736 x 1824 pikseli. Jest ona dość nietypowa, bo od wielu lat Microsoft wybiera proporcje boków 3:2 wyświetlaczy w swoich urządzeniach, co ma przełożyć się na lepiej rozplanowaną przestrzeń do pracy. I jak mógłbym się z tym nie zgodzić, tym bardziej że w trybie tabletu połowę  ekranu zajmie nam wirtualna klawiatura pozostawiając mniej miejsca na cokolwiek innego. Wokół wyświetlacza zauważymy dość szerokie, bo około 1 cm ramki, które zwracają na siebie coraz więcej uwagi. Czy mi przeszkadzały? Oczywiście, że wolałbym zamiast nich nawet minimalnie większy ekran, ale należy pamiętać, że Surface Pro to głównie tablet i nie mogą one stać się niewidoczne, bo nie chwycimy urządzenia pewnie i wygodnie w ręce. W nowych iPadach Pro wypracowano kompromis, tutaj też Microsoft nie powinien mieć z tym problemu. 

Porty to jedna z najczęściej poruszanych kwestii w przypadku najnowszych urządzeń Surface. Wcale się temu nie dziwię, bo choć poprawie uległo sporo mankamentów, to Microsoft nie pokusił się o reorganizację wnętrza komputerów i wymianę niektórych złącz. Przywykliśmy to Mini DisplayPort w Surface Pro 6, ale jego miejsce powinien zająć port USB-C z Thunderboltem, by mógł służyć użytkownikowi w bardziej uniwersalny sposób. Jeżeli chciałbym użyć go do ładowania, bo zapomniałbym ładowarki z Surface Connectorem, to powinno być to możliwe. Jeżeli chciałbym podłączyć zewnętrzny układ GPU, to powinno być to możliwe. Jeżeli chciałbym sięgnąć po przejściówkę i podłączyć wiele innych akcesoriów, to powinno być to możliwe.

Doceniam jednak obecność klasycznego portu USB (typu A) i czytnik kart MicroSDXC. Ile w tym premedytacji Microsoftu, a ile opieszałości? Tego się nigdy nie dowiemy, ale korzystając z kart, dysków zewnętrznych, pendrive’ów i innych gadżetów, za każdym razem cieszę się, że nie muszę myśleć o zabieraniu jakiegokolwiek dongla (to słowo w j. angielskim na nawet dość negatywny wydźwięk, dlatego z niego skorzystałem). Jako użytkownik MacBooka Air poprzedniej generacji cieszę się z magnetycznego złącza Surface Connector, które już dwukrotnie uratowało mnie przed zrzuceniem tabletu z biurka – przewód po prostu się odłączył i nie pociągnął za sobą Surface’a. 

Dla kogo jest tablet Surface Pro 6?

Wydaje mi się, że Surface Pro nie ma skonkretyzowanej grupy odbiorczej. Ten komputer może służyć do typowej pracy biurowej z dokumentami, arkuszami i prezentacjami, które będzie można w wygodny sposób przedstawić w terenie, ale nie wolno zapominać o jego artystycznych i kreatywnych cechach, bo dokładny rysik Surface Pen, dotykowy i świetnie nasycony oraz zbalansowany ekran pozwolą na komfortową pracę z grafikami, szkicami czy zdjęciami. W przypadku filmów 12,3 cala obszaru roboczego i mobilne podzespoły mogą okazać się niewystarczające, ale kto wie. 

Jeśli chodzi o wydajność Surface Pro 6 w trakcie mojego codziennego użytku, to nie mogłem na cokolwiek narzekać. Czterostopniowa skala trybu zasilania pozwala dostosować warunki (wydajność i jasność ekranu) do naszych potrzeb i wycisnąć z akumulatora jak najwięcej. Microsoft deklaruje aż 13 godzin pracy bez zasilania zewnętrznego (test polega na odtwarzaniu ciągłym wideo). W moim przypadku mowa jest o 6-8 godzinach, w zależności od liczby otwartych kart w Chrome i aplikacji w tle, do których wracam (Spotify, Lightroom, Slack).  



Podobnie jak w Surface Laptop, tutaj również możemy polegać na Windows Hello i przednich kamerach podczas logowania do systemu. I całe szczęście, bo w wielu sytuacjach po prostu nie wyobrażam sobie wprowadzania hasła czy nawet PIN-u na ekranowej klawiaturze – to byłaby mordęga. A tak wystarczy spojrzeć na ekran i nawet w totalnej ciemności można na nim polegać. Prfzedni aparat oferuje 5 megapikseli, tylny 8 megapikseli – tak na wszelki wypadek. 

Na pewno zauważyliście – Surface Pro 6 w czarnej wersji

Oglądając powyższe zdjęcia zapewne zastanawialiście się, dlaczego w ogóle nie wspomniałem do tej pory o nowej wersji kolorystycznej, w której pojawił się Surface Pro 6. Ciekaw byłem, czy w ogóle to zauważyliście i gdy już mieliście popędzić do sekcji komentarzy, by o tym napisać, dodałem ten akapit. Wszystko się zgadza, to kompletna nowość i trzeba przyznać, że był to strzał w dziesiątkę. Nie tylko na zdjęciach, bo szczególnie na żywo czarny Surface Pro 6 prezentuje się znakomicie. Dopasowana do niego klawiatura dopełnia całości, ale rysik trafił do mnie w szarej/srebrnej wersji. Trochę szkoda, ale czarna jest dostępna w sprzedaży. Faktem jest, że czarna obudowa, choć miła w dotyku, zbiera więcej odcisków palców, ale przy odrobinie (dodatkowej) higieny wszystko będzie w porządku. Strasznie żałuję, że nowy Surface Laptop 2 nie jest oferowany w Polsce w czarnej kolorystyce.

Gdy już jesteście pewni, że Surface Pro 6 jest komputerem dla Was, na pewno będziecie potrzebowali chwili na upewnienie się w swojej decyzji, bo cena urządzeń Microsoftu właśnie tego wymaga. To nie może być przypadkowy, nagły zakup. Wydając około 7 tysięcy złotych (za tyle kupimy najbardziej rozsądną wersję) chcielibyśmy być pewni, że sprzęt sprosta oczekiwaniom. Dlatego nie rozumiem, dlaczego wciąż można kupić Surface Pro bez klawiatury pełniącej też rolę etui. Czy ktokolwiek się na to zdecydował? Zdecydowana większość klientów będzie jej potrzebować i dodatkowy koszt w wysokości aż 700-800 złotych brzmi trochę absurdalnie. Owszem, jest wygodna i dokładna (touchpad mógłby być minimalnie większy), ale taka polityka jest dla mnie kompletną zagadką. 

Sprawa jest jednak prosta – jeśli szukacie laptopa, to kupcie laptopa. Jeśli potrzebujecie czegokolwiek więcej lub wykonujecie niektóre czynności inaczej, to Surface Pro 6 może być sprzętem w sam raz dla Was. Jego wyjątkowe, na tle laptopów, cechy sprawiają, że pozwala wiele rzeczy zrobić szybciej, dokładniej i wygodniej. W czasie testów zorientowałem się, że czasami w ogóle nie myślałem o laptopie, gdy chciałem dokończyć tekst, lekturę, planowanie tygodnia czy seans – w moich rękach lądował Surface Pro 6 i tak szybko, jak się nim zachwyciłem, tak szybko o nim zapominałem, bo po prostu nie wchodził mi w drogę. Stawał się przezroczysty i liczyło się tylko to, co chcę zrobić. 

Ceny Surface Pro 6 zaczynają się od 4499. Pamięć SSD od 128 GB do 1 TB, RAM 8 lub 16 GB, procesor Intel i5 lub i7 8. generacji.