Nawet najlepsze słuchawki na niewiele się zdadzą, jeśli naokoło dominuje hałas. Krzyki, szumy, i rozmowy potrafią skutecznie wytrącić słuchacza ze świata muzyki. Dla takich osób tworzy się słuchawki ze specjalnymi systemami tłumiącymi hałas. Miałem okazję przetestować tego typu urządzenie i muszę powiedzieć, że zdało egzamin śpiewająco. Wygląd Pierwsze co rzuca się w oczy po wyciągnięciu […]

Nawet najlepsze słuchawki na niewiele się zdadzą, jeśli naokoło dominuje hałas. Krzyki, szumy, i rozmowy potrafią skutecznie wytrącić słuchacza ze świata muzyki. Dla takich osób tworzy się słuchawki ze specjalnymi systemami tłumiącymi hałas. Miałem okazję przetestować tego typu urządzenie i muszę powiedzieć, że zdało egzamin śpiewająco.

Wygląd

Pierwsze co rzuca się w oczy po wyciągnięciu słuchawek ze stylowego etui to ich wygląd. Dobrej jakości plastik nie razi w oczy taniością sprawiając, że QC 25 wyglądają na sprzęt z wyższej półki. Świetne wrażenie robi wyścielany zamszopodobnym materiałem pałąk (od dołu – od góry pokryty jest czarnym jeansem) oraz skóropodobne wykończenie nauszników. Sztuczna skóra jest dość gruba i wypełniona pianką z efektem pamięciowym. Słuchawki posiadają odpinany przewód służący do łączenia z urządzeniem, z którego odtwarzana jest muzyka.

Bose QuietComfort 25

Rozwiązanie wygodne, a sam przewód posiada również przymocowany na stałe układ służący do prowadzenia rozmów telefonicznych. Posiada on trzy przyciski – po podłączeniu do Spotify (HTC One Max) mogłem wyłączać muzykę, niestety regulacja głośności już nie działała. Wspomniałem o bardzo stylowym futerale, który jest częścią zestawu. Znajdziecie w nim również adapter samolotowy. Niby drobiazg, a cieszy.

Słuchawki są lekkie, ważą 195 gramów i to czuć. Jasne, znajdziecie na rynku lżejsze sprzęty (choćby delikatniejszy o 55 gramów poprzedni model Bose QC15 ), ale jakość wykończenia to rekompensuje. W dodatku QC 25 są niezwykle wygodne i nawet po kilku godzinach trzymania ich na głowie nie czułem dyskomfortu. Pałąk można regulować – przewidziano aż czternaście stopni, każdy powinien więc bez problemów dopasować sprzęt do wielkości swojej głowy. Nauszniki leżą idealnie. Podkreślam – idealnie. Zakrywają całą małżowinę uszną świetnie odcinając słuchacza od otoczenia. Zero ucisku, zero zaczerwienionych uszu.

Bose QuietComfort 25

Specyficzne uczucie czeka na tych, którzy celowo lub przypadkiem docisną kopułki do głowy – potrafią one trochę zassać uszy, co nie jest zbyt przyjemne. Warto uważać przy ewentualnym usypianiu z QC 25 na głowie. Niby zastosowano wydajny układ odprowadzania powietrza, a jednak przy wyższej temperaturze powietrza uszy potrafią się zagrzać. Ciężko jednak oczekiwać cudów – wentylacja zastosowana w urządzeniu jest w porządku i trzeba po prostu pamiętać, że taka konstrukcja będzie grzać – w mniejszym lub większym stopniu, ale będzie.

Wrażenia dźwiękowe

Trudno przyczepić się do jakości dźwięku. Z włączonym systemem redukcji otoczenia muzyka była odrobinę wygładzona, basy czytelne – podobnie jak środek i tony wysokie. Nie czułem, by Bose faworyzowało któreś z nich. Bas jest czytelny, ale nie dominujący. Miłośnicy wibrowania na głowie mogą być więc nieco rozczarowani. Środkowe tony wydaje się trochę zmiękczone i zdecydowanie bardziej upodobały sobie muzykę akustyczną lub delikatne rockowe brzmienie. Podobało mi się jak QC 25 przedstawiały wysokie tony, szczególnie talerze perkusyjne – nawet przy gęstych ścieżkach. Przesłuchałem na sprzęcie Bose kilka ulubionych krążków z niepopularnego nurtu muzyki ekstremalnej i odnalazłem kilka perkusyjnych smaczków, które wcześniej potrafiły mi umknąć. Czuć natomiast, że to aktywne słuchawki, a dźwięk przechodzi przez cyfrowy procesor. Jeśli miałbym określić jednym słowem brzmienie prezentowane przez QuietComfort 25, powiedziałbym że jest uniwersalne. Przygotujcie się jednak na specyficzną przestrzeń odczuwalną na nagraniach.

Bose QuietComfort 25

Po wyłączeniu systemu jest natomiast zdecydowanie gorzej. Dźwięk jest płaski i chropowaty, brzmienie nagle staje się kartonowe, a instrumenty zaczynają się zlewać – pokazując jednocześnie, że Bose stawia na swój cyfrowy procesor i dodaje możliwość słuchania muzyki bez niego jako niepotrzebny bonus. Jeśli więc chcecie słuchać na QC 25 muzyki, koniecznie róbcie to z włączonym systemem.

Odetnij się od świata

I choć na co dzień używam zdecydowanie tańszych, a co za tym idzie gorszych słuchawek – to nie brzmienie zrobiło na mnie największe wrażenie. Bose QuietComfort 25 ma bowiem coś, co rzuciło mnie na kolana i kazało zbierać szczękę z podłogi. System redukcji dźwięków z otoczenia. Wystarczy przesunąć suwak i otaczający świat znika. Nawet bez puszczonej muzyki czuć ogromną różnicę, a kiedy z głośników polecą dźwięki, dzieje się magia. Na początku możecie czuć się nieswojo, ale dziwne uczucie szybko mija.

Przetestowałem Bose QuietComfort 25 podczas lotu na MWC do Barcelony i byłem zachwycony. Siedziałem na samym początku dość głośnego samolotu, a obok mnie dwie okropnie gadatliwe Hiszpanki. Przykładam teraz rękę na serce – gdyby nie QC 25 nie przeżyłbym tego lotu. Albo trafiłby mnie szlag od dźwięku maszyny albo Hiszpanki zamęczyły swoim ciągłym, głośnym trajkotaniem. Założyłem jednak słuchawki, podłączyłem je do n3DS-a i odleciałem. Potem puściłem muzykę i usnąłem – budząc się raz i widząc, że moje współpasażerki nie przestają gadać (inaczej tego nazwać nie potrafię). Na szczęście widziałem tylko ruch ich ust, QC 25 świetnie odcięły mnie od tej pasjonującej zapewne dyskusji.

Montując materiały na AntywebTV często zakładałem QC 25 na głowę, by nie rozpraszać się rozmowami w biurze. System tłumienia dźwięków z otoczenia działał tak dobrze, że reszta redakcji musiała pisać do mnie wiadomości na Facebooku lub Slacku, bo nawet krzyki nie były w stanie do mnie dotrzeć. System redukcji hałasu rządzi, kto tak nie uważa – ten błądzi.

Bose QuietComfort 25

Bateria

Słuchawki zasila jedna bateria AAA. Owszem, zadziałają bez niej, ale pozbawicie się wtedy możliwości skorzystania z systemu tłumiącego dźwięki otoczenia, zamieniając równocześnie brzmienie . Baterię wkłada się w prawy nausznik – klapka nie psuje efektu wizualnego urządzenia – fajnie chowa się za pałąkiem kiedy słuchawki są na głowie. Sprzęt podziała na jednej standardowej baterii około 25 godzin (producent podaje do 35 godzin) – to dużo, ale musicie pamiętać o wyłączaniu systemu. Początkowo myślałem, że jeśli nie słucham muzyki, urządzenie samo się wyłączy. Kiedy jednak zapominałem przesunąć suwaka, okazywało się, że sprzęt odłożony na dwa dni nie działa. To znaczy działa przez chwilę i od razu przełącza się do trybu bez redukcji dźwięków serwując mi co kilka sekund nieprzyjemne trzaski. Na wszelki wypadek nosiłem więc ze sobą zapasowe baterie.

Bose QuietComfort 25

Werdykt

Słuchawki Bose QC 25 mają tylko dwa minusy. Pierwszym jest krótki czas pracy na baterii, ale tylko i wyłącznie jeśli za sprzęt weźmie się gapa i będzie zapominać wyłączać systemu redukcji dźwięków otoczenia (czyli np. ja).Dlatego uznajmy, że to minus praktycznie nieistotny. Drugi, dość konkretny, to cena. 1 300 zł, które trzeba zapłacić za urządzenie to dużo. Szczególnie jeśli porównamy je pod kątem brzmienia do pasywnych słuchawek w podobnej cenie. Jeśli jednak szukacie całkiem dobrych, wygodnych i lekkich słuchawek, które świetnie wyciszą dźwięki naokoło, będziecie z Bose QC 25 zadowoleni. Ja podczas podróży samolotem byłem zachwycony.