Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Komputery

Oculus Rift - to może być rewolucja, ale jest kilka rzeczy do poprawienia – pierwsze wrażenia

KK
Karol Kopańko
25

Po niespełna połowie godziny spędzonej sam na sam z Oculus Rift, mogę śmiało powiedzieć, że projekt ten ma w sobie ogromny potencjał, ale wciąż doskwiera mu kilka wad. Jeśli uda się poprawić ekraniki, zmniejszyć wagę i uzyskać wsparcie developerów to John Carmack może znów znaleźć się na growym pied...

Po niespełna połowie godziny spędzonej sam na sam z Oculus Rift, mogę śmiało powiedzieć, że projekt ten ma w sobie ogromny potencjał, ale wciąż doskwiera mu kilka wad. Jeśli uda się poprawić ekraniki, zmniejszyć wagę i uzyskać wsparcie developerów to John Carmack może znów znaleźć się na growym piedestale!

Okulary wirtualnej rzeczywistości co kilka lat powracają w kolejnym wcieleniu starając się do siebie przekonać nowe pokolenia graczy. Jak do tej pory udawało im się to z marnym skutkiem, bo przecież my wszyscy cały czas wpatrujemy się przed komputerem w ekran oddalony o kilkadziesiąt centymetrów, a nie w szkiełka, o które zawadzić możemy rzęsami w trakcie mrugania.

Szansę założenia gogli, otrzymałem podczas Mazowieckich Dni Twórczości, Designu i Innowacyjności, które odbywały się w zeszłym tygodniu w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Oculus Rift dumnie prężył się tam na standzie, Geek Girls Carrots, czyli „społeczności kobiet kochających nowe technologie”.

Hands-On

Nie tracąc czasu na rozwodzenie się nad technologią użytą do zaprzęgnięcia akcelerometrów do działania, zabieram się więc za opisywanie tego co tam widziałem.  Miałem do czynienia z dwoma demami technologicznymi. Pierwszym była przejażdżka czym w rodzaju rollercoastera, tylko że w realiach zbliżonych do średniowiecznych. Nie była ona oczywiście interaktywna, poza tym, że mogłem rozglądać się na boki.

Mimo wszystko zrobiła na mnie świetne wrażenie. Oglądanie wykreowanego środowiska w trójwymiarze dawało ogromne poczucie immersji. Nawet do tego stopnia, że usłyszałem potem, że niektórzy skarżyli się na objawy choroby lokomocyjnej. Bardzo ważne jest tu odpowiednie zgranie ze sobą obrazu i tego co czuje nasz błędnik.

Przykładowo, akurat w tym demie wszystko wskazywało na to, ze siedzę w wózku i dopóki tak samo, siedziałem na krześle to całość się doskonale zazębiała. Wystarczyło jednak, że wstałem, nie zdejmując Oculusa i już mózg zaczynał nieco wariować dostając sprzeczne sygnały.

Jak rzeczywistość?

Tych kilku chwili nie porównałbym oczywiście w żaden sposób do jazdy prawdziwa kolejką, bo nie ma tu żadnych przeciążeń, ani wiatru wiejącego notabene w oczy, ale mimo wszystko było to bardzo przyjemne. Zwłaszcza że założyłem jeszcze słuchawki AKG, które już kompletnie odcięły mnie od  środowiska zewnętrznego, także mogłem tylko skoncentrować się na jeździe w dół…

Niestety, niezupełnie tylko na tym. Cały czas zauważałem też rażącą wręcz pikselozę. Każde z moich oczu było wpatrzone w ekran oddalony kilka centymetrów, który może się pochwalić rozdzielczością zaledwie 640 na 800 pikseli. I nic nie dawały tu efekty rozmycie ekranu. Doszły mnie jednak słuchy, że w finalnej wersji, całość obraz (dla obu oczu) ma mieć rozdzielczość FullHD.

I bardzo dobrze, bo bez tego Oculus mógłby zrazić do siebie wielu graficznych purystów zaraz po założeniu na głowę. Na razie bardzo słabo czytelne są także teksty, co doskonale zobrazowało drugie demo.

W stronę Słońca

Miało ono charakter edukacyjny. Przemierzałem w nim Układ Słoneczny i wciąż czułem się jakbym był przyczepiony do jakiegoś wagonika na szynach, ale tym razem mogłem przynajmniej samodzielnie decydować kiedy ruszyć do przodu, albo do tyłu. Te polecenia wydawałem bezpośrednio z klawiatury, co nieco burzyło spójny dotąd obraz Oculusa.

Trójwymiarowe przedstawienie planet z dbałością o najmniejsze szczegóły jak np. wiry huraganowe na Jowiszu, czy mnogość pierścieni i księżyców Saturna absolutnie robiło wrażenie. Cały czas jednak przeszkadzała dramatyczna rozdzielczość.

Tym bardziej że zarówno nad, jak i pod planetami znajdowały się ich opisy. Przeczytanie tego tekstu graniczyło niestety z cudem, bo nie dość, że trzeba było wytężać wzrok to jeszcze domyślać się czy ta zbitka pikseli to „B” czy „P”.

Mimo tej niedogodności naprawdę mogę sobie bez przeszkód wyobrazić klasę przyszłości, w której nauczyciel zamiast na wycieczkę za miasto, do parku, poleca dzieciom założyć Oculusa, aby z bliska przyjrzeć się mieszkańcom leśnych zagajników.

Dobrze tylko ciężko

Z goglami na oczach i słuchawkami na uszach spędziłem kilka świetnych i naprawdę zapierających dech w piersiach momentów – jak np. skok rozpędzonym wagonikiem ponad murami czy „przejście” przez buchające ze Słońca „fontanny” (koronalny wyrzut masy). Jednak kiedy już je zdjąłem moja szyja poczuła autentyczną ulgę.

Same okulary nie są jakoś szczególnie ciężkie, ale działa tu ramię siły, które przez to, że ciągną się one na jakieś 20 cm od twarzy, to naprawdę potrafią dać się we znaki, często nieprzywykłym do takich obciążeń mięśniom.

Ja obcowałem z nimi tylko przez stosunkowo niedługą chwilę, a przecież jest to gadżet skierowany głównie do graczy, dla których wielogodzinne sesje nie są niczym wcale niecodziennym. Oprócz poprawy rozdzielczości właśnie to wydaje mi się teraz głównym zadaniem do poprawki jeśli tylko Oculusy mają się w przyszłości upowszechnić.

A to, że wiele osób w branży w nie wierzy pokazało np. ostatnie dołączenie do zespołu założonego przez Palmera Luckey’a jednej z ikon elektronicznej rozgrywki, John Carmaca, specjalizującego się niegdyś za czasów swoich złotych lat w strzelankach i właśnie temu typowi gier wróżyłbym największy sukces.

Należałoby się jednak wtedy pozbyć integracji z klawiaturą, bo prawdę mówiąc ciężko jest kontrolować jednocześnie czy naciskamy właściwy guzik i rozglądać się po wirtualnym pomieszczeniu. Marzy mi się dodanie przez deweloperów obsługi karabinu z PlayStation z ową, ponoć świetnie spisującą się w strzelankach różdżką.

Albo równie dobrze z kontrolerem Razer Hydra, który dziewczyny z Geek Girls Carrots także posiadały, ale jeszcze zwyczajnie nie miały jak go użyć, gdyż w Internecie nie było odpowiedniego programu mogącego wykorzystać te połączone możliwości.

A, że są one ogromne pokazuje poniższy filmik. Dopiero teraz slogany o faktycznym uczestnictwie w grze zyskują pełne potwierdzenie!

Niedawno proponowano też dołożenie do Oculusa specjalnych bieżni, umożliwiających przemierzanie świata. Im bliżej premiery, tym bardziej robi się ciekawie. Jestem przekonany, że:

tym razem okulary wirtualnej rzeczywistości zostaną z nami na dłużej.

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=iSoj9EU7pWs#t=92

Zdjęcie główne pochodzi z fanpage'a GGCarrots

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu