Czy dla starych gier jest szansa na ocalenie? Czy za kilkadziesiąt lat część z nich nie zniknie bezpowrotnie? Jakie stare tytuły umiecie wymienić? Takie faktycznie wiekowe, a nie Modern Warfare 3, czy Grand Theft Auto IV. Myślę, że większość graczy z dłuższym stażem bez problemu poda przynajmniej kilkanaście tytułów. Doom, Civilization, Dune, Test Drive, Lemmings, Lotus, Baldur’s Gate, Planescape Torment… Ale to tylko wierzchołek […]

Czy dla starych gier jest szansa na ocalenie? Czy za kilkadziesiąt lat część z nich nie zniknie bezpowrotnie?

Jakie stare tytuły umiecie wymienić? Takie faktycznie wiekowe, a nie Modern Warfare 3, czy Grand Theft Auto IV. Myślę, że większość graczy z dłuższym stażem bez problemu poda przynajmniej kilkanaście tytułów. DoomCivilizationDuneTest DriveLemmingsLotusBaldur’s Gate, Planescape Torment… Ale to tylko wierzchołek wielkiej góry lodowej, który wystaje na powierzchni. W pamięci mamy gry wybitne i bardzo dobre, te do których mamy sentyment oraz takie, które wyznaczyły pewne trendy kontynuowane współcześnie. Jednak poza nimi znajduje się cała masa innych pozycji, które coraz częściej są zapomniane. Co nie oznacza, że były złe. Ot, nie przeszły próby czasu, nie wyróżniły się niczym bardzo szczególnym. Czy mamy pozwolić na to, aby o nich zapomniano?

Nie zamierzam do tego dopuścić.

Dlatego staram się kolekcjonować gry, które lata świetności mają już za sobą. Raz na jakiś czas pieczołowicie przeczesuję różne fora dyskusyjne, serwisy internetowe i inne miejsca w poszukiwaniu pereł z lamusa. Skrupulatnie wrzucam je do katalogów od A do Z. Staram się uchować je przed zniknięciem. Choć teraz część z nich jest bez problemu do znalezienia, co będzie za 30, czy 40 lat? Czy mamy gwarancję na to, że nie znikną bezpowrotnie? Nie chciałbym dopuścić do takiej sytuacji.

Przyjąłem założenie, że graniczną datą jest dla mnie rok 1999, choć z tego okresu mam niewiele pozycji. Głównie są to gry działające pod DOS’em. W wiele z nich nigdy nie grałem w chwili ich premiery. O niektórych tylko słyszałem. Część z nich jest kompletnie niegrywalnych ze względu na archaiczną mechanikę rozgrywki. Ale każda jest warta zachowania, gdyż pokazuje jak rozwijała się ta gałąź rozrywki przez lata. Niestety to co robię wiąże się z pewną niedogodnością.

W świetle polskiego prawa jestem przestępcą.

Ustawa z dnia 4 lutego 1994 roku „o prawie autorskim i prawach pokrewnych” mówi, że „Programy komputerowe podlegają ochronie jak utwory literackie, o ile przepisy niniejszego rozdziału nie stanowią inaczej” (Art. 74). A te wygasają po 70 latach od śmierci twórcy (bądź ostatniego żyjącego współtwórcy), lub od pierwszego rozpowszechnienia jeśli prawa majątkowe posiada producent (Art. 36). Idąc tym tropem każda z gier jest chroniona prawami autorskimi, ponieważ żadna z gier nie doczekała się wyznaczonego w ustawie okresu.

Istnieje oczywiście pojęcie „abandonware”, jednak nie występuje ono nigdzie w polskim prawie. Wikipedia podaje taką oto definicję tego pojęcia:

Oprogramowanie, którego twórca już nie sprzedaje i nie zapewnia dla niego obsługi. Spotyka się również użycie tego określenia w stosunku do oprogramowania, którego twórca świadomie zaprzestał rozwoju i wsparcia produktu. Określenie „abandonware” nie jest używane w odniesieniu do starszych wersji danego oprogramowania, które już nie są sprzedawane i wspierane, o ile producent nadal wspiera i sprzedaje oprogramowanie, które stanowi kontynuację tych wersji.

Balansuję więc na bardzo cienkiej linii w dobrej wierze. Uważam, że należy gromadzić stare gry, aby uchronić je przed zniknięciem. Trzymam się z daleka od tytułów, które można dalej nabyć poprzez właścicieli praw do danych pozycji oraz tych, które znajdują się choćby w takim serwisie jak gog.com. Te mają dobrze (przynajmniej na tę chwilę) zabezpieczoną swoją przyszłość. Niestety nie każda gra podzieliła ich los. I o takie powinniśmy zadbać my, gracze.