118

Obserwowaliście kiedyś, jak działają wagi w sklepach? Ten materiał przekonuje, że warto sprawdzać

Trafiłem wczoraj na film prezentujący wagę sklepową. Samoobsługową wagę sklepową. Materiał ciekawy, bo waga bardzo nowoczesna i zabawia klienta rozmową? Nie - autor próbuje nas raczej przekonać, że sklep oszukuje. Zacząłem się zastanawiać, jak wyglądają wagi, z których korzystam, czy sam też padam ofiarą takiego procederu. O ile oczywiście zjawisko w ogóle ma miejsce i nie jest to odosobniony przypadek - wiadomo przecież, że w social media łatwo dzisiaj o kryzysiki...

Zacznijmy od filmu (umieszczam poniżej) – widać na nim, że waga w sklepie nie podaje właściwej masy produktu, zawyża ją o ciężar podkładki. Ta ostatnia mogłaby się oczywiście znajdować na wadze, ale w takim przypadku nie może być włączana do masy produktu, która zostanie używa przy obliczaniu ceny i wydrukowana. Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że taka sytuacja to zwyczajne naciąganie klientów. Jeżeli weźmie się pod uwagę, ile osób przewija się przez duży sklep (a ten na taki wygląda), ile korzysta z wagi, to nagle może się okazać, że każdego dnia waga dorzuca sporo grosza do kasy sklepu.

Oczywiście biorę pod uwagę, że ten film ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Takie „badanie” musiałoby inaczej wyglądać, by sprawdzić, czy sklep rzeczywiście naciąga klientów. Film będzie się pewnie rozprzestrzeniał, część ludzi oburzy się, niektórzy zaraz założą fanpage „Bojkotuję sklep X”, strona pożyje 2-3 miesiące i będzie miała 100 fanów. Na chwilę może się zrobić kryzysik w social media. Ale to w skrajnym przypadku. Możliwe też, że spora część widzów nie skojarzy co to za sklep, stwierdzi, że nie widziała nigdy takiej nakładki albo nie uwierzy w to, że „test” jest wiarygodny. Wszak urządzenie wskazuje wcześniej zero. A może to autor przy niej majstrował…

Przyznam, że mnie temat zaintrygował, bo wcześniej nie zwracałem uwagi na to, jak te wagi wyglądają i nie zastanawiałem się nad tym, czy sklep dorzuca coś od siebie. Teraz pojawiło się wyzwanie i sprawa do zbadania – zaczynam szukać w supermarketach wag i sprawdzać czy są na nich umieszczane podkładki. Jestem przy tym ciekaw, czy obsługa sklepu będzie reagować przy próbie ewentualnego demontażu. No i co z wagami, do których klient nie ma dostępu, bo korzysta z nich kasjer(ka)? Rzeczy, nad którymi człowiek się nie zastanawia, dopóki nie zobaczy takiego filmu. Co ciekawe, te pytania nie dotyczą jedynie wag – maszyny działają na naszą, klientów, niekorzyść np. na stacjach benzynowych. Kilka tygodni temu pojawiła się w mediach taka informacja:

Inspekcja Handlowa przeprowadziła kontrolę w wyniku której okazało się, że 83,6 proc. odmierzaczy paliw poprawnie wskazuje ilość nalewanego paliwa. Jednocześnie 16,4 proc. przebadanych dystrybutorów wprowadzała kierowców w błąd zawyżając ilość zatankowanego paliwa.[źródło]

Kierowca głowi się czy paliwo jest chrzczone, a tymczasem problem może tkwić nie w jego jakości, a ilości. O ile wagę w sklepie może jakoś sprawdzić (ale tylko w przypadku, gdy chodzi o nakładki – głębsze testy nie wchodzą w grę), o tyle dystrybutor jest poza jego zasięgiem. Powraca pytanie: gdzie jeszcze mnie oszukują, które liczniki, zegary, wskaźniki, sprzęty pomiarowe działają nieprawidłowo? Szybko przypomina się afera Volkswagena, który też przecież majstrował przy pomiarach. Pojawiła się wówczas opinia, że takie przekręty znikną, gdy urządzenia pomiarowe staną się „smart”, będą częścią Internetu rzeczy. Rzeczywiście będzie lepiej? Mam coraz większe wątpliwości…

Grafiki: 1,2