objectifier
14

Wyobraź sobie, że możesz sprawić, aby twoja domowa elektronika nauczyła się, kiedy jest ci potrzebna

„Dlaczego uczymy się języka do porozumiewania z maszyną, jeżeli to maszyna może nauczyć się naszego języka?” - pyta Bjoern Karmann na stronie swojego interesującego projektu, jakim jest „Objectifier”, czyli w moim tłumaczeniu na chłopski rozum: uprzedmiotawiacz. Wyobraź sobie, że od tej pory możesz sprawić, aby twoja domowa elektronika nauczyła się kiedy jest ci potrzebna. Chcesz poczytać książkę? W takim razie usiądź na swoim ulubionym fotelu i… wyjmij książkę - twoja (od niedawna) inteligentna lampa zdążyła się już nauczyć, że takie zachowanie oznacza iż ma się włączyć.

Sprytne połączenie kamery i sieci neuronowych pozwala sprawić, że twoje złożone zachowania mogą zostać połączone z poleceniami, jakie chciałbyś wydać określonym przedmiotom. Zamiast szarego, nudnego życia, w którym włączanie radia polega na naciskaniu palcem guzika „ON/OFF”, zafunduj sobie radosne życie wypełnione przygodą! Od tej pory żeby włączyć radio musisz zacząć tańczyć. Jak tego dokonać? Podłącz Objectifier do radia, dzięki czemu będzie mógł sprawować nad nim kontrolę. Następnie za pomocą specjalnej aplikacji na telefon rozpocznij trening, mający na celu nauczyć uprzedmiotawiacz, że sygnałem do uruchomienia radia od tej pory jest to co mu pokażesz. Ograniczeniem będzie tylko twoja wyobraźnia.

Gratuluję, zostałeś programistą! Tak jakby…

Sztuczki na które pozwala uprzedmiotawiacz, są możliwe dzięki programowaniu przestrzennemu. Jest to sposób na zaprogramowanie komputera, poprzez pokazanie mu o co chodzi. Musisz wytrenować go do tego, aby uruchamiał czajnik elektryczny tylko wtedy, gdy postawisz obok niego szklankę. To tak jakby językiem programowania był fizyczny świat, czyż nie? Widzisz, nie skłamałem mówiąc, że możesz zostać programistą. No, tak jakby…

System stworzony przez Bjoerna Karmanna może się dostosować do każdego zachowania lub gestu. Użytkownik nie musi się znać na nauczaniu maszynowym, sieciach neuronowych ani sztucznej inteligencji. Idea jest na tyle prosta, aby każdy mógł czerpać przyjemność z urządzenia jakim jest Objectifier. Aplikacja na smartfon wykonuje niemal całą robotę, podczas gdy człowiek musi skupić się wyłącznie na wymyślaniu zastosowań dla gadżetu i ew. treningu, będącego bardziej zabawą czy jak to wcześniej żartobliwie i przesadnie ująłem: przygodą wypełniającą od tej pory radosne życie szczęśliwego posiadacza takiego urządzenia.

Żarty na bok, uważam pomysł za bardzo fajny. Wkomponowuje się to w ciekawy temat jakim jest interfejs człowiek-maszyna. Aktualne metody naszego komunikowania się z maszynami mogą czasem uchodzić za nudne albo wręcz niewydajne. Zabawa z radiem i lampą to jedno, ale Elon Musk zaczął myśleć o tym, że sposób w jaki komunikujemy się z komputerami jest po prostu śmieszny. W jedną stronę wklepujemy pojedyncze literki, jedna za drugą, co jest słabym sposobem na szybkie przekazanie dużej ilości informacji, a w drugą stronę? Na przykład wykorzystujemy nasz wzrok i wpatrujemy się w monitory. Możemy odczytywać (uwaga) literkę za literką… słowo za słowem, co nawet w przypadku szybko czytającej osoby w efekcie końcowym nie będzie niczym imponującym. Dlatego Elon Musk podzielił się swoim pomysłem na przekaźnik neuronowy wszczepiany bezpośrednio do mózgu, ale to już temat na inny wpis.

Źródło