66

O tym, jak iPad zyskał wczoraj na popularności

Od wczoraj prawdziwym hitem Internetu jest tzw. iPad Kaczyńskiego. W Sieci spotkałem się już z opinią, że przejdzie on do historii niczym wóz Drzymały. Sporo w tym oczywiście przesady, ale trzeba przyznać, iż tablet korporacji z Cupertino narobił sporego szumu i będzie pewnie długo wspominany. Na uwagę zasługuje nie tylko fakt pojawienia się urządzenia na […]

Od wczoraj prawdziwym hitem Internetu jest tzw. iPad Kaczyńskiego. W Sieci spotkałem się już z opinią, że przejdzie on do historii niczym wóz Drzymały. Sporo w tym oczywiście przesady, ale trzeba przyznać, iż tablet korporacji z Cupertino narobił sporego szumu i będzie pewnie długo wspominany. Na uwagę zasługuje nie tylko fakt pojawienia się urządzenia na sejmowej mównicy, ale też późniejszy rozwój sytuacji. To sztandarowy przykład tego, jak nadać wydarzeniu rozgłos w świecie cyfrowym.

Już na wstępie zaznaczę, że tekst NIE jest poświęcony kwestiom politycznym. Tło całej historii ma oczywiście związek z naszymi partiami, sytuacją w kraju oraz w samym parlamencie, ale w to nie będziemy się zagłębiać. Wpis nie jest wymierzony w żadną partię lub osobę i jednocześnie nie promuje żadnego ugrupowania czy człowieka. Uprzedzam o tym, by potem nie walczyć w komentarzach za Polskę naszą i waszą – szanujmy się ;)

Nim przejdziemy do samego wystąpienia prezesa PiS warto wspomnieć, co wydarzyło się wcześniej. Największa opozycyjna partia przekonuje obecnie, że rząd nie spełnia swojej roli i działa wręcz na szkodę państwa. Aby zakończyć ten „proceder”, PiS zaproponowało rząd techniczny z profesorem Piotrem Glińskim jako premierem. Kandydat na funkcję szefa rządu miał w zamyśle największej opozycyjnej partii przemówić do posłów z sejmowej mównicy, ale na to nie zgodziła się marszałek Sejmu Ewa Kopacz.

Antidotum na ten problem stosunkowo szybko znalazł (a przynajmniej pokazał) prezes Kaczyński. W trakcie swojego wystąpienia wyciągnął iPada i odtworzył część wystąpienia prof. Glińskiego. Scena, której wcześniej raczej nie widziano w budynku przy ul. Wiejskiej (a widziano tam wiele). Ta zagrywka rozbawiła część posłów, innym się spodobała, zapewne u części wzbudziła zażenowanie – standard. Były premier ponoć jest zadowolony zarówno z samego posunięcia, jak i jego skutków. A skoro już o tych ostatnich mowa…

Gdy w kraju (choć dotyczy to także wydarzeń w innych regionach świata) dzieje się coś wartego uwagi, to internauci reagują na to dość szybko – pojawiają się memy, komentarze, parodie (poniżej przykład) itd. Politycy, ich życie, wypowiedzi i decyzje w znacznym stopniu napędzają ów „cyfrowy folklor” i zapewniają rzeszom ludzi rozrywkę (warto pamiętać, że w teorii odgrywają inną rolę). Tym razem nie mogło być inaczej – gdy tylko iPad pojawił się na sejmowej mównicy, można było zakładać, że za kilka godzin wydarzenie będzie już żyło swoim życiem.

iPad Kaczyńskiego nie jest niczym nadzwyczajnym – przed nim brylowały inne tematy, a po nim przyjdzie czas na kolejne. Opisywana scena zapewne będzie w przyszłości niejednokrotnie przypominana w różnych sytuacjach i kontekstach, ale internauci znudzą się tym wątkiem za dzień lub dwa. Nie zmienia to faktu, że na chwilę obecną temat „rządzi” w Sieci. Jest łączony, przerabiany, miksowany i podkręcany na wszelkie możliwe sposoby. W ramach przykładu można napisać o komentarzu, w którym wspomina się o rozdawaniu nieofoliowanych tabletów – trafią one do osób, które jako pierwsze obalą rząd.

Intel partnerem technologicznym AntywebPrezes Kaczyński i jego zwolennicy twierdzą, że koncepcja była słuszna, a przekaz poszedł w świat (sporo w tym racji – wystarczy spojrzeć tu, tu albo tu). Przeciwnicy twierdzą oczywiście, że to obciach i niedorzeczny pomysł. Muszą jednak przyznać, że „akcja” w poważnym stopniu przyczyni się to do rozpowszechnienia wśród Polaków koncepcji tabletu. Przecież znaczna część rodaków nie ma pojęcia o tym sprzęcie. Być może teraz się nim zainteresują. Wcześniej słyszeli, że posłowie dostali coś takiego, że państwo wydało na to miliony, że jakiś poseł oglądał na tym goliznę, ale na dobra sprawę, chyba nie do końca wiedzieli, z czym to się je. Teraz sprawa wygląda inaczej: płaski sprzęt elektroniczny z ekranem. Całkiem ciekawy, bo cały Sejm słyszał wystąpienie z nagrania.

Rośnie edukacja technologiczna Polaków. Rośnie też zadowolenie Apple. Taka reklama w mediach nie trafia się często. iPad to wczorajsze słowo „klucz” i tak może być jeszcze przez kilka dni. Z ciekawości aż sprawdziłem kurs akcji giganta z Cupertino – po północy było zielono… ;)

Źródło grafiki: natemat.pl