Mobile

O Nexusie 6P od Huawei wiemy już niemal wszystko. Zapowiada się znakomicie

TP
Tomasz Popielarczyk
66

Choć oficjalna premiera dopiero we wtorek, to o nowych Nexusach wiemy już całkiem sporo. Mało tego, większe z urządzeń, noszące logo Huawei nie ma już właściwie przed nami tajemnic (no... poza ceną). Zapowiada się na mocny powiew świeżości w rodzinie Nexusów. Pisząc o świeżości, bynajmniej nie ma...

Choć oficjalna premiera dopiero we wtorek, to o nowych Nexusach wiemy już całkiem sporo. Mało tego, większe z urządzeń, noszące logo Huawei nie ma już właściwie przed nami tajemnic (no... poza ceną). Zapowiada się na mocny powiew świeżości w rodzinie Nexusów.

Pisząc o świeżości, bynajmniej nie mam na myśli parametrów, bo prezentują się dość standardowo. Sercem nowego Nexusa 6P od Huawei ma być znany i (nie)lubiany Snapdragon 810. To ośmiordzeniowy układ z czterema rdzeniami Cortex-A57 2,0 GHz i czterema Cortex-A53 1,5 GHz oraz GPU Adreno 430. Budzi to pewne wątpliwości, czy smartfon zaoferują należytą wydajność i odpowiednio niskie temperatury. Teoretycznie ma to być najnowsza rewizja tego chipu z numerkiem 2.1. Nie tak dawno jednak pisałem, że tak naprawdę to nic nie znaczy. Cóż, po premierze wszystko się wyjaśni. Nexus 6P ma mieć ponadto 3 GB pamięci RAM LPDDR4 i 32, 64 lub 128 GB pamięci wewnętrznej.

Jak wskazuje nazwa, zastosowanie znajdzie tutaj duży wyświetlacz. W przeciwieństwie do poprzedniego Nexusa 6, nie będzie jednak gigantyczny. Huawei stawia na 5,7 cala o rozdzielczości 2560 x 1440 px (co daje imponujące 515 PPI). Pod i nad ekranem umieszczono głośniczki multimedialne. Gdzie jedna ta świeżość? Otóż cała obudowa Nexusa 6P ma być wykonana z aluminium (a przy tym będzie to konstrukcja typu unibody). Co ciekawe, do sprzedaży trafi kilka wersji kolorystycznych: alluminium (srebrna), graphite (grafitowa), frost (biała) oraz gold (złota). Cała konstrukcja ma ważyć 178 gramów.

Na tylnym panelu w oczy rzucają się dwa elementy. Pierwszy to czytnik linii papilarnych, który w Androidzie 6.0 Marshmallow ma być obsługiwany natywnie przez system. Drugim jest czarna wstawka przy górnej krawędzi, gdzie ulokowano obiektyw aparatu 13 Mpix i podwójną diodę doświetlającą LED. Prawdopodobnie jest to ten sam moduł, który wbudowano w Mate'a S. A skoro przy funkcjach fotograficznych jesteśmy, to z przodu do dyspozycji mamy kamerkę 8 Mpix.

Nexus 6P ma obsługiwać bezprzewodowe ładowanie, a także, dzięki chipowi Qualcomma - Quick Charge 2.0. Zastosowana bateria o pojemności 3450 mAh napawa póki co optymizmem. Ponadto smartfon ma dysponować modułem łączności NFC (i wszystkimi innymi, obecnie stosowanymi w high-endzie), którego nie mogło zabraknąć ze względu na platformę Android Pay. Nowością będzie tez złącze USB-C - nie wiadomo nic o przejściówce do zwykłego Micro USB w pudełku, ale wątpię, żeby jej zabrakło.

Wszystko to będzie oczywiście pracować pod kontrolą Androida 6.0 Marshmallow. Nowa wersja systemu to szereg nowości: rozbudowane ustawienia prywatności dla poszczególnych aplikacji, Now on Tap wywołujący kafelki Google Now i obsługujący polecenia w dowolnej aplikacji, poprawiony czas pracy na baterii dzięki bardziej efektywnemu usypianiu aplikacji, a także natywne wsparcie dla slotów MicroSD (czego tu zabraknie jednak) i czytników linii papilarnycyh. Nowości jest oczywiście więcej, ale te robią największą różnicę. Inna sprawa, że wszystkie Nexusy otrzymają aktualizację, więc nie jest to jakiś "killer feature".

Cena oczywiście pozostaje zagadką, ale raczej nie powinniśmy się spodziewać astronomicznych kwot. Huawei potrafi trzymać ten element w ryzach. Z drugiej strony, dość wyraźnie widać, że Nexus 6P będzie "Nexusem Premium". Druga strona medalu to mniejszy, plastikowy i zapewne dużo tańszy Nexus 5X od LG. Możemy jednak aktualnie tylko na ten temat spekulować.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu