android tv 8 oreo
67

Android TV czekają spore zmiany. Co szykuje Google? Do ilu razy sztuka?

Od samego początku byłem niemały fanem Android TV. Wydawało mi się, że w przeciwieństwie do systemów zarezerwowanych przez konkretnych producentów TV czy zamkniętego tvOS na Apple TV, to platforma Google wydobędzie największe pokłady potencjału smart TV. Dziś uważam nieco inaczej, ale Google nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa - nadchodzą zmiany w Android TV!

Bo telewizora nie uznajemy już za urządzenie wyjściowe dla wielu innych gadżetów. Owszem, wciąż podłączamy do niego dekodery TV czy konsole do gier, ale coraz więcej zadań jest w stanie wykonać samodzielnie – VOD są tego najlepszym przykładem, a nie brakuje też kanałów, które mają dedykowane aplikacje, dzięki którym telewizję ogląda się na żywo przez Internet.

Ale do tego wszystkiego warto dodać także inne usługi, jak te wywodzące się z konkretnych dyscyplin sportowych – rajdowe mistrzostwa świata WRC czy liga hokeja NHL. No i są przecież gry, w których upatrywałem sporej szansy na wypromowanie Android TV jako platformy, dzięki której wiele osób zapomni o konsolach do gier, bo te uruchamiać będzie można bezpośrednio na TV, a kontrolery podłączy się po USB czy za pomocą Bluetooth.

Czym miał zachwycić Android TV?

Zaletą Android TV miała być też szansa zaistnienia systemu na innych urządzeniach, niż tylko telewizory. Dzięki obecności na przykład na Nvidia Shield TV czy Xiaomi Mi Box 4K, Android TV może zagościć na każdym ekranie czy projektorze. Perspektywy wydawały mi się największe ze wszystkich platform, ale gdzieś to się wszystko pogubiło.

Trudno dziś ocenić, w jakim stopniu należy winić Google, a w jakim innych producentów. Ta z pewnością leży po obydwu stronach, choć dużo zależy od konkretnej sytuacji (niektórzy producenci zaniedbywali swoje urządzenia, inni wciąż je wspierają). Koniec końców, Google ponownie zamierza zmienić Android TV, bo aktualizacja z 2017 nie okazała się tak udana, jak sądzono, że będzie.

Pamiętam zmianę z typowego widoku siatki ikon aplikacji na tzw. „O Home Screen”. To była próba Google w przeistoczeniu aplikacji w kanały – każda z nich, niezależnie od tego czy serwuje seriale, filmy, informacje, krótkie klipy czy cokolwiek innego, ma do dyspozycji własny szereg skrótów do najpopularniejszych, najnowszych lub najważniejszych treści. Skrócona lista skrótów do aplikacji wylądowała na samym szczycie, ale poniżej miało dziać się najwięcej, bo zamiast statycznych ikonek użytkownicy powinni mieć do czynienia z żyjącym ekranem głównym pełnym sugestii i personalizowanych rekomendacji.

Android TV – co nowego szykuje Google?

Dziś możemy sądzić, że taki widok za jakiś czas zostanie zastąpiony czymś nowym. W Google pojawiła się Shalini Govil-Pai, wcześniej dyrektor YouTube’a, która celuje w kompleksową przemianę Android TV. Ostatnio doszło do tego w 2017 przy okazji premiery Androida 8 Oreo i choć Google nie jest jeszcze gotowe, by pokazać efekty prac nad Android TV, to Govil-Pai zdążyła już zapowiedzieć, że w centrum zainteresowania zespołu są, a jakże, spersonalizowane rekomendacje, jak również udoskonalone wyszukiwanie oraz lepsze odkrywanie treści. Potwierdzone zostało wprowadzenie nowej funkcji, dzięki której możliwe będzie przejęcie kontroli nad aplikacją po tym, jak odtwarzanie zostanie zainicjowane przez Chromecasta.

Nie zabrakło deklaracji dotyczącej zmniejszenia wymagań sprzętowych Android TV, głównie w obszarze pamięci – wszystko po to, by system sprawował się lepiej i pracował wydajniej na tańszych urządzeniach. Jest to bardzo potrzebne, bo wspomniana Nvidia Shield TV jest jednym z niewielu urządzeń, które nie sprawa tego typu problemów, ale musimy za nią nie mało zapłacić.

Jak odbije się to wszystko na już obecnych na rynku urządzeniach, głównie telewizorach? Kolejny restart Android TV nie może oznaczać odcięcia się od wcześniejszych wersji systemu, ale nowe wydanie raczej nie prędko, o ile w ogóle trafi na starsze telewizory.