36

Myślicie, że polscy seniorzy nie potrafią w nowe technologie? No to patrzcie…

Smartfony, komputery, VR, bitcoiny i internety nie są dla osób starszych - często można trafić na takie wnioski. I nie jest to wyrzut skierowany do seniorów, raczej stwierdzenie, że rozwój technologiczny przyspiesza i coraz trudniej się w nim odnaleźć. Problem mają czasem młodzi, ci, którzy w teorii powinni z automatu "łapać" te rozwiązania, więc nie powinno dziwić to, że gubią się nasze babcie i nasi dziadkowie. A może to niewłaściwe podejście? Może osoby starsze świetnie się w tym odnajdą, jeśli tylko wyciągniemy rękę? Ciekawa lekcja na tym polu płynie z Wrocławia.

Nowe technologie to domena młodych. Kogo spotkamy na imprezach tematycznych, w sklepach z elektroniką i wszelkiej maści gadżetami, kto o nich pisze i czyta? Jasne, nie są to wyłącznie nastolatkowie czy osoby w wieku 20-30 lat, ale te grupy dominują. A im dalej w piramidzie wieku, tym mniej znajdziemy internautów, użytkowników smartfonów czy fanów gier komputerowych. Gdy osoba w wieku 90 lat staje się graczem, natychmiast trafia do mediów i jest przedstawiana jako ewenement, jakieś niebywałe zjawisko. Jeśli sklepy chcą sprzedać telefon osobom starszym, reklamują go jako bajecznie prosty, z wielkimi przyciskami i pozbawiony funkcji, które mogłyby wprowadzać zamieszanie: szukasz prezentu dla babci? Kup jej telefon z jednym guzikiem…

Przyznam, że czasem sam się na tym łapię – niedawno widziałem reklamę świąteczną jakiegoś producenta elektroniki, prawdopodobnie Samsunga, w której jeden z bohaterów podał babci gogle VR. Jej mina wyrażała zdziwienie i radość, a ja zastanawiałem się, w ilu przypadkach może się to udać, w głowie pojawiła się myśl, że to mocno przesadzony pomysł, bo seniorzy pewnie by się bali, reagowali nerwowo, przekonywali po minucie, że mają dość i więcej nie chcą tego próbować. Dzisiaj dowiedziałem się, że moje podejście jest niesprawiedliwe.

Otrzymałem link do tekstu, w którym opisana jest akcja, jaką agencja PowerEvents przygotowała dla studentów Uniwersytetu Trzeciego Wieku we Wrocławiu. W jej ramach kilkudziesięciu seniorów założyło gogle VR i poznało światy, jakie oferuje ten sprzęt. Nie skończyło się na kojarzonej z tym sprzętem przejażdżce kolejką górską (ta potrafi wywoływać skrajne emocje także u ludzi młodych), pojawiła się opcja odwiedzenia morskich głębin, afrykańskiej sawanny czy świata dinozaurów – miejsc, do których albo nie można dotrzeć albo jest to kosztowne i trudne. Ale gdy wykorzysta się nowe technologie…

Efekt imprezy był ponoć bardzo pozytywny, seniorom zaserwowano niezłą przygodę, zupełnie nowy typ doznań. Tak skomentował wydarzenie jeden z uczestników:

Dzisiejsze wydarzenie pozwoliło mi zobaczyć coś, co dla większości z nas jest poza zasięgiem. Takie miejsca chciałoby się oglądać, a nie tylko o nich czytać. Za tydzień mam 72. urodziny i jest mi trochę wstyd, że nie nadążam za nowinkami technicznymi, ale z drugiej strony bardzo mnie ciekawią.[źródło]

Czy temu panu faktycznie powinno być wstyd? To raczej my, młodsze pokolenia, robimy coś nie tak. Skoro u niego i jego koleżanek oraz kolegów jest ta ciekawość, chęć poznawania nowinek, korzystania z nich i dzielenia się wrażeniami, nie możemy zamykać przed nimi drzwi, stwierdzać, że babci najbardziej będzie odpowiadał prosty telefon z wielkimi przyciskami. Przy odpowiednim podejściu może się okazać, że prostym telefonem jest… smartfon, który przycisków jest prawie pozbawiony. A dziadek nie musi być skazany na linearną telewizję, z odrobiną pomocy świetnie odnajdzie się w serwisach streamingowych i za jakiś czas to od niego dowiemy się, co warto teraz obejrzeć.

Niemożliwe? Przesadzam? Nie sądzę. Akcja z Wrocławia pokazuje, że seniorzy chcą poznawać nowe technologie. A obcowanie z nimi może sprawić, że… będą się starzeć wolniej. Nie jest tajemnicą, że nauka, ćwiczenie umysłu pozytywnie wpływa na kondycję mózgu. Nie ma zatem co szufladkować i twierdzić, że ktoś sobie nie poradzi. Wszak za kilka dekad sami możemy usłyszeć coś podobnego…