9

Nokia zaskoczyła mnie ceną swojej kamery. To równowartość mieszkania

Nokia ogłosiła dzisiaj cenę swojego najnowszego produktu, kamery OZO. I wywołała tym spore poruszenie – z medialnych przekazów wynika, że nie tylko ja byłem zaskoczony. Wcześniej zapowiadano, że nie będzie to sprzęt dla amatorów, ale po tym można było wnosić, że cena produktu wyniesie kilka tysięcy dolarów. Tymczasem za tę przyjemność trzeba będzie zapłacić 60 […]

Nokia ogłosiła dzisiaj cenę swojego najnowszego produktu, kamery OZO. I wywołała tym spore poruszenie – z medialnych przekazów wynika, że nie tylko ja byłem zaskoczony. Wcześniej zapowiadano, że nie będzie to sprzęt dla amatorów, ale po tym można było wnosić, że cena produktu wyniesie kilka tysięcy dolarów. Tymczasem za tę przyjemność trzeba będzie zapłacić 60 tysięcy dolarów. Dużo, ale jeśli Nokia rzeczywiście stworzyła to, o czym mówi, to chętni się znajdą.

Na temat OZO pisałem kilka miesięcy temu, firma po raz pierwszy zaprezentowała wówczas produkt. Zrobiło się ciekawie, ale brakowało konkretów:

Podczas prezentacji w Los Angeles nie przedstawiono wszystkich szczegółów dotyczących produktu. Nie podano dokładnej specyfikacji, nie sprecyzowano także, ile będzie kosztował nowy sprzęt. Te informacje zostaną podane później, możliwe, że przed samym wprowadzeniem urządzenia na rynek, a tego można się spodziewać pod koniec bieżącego roku. Mniej więcej w tym samym czasie do sprzedaży powinny trafić gogle HTC Vive – na rynku VR będzie się sporo działo.

https://youtu.be/64Y-E9IEr8M

Kolejny pokaz w LA poważnie rozjaśnił sprawę. Znamienne jest to, gdzie Finowie chwalą się produktem: nie u siebie w domu, nie w którejś z dużych stolic Starego Kontynentu czy azjatyckich metropolii – postawiono na kalifornijskie miasto i tym razem nie należy tego łączyć wyłącznie z Dolną Krzemową. Ważniejszy jest biznes, który rozwija się tam już od ponad stu lat. Mowa o kinematografii. Nokia chce zainteresować swoim produktem ludzi kina, reklamy, telewizji, mediów, szeroko pojętej rozrywki. A gdzie to robić, jeśli nie w Los Angeles?

Wiadomo już kto, komu i gdzie, czas odpowiedzieć na pytanie „co?”. Nokia zapewnia, że OZO to pierwszy sprzęt VR przygotowany z myślą o zawodowcach, profesjonalnych firmach zajmujących się realizowaniem treści. Kamera tworzy sferyczne wideo, a w parze z nim idzie dźwięk przestrzenny nagrywany przez osiem mikrofonów. Jeżeli ktoś jest zainteresowany dokładnymi specyfikacjami, odsyłam na stronę producenta, w kolejnej zakładce znajdziecie opcję przedsprzedaży. To dla ciekawskich – nie podejrzewam, by zaraz ustawił się szereg chętnych po kamerę, która kosztuje blisko ćwierć miliona złotych. Dodam przy tym, że dodatki, wszelkie asesoria, też wyceniono dość wysoko, więc skompletowanie pełnego zestawu może poważnie uderzyć po kieszeni. A zakup kilku kamer to faktycznie temat, który podejmą np. wytwórnie filmowe.

ozo-press-photo-nature

Finowie przekonują, że stworzyli sprzęt prosty w obsłudze i ograniczający do minimum pracę ekipy – dane zapisywane są w jednym pliku, z którego łatwo korzystać. To może pomóc rozwinąć biznes: Nokia chce, by ten sprzęt był wypożyczany ludziom/firmom, których nie stać na zakup takiego zestawu. Długa i skomplikowana nauka obsługi ograniczałaby zasięg tej usługi. A tak rozwiązanie ma szansę się upowszechniać (oczywiście w odpowiedniej skali), co może się przełożyć na spadek cen. Nokia nie będzie jednak do tego dążyć za wszelką cenę. Skoro już weszli do grona firm, które oferują profesjonalne produkty, nie ma sensu szybko z niego wychodzić.

Korporacja sensownie to wymyśliła. Przybywa producentów zainteresowanych tworzeniem okularów/hełmów do konsumpcji treści VR. Na razie rynek jest w powijakach, ale widać wyraźnie, że i tu o uwagę klientów będą walczyć tanie chińskie marki, z którymi ciężko konkurować ceną. Nokia podchodzi do tematu z drugiej strony: przecież ktoś musi tworzyć treści do tych wszystkich okularów. W tym celu potrzebuje jednak dobrego sprzętu, czegoś więcej niż smartfon z dodatkami. Skoro rynek VR ma przynieść grube miliardy dolarów, skoro to przyszłość rozrywki, to czas wprowadzić tu sporą dawkę profesjonalizmu.

https://youtu.be/J29_O9WsRFk

Nokia może na tym zarobić, z pewnością jest to bezpieczniejszy biznes niż produkcja smartfonów. Warto wejść na nowy rynek teraz, gdy nie jest on jeszcze zdominowany przez mniej lub bardziej znane firmy (swoją drogą, ciekawe, jak odnajdą się w tym sektorze np. japońscy producenci sprzętu foto i wideo?). Nokia Technologies, czyli dział odpowiedzialny za opracowywanie nowych technologii oraz produktów ciekawie zaczyna w nowych strukturach branżowej legendy. Powtarzałem, że o Nokii jeszcze usłyszymy i dzieje się to szybciej niż przypuszczałem. Nie zmienia to faktu, że z ich oferty raczej nie skorzystam…