22

Cieszę się, że Nokia wciąż produkuje klasyczne komórki. To dobra wiadomość dla każdego

Kiedy ostatnio przyglądaliście się nowym telefonom komórkowym? Nie, nie mówię o smartfonach. Mówię o tych stosunkowo niewielkich urządzeniach, które mają fizyczne klawisze, skromnych rozmiarów ekrany i służą głównie do... dzwonienia? A wiecie, że cały czas pojawiają się nowe modele?

Zwykły telefon do (nie)zwykłych zadań

Niektórzy wciąż z nich korzystają, jako z telefonu służbowego. Inni robią to z wyboru, nie chcąc dać się wciągnąć w studnię bez dna będącą ciągłym połączeniem z Internetem, które można wykorzystać na tak wiele sposobów. Sam nawet kilkukrotnie przekładałem kartę SIM ze smartfona do tak zwanego feature phone’a, czyli klasycznej komórki, by nie pozostawiać sobie żadnej furtki na skorzystanie z tak wielu dodatkowych funkcji, które oferuje smartfon. Rezygnowałem więc też z najbardziej poręcznego aparatu, jaki można zabrać ze sobą, ale jednocześnie zredukowałem niemal do minimum ochotę na sięgnięcie po urządzenie znajdujące się w mojej kieszeni. Być może ominęła mnie szansa na kilka ciekawych ujęć, a biorąc pod uwagę fakt, jak bardzo lubię zdjęcia, nie było to łatwe, lecz w tym samym czasie mogłem całkowicie nacieszyć się chwilą lub widokiem bez choćby sekundy rozpraszania się staraniem na złapanie najlepszej perspektywy.

Nokia 215 – zwykły telefon z Messengerem

A to tylko zdjęcia, bo przecież na smartfonie posłucham też muzyki, dzięki YouTube offline mogę nadrobić pewne zaległości (o ile w ogóle tak można o tym powiedzieć) czy przeczytać jakiś ciekawy artykuł. Co prawda jedna czy druga klasyczna Nokia i inne podobne telefony mają odtwarzacze muzyki, ale bez aplikacji Spotify czy Tidal byłaby to prawdziwa udręka, gdybym musiał synchronizować całą swoją kolekcję wybierając na wyjazd kawałki, których będę chciał posłuchać. A i tak nie przewidzi się wszystkiego. W kwestii YouTube’a czy lektury artykułów odłożonych na później nic nie poradzimy. I bardzo dobrze.

Świat zmienił się nie do poznania i towarzyszący nam niemal zawsze gadżet zastąpił tak wiele innych urządzeń, że niektórzy nie potrafią sobie wyobrazić czasów, gdy by móc wykonywać tak wiele czynności trzeba było zabrać ze sobą cały plecak elektroniki. Aparat, odtwarzacz, przenośną konsolę i cholera wie co jeszcze, by móc zapełnić wolny czas różnymi aktywnościami. Niegdyś możliwość zachowania kontaktu po wyjeździe była czymś wyjątkowym. Dziś to każdy krok ku odcięciu się jest traktowany jak coś niebywałego.

Niezależnie od tego, czy czy klasyczny telefon odgrywałby u Was taką albo inną rolę, uważam że to jak najbardziej właściwe podejście, wciąż takie urządzenia wprowadzać do sprzedaży. Nokia robi to z kilku powodów, do których na pewno należy pewna spuścizna marki, a w konsekwencji spore szanse na zagarnięcie dla siebie niemałej części tego rynku. Po wcześniejszych gigantach, jak Sony Ericsson czy Siemens nie ma tu już śladu. A chyba nikt z topowych producentów smartfonów nie potraktuje priorytetowo tak specyficznego rynku. Czy taki Samsung lub LG będą próbować bić się z Nokią o uwagę klienta sięgającego po zwykłą komórkę? W żadnym wypadku.

Klasyczne komórki z nowymi funkcjami

Zwróćcie też uwagę na to, że dzisiejsze telefony komórkowe też mogł. Dostępne są takie komunikatory jak Messenger czy WhatsApp, przeglądarki internetowe i klient e-mail. Jeśli naprawdę chcielibyście z nich skorzystać, to macie taką możliwość. Bardzo ważne jest to, że najnowsze modele obsługują najnowsze standardy łączności, w tym 4G, czyli LTE. Czy u nas w kraju czy poza jego granicami można korzystać z telefonu bez żadnych przeszkód. Właśnie zaprezentowane telefony, jak Nokia 105 i Nokia 220. Pierwszy z nich na pewno trafi do Polski, posiada ekran 1,77 cala i posiada wsparcie dla SMS-ów oraz gry Snake. Wiem, że mogliście się uśmiechnąć, czytając taką specyfikację, ale czasem to po prostu wystarczy.

Recenzja Nokia 8110 4G

Takie połączenie klasyki z nowoczesnością jest na rynku potrzebne. Nie chodzi mi tylko o te kraje, gdzie tego rodzaju telefony komórkowe sprzedają się w ogromnych ilościach, ale także i u nas, bo oprócz konkretnych grup docelowych (na przykład osoby starsze, które nie potrzebują niczego więcej poza mobilnym telefonem do rozmów) alternatywa powinna być dostępna i nie powinnśmy całkowicie się od tego odgradzać. Nie chciałbym, że to zabrzmiało zbyt górnolotnie, ale czasem mniej znaczy więcej.