Coraz więcej szczegółów poznajemy na temat Nintendo Switch 2. Jedne cieszą, drugie mniej, ale są jeszcze i te, które wprowadzają mieszane uczucia. Zupełnie jak ta wiadomość.

Przy okazji wczoraj zapowiedzianej premiery Switcha 2, Nintendo udostępniło wiele wywiadów z twórcami konsoli, którzy wiele o niej opowiadają. Nie tylko o tym jak bardzo jest fajna z zewnątrz i do grania, ale także szczegóły dotyczące jej sztuczek.
Nintendo jak pies ogrodnika. Gry ze Switcha 1 odtworzysz, booo...
Z bardziej zaskakujących rzeczy, które ujawniono, to ta dotycząca sposobu, w jaki się udało zapewnić konsoli odtwarzanie starszych (czyli z pierwszego Switcha) gier. Otóż konsola sama w sobie nie posiada architektury umożliwiającej odczytywanie hitów typu Breath of the Wild lub Super Mario Odyssey, odpowiedź jest dużo "prostsza". Rozbrajająco szczerze, powiedziano wprost, że Nintendo Switch 2 używa emulacji do odtwarzania starszych gier. Normalnie nie byłoby to dziwne, lecz w kontekście Nintendo jest bulwersujące.
W przeciwieństwie do pozostałych generacji konsol, takich jak 3DS czy WiiU, następca Switcha nie posiada wbudowanego hardware'u z poprzedniej wersji. To oznacza, że twórcy musieli sięgnąć po inne rozwiązanie. Po takie, które z ferworem gnębią, gdzie tylko się da.
Nintendo od lat walczy jak szalone ze wszelkimi emulatorami umożliwiającymi granie w ich tytuły w lepszym, często wygodniejszym wydaniu. Pomimo tego, tym razem zdecydowali się i sami pójść tą drogą, co trzeba przyznać, że trochę pachnie hipokryzją. W końcu na co dzień wpływają na to, że ludzie nie mogą grać z odblokowanymi FPSami w zakupione przez siebie gry, ale gdy chodzi o nich? Brawo.
To też tłumaczy, dlaczego podjęli działania przetestowania tysięcy gier i oznaczania ich jako kompatybilne ze Switchem 2 lub nie. Mogliśmy się spodziewać problemów w kwestii takich tytułów jak 1-2-Switch czy minigry Labo, ale powszednie marki jak DOOM mogły zbić z tropu (są oznaczane jako działające, lecz wciąż testowane). Teraz już można się domyślać, o co chodzi.
Źródło: AndroidAuthority
Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu