Apple

Nienaprawialny komputer za kilkanaście tysięcy złotych? Apple pomoże Ci z nim TYLKO przez cztery lata

292

Jedna z najgorszych wpadek Apple ostatniej dekady... i podejście, którego nie da się w żaden sposób usprawiedliwić.

Komputery Apple nie należą do tanich — i to nawet te najtańsze w ich ofercie. Jest wiele powodów dla których ludzie wybierają ten sprzęt, a nie inny. Przywiązanie do marki, ekosystem, system operacyjny, oprogramowanie niedostępne nigdzie indziej... i prawdopodobnie kilka innych. Kilka swoich również mam, a do tego dochodzi jeszcze doskonałe wrażenie jakie zrobił na mnie poprzedni posiadany przeze mnie model — Macbook Pro z 2012 roku. Po latach wciąż dzielnie służy mojemu tacie, przelatałem z nim pół świata, a on wciąż śmiga bez problemów — a po wymianie dysku na SSD i dorzuceniu pamięci RAM, pracuje się na nim naprawdę dobrze.

Wymienisz klawiaturę w Macbooku, a ona wciąż będzie się zacinać. To po prostu zepsuta konstrukcja

Po wielkim redesignie komputerów z Macbookami stało się jednak coś niedobrego. Wyrzucenie portów to jedno, ale te przeklęte motylkowe klawiatury. Kiedy się nie zacinała — to zaczęły mi się wycierać klawisze. A kiedy zaczęła się zacinać, to... miałem sporo przygód w jednym z polskich serwisów Apple (zobacz: Naprawa sprzętów Apple w Polsce to kpina. Serwis próbował mnie naciągnąć na 2200 zł za uszkodzenie matrycy, które było jego winą). Od kiedy komputer do mnie wrócił, czyli od blisko roku, z jego klawiatury korzystałem raptem kilka razy. Na co dzień jest zabezpieczona silikonową ochronką, Macbook leży na podstawce, a ja piszę na MX Keys for Mac. Nie zmienia to jednak tego, że gdy ostatnio odwiedzałem rodziców — Enter już nie działał jak powinien, a jedną z literek musiałem docisnąć, by działała jak należy. Zdałem sobie wówczas sprawę, że klawiatura motylkowa to przypadek beznadziejny i... zatelefonowałem do Apple Polska by zapytać, co mogę z tym fantem zrobić. W skrócie: nic.

Trwa program serwisowania klawiatury MacBooka, MacBooka Air i MacBooka Pro — i to z niego korzystałem wymieniając ostatnio klawiaturę. I mogę to zrobić jeszcze dziś, i jutro i tak do drugiej połowy lipca przyszłego roku. Bowiem na stronie wyraźnie widnieje reguła mówiąca, że:

Program obejmuje spełniające kryteria modele MacBooka, MacBooka Air i MacBooka Pro przez 4 lata od pierwszej sprzedaży detalicznej.

Przemiły pan z Apple Polska najpierw zdziwił się, że klawiatura znowu zaczęła się zacinać (chyba to w jego mniemaniu coś niemożliwego), później pod gradobiciem pytań: co po tych czterech latach, musiał skonsultować się z kimś wyżej w hierarchii. Pytałem czy skoro to nienaprawialne komputery, to może robią wyjątki i przedłużają ten czas po każdej naprawie. Niestety, zgodnie z oczekiwaniami - nic z tego. Ale na pocieszenie powiedział mi, że jeśli wymienię ją ponownie tuż przed tym jak stukną jej cztery latka, to... zyskam dodatkowych kilka tygodni — bowiem serwis musi zagwarantować trzy miesiące dodatkowej gwarancji po wymianie. Jakby to powiedzieć... no nie do końca mnie to satysfakcjonuje.

Cztery lata, a co dalej?

Dalej radź sobie sam. Lista komputerów z feralnymi klawiaturami jest dość pokaźna, obejmuje:

  • MacBook (Retina, 12-calowy, początek 2015 r.)
  • MacBook (Retina, 12-calowy, początek 2016 r.)
  • MacBook (Retina, 12-calowy, 2017 r.)
  • MacBook Air (Retina, 13-calowy, 2018 r.)
  • MacBook Air (Retina, 13-calowy, 2019 r.)
  • MacBook Pro (13-­calowy, 2016 r., dwa porty Thunderbolt 3)
  • MacBook Pro (13-calowy, 2017 r., dwa porty Thunderbolt 3)
  • MacBook Pro (13-calowy, 2019 r., dwa porty Thunderbolt 3)
  • MacBook Pro (13-­calowy, 2016 r., cztery porty Thunderbolt 3)
  • MacBook Pro (13­-calowy, 2017 r., cztery porty Thunderbolt 3)
  • MacBook Pro (15-calowy, 2016 r.)
  • MacBook Pro (15-calowy, 2017 r.)
  • MacBook Pro (13-calowy, 2018 r., cztery porty Thunderbolt 3)
  • MacBook Pro (15-calowy, 2018 r.)
  • MacBook Pro (13-­calowy, 2019 r., cztery porty Thunderbolt 3)
  • MacBook Pro (15-calowy, 2019 r.)

To potencjalnie tysiące zacinających się komputerów. Skoro wymiana jednego klawisza w iMadzie kosztuje 35 złotych, to nie chcę wiedzieć ile krzykną sobie za całą klawiaturę. I jasne, zostają nieoficjalne serwisy które potencjalnie zrobią to taniej, ale tutaj problem jest większy. Apple sprzedało komputery nienaprawialne. W zależności od konfiguracji — niektóre kosztujące nawet kilkanaście tysięcy złotych. I po czterech latach mówią: kupcie sobie coś nowego, albo męczcie się z zacinającą klawiaturą, mamy was gdzieś. A przynajmniej ja widzę przekaz taki, a nie inny.

Niepoważne podejście, z jakością nie mające absolutnie nic wspólnego

Lubię Apple. Lubię ich produkty, lubię systemy i to jak śmiga cały ekosystem. To jednak rzecz, obok której trudno jest mi przejść obojętnie. Prawdopodobnie moim następnym komputerem też będzie Macbook (tym razem z ich autorskim układem) — ale nie pospieszę się z zakupem tak jak tym razem. Swój model nabyłem kilka dni po tym, jak firma ogłosiła wprowadzenie ulepszonych klawiatur — zabezpieczający silikon miał pomóc uniknąć zacinania się klawiatury. Nie wyszło. Czy czuję się oszukany? Tak, ale bardziej mnie irytuje to, że po czterech latach firma umywa ręce. Skoro wiedzą że to ich wina - powinni zapewniać dożywotni serwis, nawet po dwudziestu latach, nie ma zmiłuj.

Obecnie widzę to tak: nasze komputery to jednorazówki na cztery, w porywach do pięciu, lat. Później kupuj nowy. Naprawdę mam nadzieję, że posypią się pozwy, a instytucje do tego upoważnione wyciągną konsekwencje.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: