8

Nie opłaca się robić słabych gier – Sega zapłaci 1,25 miliona dolarów za wprowadzenie klientów w błąd

Pamiętacie jeszcze, jak świat przygotowywał się na Aliens: Colonial Marines? Świat obiegały coraz to szumniejsze zapowiedzi, zewsząd dało się słyszeć rozentuzjazmowanych fanów, snujących wizje wycieczki w uniwersum Obcego. Produkcja ta okazała się niestety niewypałem, niemalże dało się słyszeć jęki rozczarowania graczy na całym świecie. A w Stanach Zjednoczonych takie rzeczy nie pozostają bez konsekwencji. Jak […]

Pamiętacie jeszcze, jak świat przygotowywał się na Aliens: Colonial Marines? Świat obiegały coraz to szumniejsze zapowiedzi, zewsząd dało się słyszeć rozentuzjazmowanych fanów, snujących wizje wycieczki w uniwersum Obcego. Produkcja ta okazała się niestety niewypałem, niemalże dało się słyszeć jęki rozczarowania graczy na całym świecie. A w Stanach Zjednoczonych takie rzeczy nie pozostają bez konsekwencji.

Jak podaje Polygon, firma Sega of America, planuje się pogodzić z przegraną na polu sądowym w walce przeciwko Johnowi Locke, złożonemu w Kalifornii. Ugoda, jaką miałby podpisać przedstawiciel wydawcy opiewa na ponad milion dolarów. 312 500 dolarów to koszta wynagrodzenia adwokatów, 200 000 dolarów to koszta administracyjno-sądowe, dwa i pół tysiąca dolarów miało by zostać wypłacone powodowi, a reszta przeznaczona by została na odszkodowania dla osób, które kupiły „słynne” Aliens: Colonial Marines.

Co istotne, ugoda zwalnia z odpowiedzialności prawnej tylko Segę, a nie faktycznego dewelopera – Gearbox Software. Wymiana papierków oznaczałaby zatem zamknięcie tylko jednego rozdziału sądowej batalii, która trwa już od kwietnia 2013 roku. Swego czasu wydawca i producent nazywali zarzuty absurdalnymi i prychali na jakąkolwiek możliwość zapłaty odszkodowania z tytułu dostarczenia wybrakowanego produktu.

Cała sprawa rozchodzi się w głównej mierze o przedpremierowe prezentacje Aliens: Colonial Marines, w tym słynny materiał z 2012 roku, na którym jakość grafiki i wykonania jest wyraźnie lepsza, niż w faktycznie dostarczonym w kolejnym roku produkcie. Wtedy użyto oznaczenia „materiał z rozgrywki”, który wyraźnie sugerował, że przynajmniej taki poziom gra utrzyma, kiedy już wyląduje na półkach sklepowych. Rzeczywistość okazała się inna, a w większości recenzji znajdowały się porównania „kiedyś i dziś”, zawsze bezlitosne dla dostępnego już Aliens: Colonial Marines.

Jaki z tego morał? Nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy (czy jakoś tak).