123

Nie, Microsofcie. Tak nie traktuje się deweloperów

Sklep dla Windows Phone mimo wyjścia z dołka, jakim był brak potrzebnych w repozytorium aplikacji dalej nie jest miejscem, gdzie deweloperzy zabijają się o to, by ich aplikacja odniosła sukces. Jako ciekawostka przyrodnicza niestety rozwija się wolniej niż Google Play i AppStore i o ile Windows 10 może to zmienić, w dalszym ciągu należałoby zakładać, […]

Sklep dla Windows Phone mimo wyjścia z dołka, jakim był brak potrzebnych w repozytorium aplikacji dalej nie jest miejscem, gdzie deweloperzy zabijają się o to, by ich aplikacja odniosła sukces. Jako ciekawostka przyrodnicza niestety rozwija się wolniej niż Google Play i AppStore i o ile Windows 10 może to zmienić, w dalszym ciągu należałoby zakładać, że ów stan może się utrzymać. Nieco gorzej wygląda ta sytuacja w świetle ostatnich wydarzeń wokół VLC Remote. Microsoft „wyrzucił” ją ze Sklepu. Dlaczego?

VLC Remote był jedną z tych aplikacji, która schodziła na pniu i zbierała naprawdę dobre oceny. Jako jedna z nielicznych trzymała poziom pięciu gwiazdek z ocen użytkowników, a w Sklepie widniała od roku 2012 – czyli dosyć długo. Służyła ona obsługi desktopowego VLC dzięki aplikacji mobilnej. Ciekawostką jest to, że jak do tej pory deweloper zarobił na niej jedynie 2000 dolarów. Nie zniechęcał się jednak i na bieżąco ową propozycję aktualizował.

vlc-remote

Microsoft również docenił pracę i poświęcenie dewelopera i… aplikacje ze Sklepu usunął. Pal licho, gdyby był to śmieć, aplikacja do robienia kul ognistych w akompaniamencie reklam. Przebolałbym to, gdyby poleciał generator bluzgów, albo inna, niepotrzebna aplikacja (ciekaw jestem, kto takie rzeczy instaluje?). VLC Remote nie dość, że był dobry, to w dodatku był dopracowany. Już sam fakt, że deweloper mimo śmiesznych zysków starał się aktualizować propozycję na bieżąco o czymś świadczy, prawda?

O co poszło?

O nazwę. Po trzech latach Microsoft uświadamia sobie, że „VLC Remote” może być „nazwą nieprecyzyjną, niepełnie oddającą jej funkcjonalność”. Tak, w ten sposób swoją decyzję wytłumaczył Microsoft. Jesteście w stanie podać lepszą nazwę dla tej aplikacji?

I co gorsza, Microsoft nie dał żadnych „możliwości poprawy” deweloperowi. Jak byście się zachowali? Podobnie, jak i ja. Skoro ktoś kopie mnie w zad i pokazuje na dodatek środkowy palec, przecież nie wstanę, nie otrzepię się i nie powiem: „co z tego?”. Inaczej – wstałbym i otrzepałbym się. Przy okazji zarządziłbym też odwrót i powędrował tam, gdzie przyjęto by mnie z otwartymi rękami.

A w Sklepie Windows Phone… kicha

Słyszeliście ostatnio o jakiejś fenomenalnej aplikacji na Windows Phone? O tych dla Androida i iOS mówi się dużo. Ta jest fajna, ta jest ciekawa, ta będzie hitem… o. Ta już jest hitem. A co z Windows Phone? Tu coś pojawi się z łaski, tu coś zaktualizuje Microsoft, tego znowu brakuje, a to wywalił sam gigant. Deweloperzy odwracają się od tego systemu, bo „nie opłaca się” rozwijać dla niego aplikacji.

tapety

Microsoft nie tak dawno w sumie obiecał, że Sklep będzie wolny od wszelkich śmieci. A tymczasem w minutę znalazłem narzędzie do powiększania piersi i tysiąc tapet za 8 złotych. No, dobra. O ile pierwsze narzędzie jednak może się komuś przydać, tak kupno głupich tapet za osiem złotych to marny interes. Aplikacja śmieć. Nie robi nic, a o pieniądze woła.

Microsoft powinien się cieszyć, że są takie osoby jak Rudy Huyn, czy na przykład nasz Łukasz Rejman, twórca skądinąd bardzo dobrej aplikacji Meteo i kilku innych. Cóż…

Grafika: 1, 2

Źródło: WMPU