Google

Nexus 6 wcale nie kroczy dobrą drogą

JS
Jakub Szczęsny
50

Wczoraj dowiedzieliśmy się nieco więcej o Nexusie 6, następcą dosyć udanego modelu Nexus 5, który z kolei na rynku zastąpił kultowy wręcz (i ciągle atrakcyjny!) model 4. O ile nie miałem nigdy problemów z tym, by nazwać "czwórkę" i "piątkę" urządzeniami po prostu przemyślanymi, tak już w wypadku "sz...

Wczoraj dowiedzieliśmy się nieco więcej o Nexusie 6, następcą dosyć udanego modelu Nexus 5, który z kolei na rynku zastąpił kultowy wręcz (i ciągle atrakcyjny!) model 4. O ile nie miałem nigdy problemów z tym, by nazwać "czwórkę" i "piątkę" urządzeniami po prostu przemyślanymi, tak już w wypadku "szóstki" mam ogromne problemy. Niektórzy za chwilę będą sobie przypominać, że przecież ja mam jeszcze większy sprzęt w kieszeni spodni i wielkość ekranu nie powinna mi przeszkadzać. No, ale chwila.

Phablet nie jest dla każdego

Ustalmy sobie jedno. Między typowym smartfonem, a phabletem jest zasadnicza różnica i nie chodzi tutaj tylko o to, że w phablecie mamy do czynienia z ogromnym jak na standardy telefonu ekranem. Dyferencja dotyczy także tego, jak konsument korzysta z tych dwóch kategorii urządzeń. Phablet to przedstawiciel "ewolucyjnego" podejścia do smartfonów, urządzenie w którym poszło się na łatwiznę tworząc pozornie coś nowego. Dostajemy właściwie to samo, ale z większym ekranem, który nie tylko niesie za sobą pewne szanse, możliwości, ale i zmusza do pewnych kompromisów. To z kolei warunkuje to, iż na phablecie siłą rzeczy pewne rzeczy będziemy robić trochę inaczej.

I tak oto, według Opera Mediaworks, posiadacze phabletów są najbardziej zaangażowani w media społecznościowe, czyli co za tym idzie, są także nastawieni na konsumpcję treści w Internecie. Wielkie ekrany powodują, że aktywność związana z dostępem do Internetu wysuwa się na pierwszy plan. Na ekranie powyżej 5 cali dużo lepiej czyta się strony internetowe, niż na mniejszych jednostkach i to jest fakt niezaprzeczalny.

Phablety jednak nie są dla wszystkich. Niektórzy nie mogą rozstać się z możliwością obsługi urządzenia jedną ręką, co jeszcze jest możliwe do granicy około 4,7 cala (zakładając, że producent przyzwoicie podejdzie do ramek). Im więcej cali, tym więcej problemów. Ja przy 6 calach nawet nie próbuję tego robić, a jeśli już muszę, to klawisz "cofnij" w Windows Phone trącam nosem.

Za dużym wyświetlaczem powinny iść także nieco bardziej rozbudowane funkcje urządzenia. Produktem, który najlepiej rozwinął phablety jest Samsung wraz z serią Note. Wielofunkcyjne rysiki, czy odpowiednio przystosowane do pracy na dużym ekranie interfejsy to świetne uzupełnienie niemałej przekątnej ekranu. Tego nie ma w phabletach z Windows Phone - na początku jedynym ciekawszym usprawnieniem był... dodatkowy rząd kafelków. Obecnie, stało się to już standardem w przypadku reszty zaktualizowanych smartfonów do Windows Phone 8.1.

Rozmiary to też szansa na upchanie wielkiej ilości miliamperogodzin - to udało się Nokii. Zainstalowana w 1320 i 1520 bateria o pojemności 3200 mAh pozwala na naprawdę dobry czas pracy na jednym ładowaniu. Jak z telefonem obchodzę się spokojnie, to urządzenie upomni się o karmienie po dwóch dniach pracy. Jak nieco je przycisnę, to spokojnie wytrzyma cały dzień. Jak się uprę, to od 100% do zera zjadę w 6-7 godzin.

Nie jestem pewien, czy Nexus wykorzysta którąkolwiek z tych szans

Nexus 6 będzie urządzeniem potężnym - nie tylko z wyglądu, ale także i w środku. Oprócz blisko 6-calowego ekranu QHD, w środku znajdzie się czterordzeniowy Snapdragon 805 taktowany zegarek 2,6 GHz. Systemem operacyjnym będzie naturalnie 64-bitowy Android L, a za zasilanie odpowie bateria o takiej samej pojemności, co w Lumiach - 3200 mAh.

Jednak porównajmy - użycie QHD zamiast HD 720p (L1320) to już straszliwa przepaść. Uwierzcie mi, trzeba mieć sokoli wzrok, by w moim telefonie dostrzec pojedyncze piksele. Mnie "niskie" zagęszczenie pikseli na cal nie przeszkadza absolutnie. Obraz jest czytelny i ostry. Użycie QHD to sztuka dla sztuki. Full HD to maksimum, jakie powinno pojawić się w takim ekranie. Dlaczego? Bo większa ilość pikseli obciąża układ graficzny, a to z kolei warunkuje większe zużycie energii elektrycznej.

Plusem i przekleństwem (według mnie) Nexusa 6 jest Android L w czystej wersji. O Samsungu można mówić wiele rzeczy, ale to dzięki nakładce w serii Note te urządzenia są tym, czym są. Użycie niemodyfikowanego oprogramowania Google z pewnością da kopa phabletowi, spowoduje, że sam system będzie potrzebował nieco mniej energii elektrycznej i telefon będzie wolny od śmieci ładowanych masowo przez producentów sprzętu. Z drugiej strony - phablet ten nie będzie oferował niczego więcej, niż duży ekran. Każde urządzenie, które ma nieco większy ekran powinno wspierać rysik - i to nie w standardowej formie, ale w podobnej do tej w Note'ach.

Nexus 6 powinien być mniejszy

5,2 cala? To maksimum, jakie powinien osiągnąć ekran w kolejnej odsłonie Googlofona. Nie ma wielkich problemów z utrzymaniem telefonu w ręce. Poza tym, nie rozumiem idei pchania niezliczonej ilości pikseli w ekran. Nie uznaję robienia czegoś tylko po to, by ścigać się na cyferki. Z tym, że... producenci wiedzą, że ludzie jednak lubią tak właśnie równać smartfony - bo przede wszystkim widać właśnie to - rdzenie, pamięć, procesor, piksele, gigagerce. Im więcej tym lepiej. Naprawdę?

Grafika: 1, 2

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu