9

Newsweek powróci na amerykański rynek jako pismo premium, o niewielkim nakładzie. Tylko w tej formie niedługo będzie działał druk

Newsweek na przestrzeni lat przeżywał  niemałe problemy, w związku z czym wymuszane były ciągłe zmiany. Zmiany właścicieli, redaktorów naczelnych, zmiany formuły. Wreszcie przyszedł moment, w którym trzeba było podjąć dramatyczną wręcz decyzję. Szefostwo Newsweeka planuje poczynić kolejną – tylko pozornie jest ona krokiem wstecz. Mniej więcej dwa lata temu amerykańska edycja Newsweeka zniknęłą z kiosków. […]

Newsweek na przestrzeni lat przeżywał  niemałe problemy, w związku z czym wymuszane były ciągłe zmiany. Zmiany właścicieli, redaktorów naczelnych, zmiany formuły. Wreszcie przyszedł moment, w którym trzeba było podjąć dramatyczną wręcz decyzję. Szefostwo Newsweeka planuje poczynić kolejną – tylko pozornie jest ona krokiem wstecz.

Mniej więcej dwa lata temu amerykańska edycja Newsweeka zniknęłą z kiosków. Pod wieloma względami było to przełomowe wydarzenie – wielki tygodnik ugiął się pod siłą rynku internetowego, a w dodatku pozostał dostępny, ale wyłącznie w wersji na urządzenia mobilne. Dziennikarze Newsweeka wyemigrowali więc na tablety i na swoją stronę internetową.

Jednakże, jak poinformował Jim Impoco, nowy redaktor naczelny Newsweeka, pismo wróci do rąk czytelników w papierowej formie. Nowy Newsweek będzie ukazywał się co tydzień, na 64 stronach. Zdecydowanie droższy (pismo ma w mniejszym stopniu polegać na reklamodawcach) i zdecydowanie bardziej premium. We wczesnych wypowiedziach Impoco wspominał o nakładzie wynoszącym 100 000 egzemplarzy. W porównaniu z wynikami z okresu szczytowej popularności Newsweeka, z 1991 roku – imponujących 3,3 miliona czytelników, ta liczba wygląda śmiesznie.

Niemniej, wydaje mi się, że jest to słuszny kierunek rozwoju. Pismo staje się czymś luksusowym, niepotrzebnym zbytkiem. Nie chodzi tutaj bynajmniej o pieniądze, ale o luksus zmarnowania dodatkowego czasu i wyzbycia się pewnego rodzaju wygody. Jeżeli druk ma przetrwać, to musi nabrać właśnie takiego charakteru – prestiżowego, premium.

Zwykłej informacji, „zwykłego” ciekawego wywiadu, zwykłego reportażu dziś już oczekujemy za darmo. Zapłacić jesteśmy gotowi za markę: autora, pisma, samego faktu czytania papieru, pięknego składu – krótko mówiąc tego, o czym wierzy się, że jeszcze nie ma w sieci.

Oczywiście wszystie zmiany w amerykańskim Newsweeku nie dotyczą naszego rodzimego wydania. Przynajmniej póki co, ponieważ obserwując postępującą tabloidyzację tego segmentu, spodziewam się, że i u nas przyjdzie w końcu czas na zmiany.