54

Netflix Polska? – nie jestem zainteresowany

Zapewne tytuł, w dobie rosnącego zainteresowania i zapotrzebowania usługami VOD brzmi bluźnierczo. Szczególnie w Polsce, gdzie (teoretycznie) usługi tego formatu bardzo brakuje. Wiadomości dotyczące rozszerzenia dostępności Netflix’a na kolejne kraje, które co jakiś czas publikowane są w różnych serwisach technologicznych zwykle rozpalają dość gorącą „dyskusję” – kiedy, dlaczego jeszcze nie, czy odniesie sukces, zmieni rynek, […]

Zapewne tytuł, w dobie rosnącego zainteresowania i zapotrzebowania usługami VOD brzmi bluźnierczo. Szczególnie w Polsce, gdzie (teoretycznie) usługi tego formatu bardzo brakuje. Wiadomości dotyczące rozszerzenia dostępności Netflix’a na kolejne kraje, które co jakiś czas publikowane są w różnych serwisach technologicznych zwykle rozpalają dość gorącą „dyskusję” – kiedy, dlaczego jeszcze nie, czy odniesie sukces, zmieni rynek, itd.

Autorem wpisu jest Tomasz Gałecki.

Nie ma co ukrywać, oferta rodzimych serwisów VOD jest zła. Jest albo drogo i nie bardzo jest co oglądać. Albo darmowo, ale głównie jesteśmy skazani na produkcje jednej stacji TV. Albo treści są świetne, ale dostępność do serwisu mocno ograniczona (uzależniona od korzystania z innych, płatnych usług). Do tego dochodzi jeszcze jedna ważna sprawa – sposób prezentacji czy dostarczenia treści użytkownikowi. Ta ostatnia opcja wydaje się być często pomijana w dyskusjach, a niestety ma dość istotny wpływ na to jak korzysta się z danej usługi. Nie chodzi tu tylko o jakość wizualną samych materiałów. Chodzi także o to czy sam serwis, strona, aplikacja są funkcjonalne. Z tym na tle serwisów takich jak Hulu czy Netflix też jest u nas kiepsko.

Zatem nie bardzo jest, co oglądać a korzystanie, z przynajmniej części serwisów to często spore utrudnienie. Dlaczego zatem ktoś może być niezainteresowany wejściem Netflix’a do Polski?

Odpowiedzi na to pytanie, wzajemnie się uzupełniających jest kilka. Po pierwsze dla takiego użytkownika jak ja, wejście serwisu do Polski kompletnie nic nie zmieni. Dlaczego? Dlatego, że z serwisu korzystam już dziś. By być kompletnie szczerym to jedyne, co w tym zakresie przychodzi mi do głowy, to pojawienie się aplikacji Netflix dla smart TV zakupionych w Polsce. Teoretycznie mógłbym przestać korzystać z rozwiązań VPN czy DNS by mieć dostęp do serwisu. Praktycznie jednak nadal nie miałbym takiej możliwości. Rynek praw dystrybucyjnych do poszczególnych tytułów filmowych i telewizyjnych jest tak straszliwie rozdrobniony (inicjatywa Komisji Europejskiej w tym zakresie wyrażona najpierw dyrektywą 89/552/EEC „O telewizji bez granic”, którą zastąpiła 2007/65/EC „O audiowizualnych usługach medialnych” [wypadły z niej usługi VOD] jasno pokazuje, że „opór” branży w tej materii jest spory). Do dziś dyrektywy te dla nas, odbiorców pozostały praktycznie martwe i nie spodziewałbym się większych zmian w tej materii w najbliższym czasie.

W efekcie tego, jeśli nawet Netflix wejdzie do Polski to oferta, którą zaprezentuje będzie kiepska. Biorąc pod uwagę fakt, że nasi rodzimi dostawcy VOD nie są wstanie dogadać się ze sobą by prezentować swoje treści wymiennie nie należy się spodziewać, że łatwo (o ile w ogóle) pozwolą prezentować własne treści Netflix’owi.

W efekcie nawet mając konto w Polskim Netflx’ie i tak będziemy korzystać z rożnych metod by uzyskać dostęp do zasobów przeznaczonych na rynek UK i USA. Realnie nie zmieni się nic. Ci, którzy już dziś są w miarę biegli językowo (i zainteresowani) mogą i korzystają z Netflix’a. Ci, którzy nie są raczej z mocno obciętej i do tego płatnej oferty też nie będą korzystać a przynajmniej nie na masową skalę. Nie na taką, która byłaby wyraźną konkurencja dla pozostałych serwisów.

Nikt nie jest zainteresowany konkurencją

Wydaje się, że to jest jeden z podstawowych problemów serwisów VOD (i to nie tylko w Polsce). Konkurencja jest, bowiem tylko pozorna. Teoretycznie możemy korzystać z różnych serwisów streamingowych, ale każdy z nich oferuje inne treści. To trochę tak jakbyśmy dostępność podstawowych towarów znanych producentów mieli podzieloną między sklepy czy sieci. W efekcie konsument wcale nie kupowałby tam gdzie taniej, czy tam gdzie lepiej zostanie obsłużony, ale tam gdzie będzie mieć szansę zakupić konkretny towar. Niestety dokładnie taka sytuacja jest na rynku produkcji telewizyjno – filmowych. Trudno wymagać od firmy Netflix czy HBO by równo i od razu dzieliła (sprzedawała) się ze wszystkimi swoimi produkcjami. Na tym polega „posiadanie czegoś ekstra w ofercie”.

Jednak wydaje mi się, że w momencie, gdy serial czy film już nie jest już nowym hitem i zaczyna się dystrybucja poza własny serwis i kanał powinien trafić do wszystkich. Nie koniecznie w tej samej cenie, ale wyjściowe warunki powinny być dla wszystkich jednakowe. Obecna sytuacja z produkcjami z poza samych serwisów jest niestety „chora”. Wszyscy podpisują umowy na wyłączność. A to skutecznie ogranicza konkurencję. Nikt nie wykupi dostępu do 5 różnych usług VOD. Skoro kanał TV może być w ofercie kilku różnych operatorów, podobnie powinno być z serialem czy filmem. My zaś moglibyśmy wybrać serwis, który nam najbardziej odpowiada funkcjonalnie, cenowo, jakościowo. Tak jak robimy to dziś, kupując dziesiątki różnych towarów i usług. Na to jednak w najbliższej przyszłości nie ma żadnych szans a i kwestie dalekiej przyszłości nie rysują się różowo.

Podsumowując. Czy Ci, którzy dziś nie oglądają Netflix’a mają, na co czekać? Nie specjalnie, chyba, że z ciekawości skorzystają z pierwszego darmowego miesiąca dostępu do usługi. Czy mają, na co czekać Ci, którzy już dziś korzystają z Netflix’a? Wydaje się, że raczej też nie.

Nie ma, zatem co oczekiwać jakiejś rewolucji na naszym rynku VOD związanej z wejściem Netflix’a do Polski. Pojawienie się nowego, dużego gracza na pewno zmieni rynek. Najprawdopodobniej zmiana ta (z naszego punktu widzenia) będzie pozytywna. Ale na efekt raczej trzeba będzie trochę poczekać. Tym bardziej, że sam Netflix nic jeszcze oficjalnie nie ogłosił.