Netflix

Netflix masowo traci użytkowników. Konkurencja okazuje się ciekawsza?

Kamil Świtalski
156

Netflix od wielu lat nosi koronę króla VOD. Globalna dominacja usługi nie wzięła się znikąd i nie jest dziełem przypadku — ale na tak dynamicznym rynku trudno wierzyć w to, że taki stan będzie utrzymywał się zawsze. Bo konkurencja nie śpi. Z każdym rokiem ma do zaoferowania coraz więcej, a jako że czas (i finanse) użytkowników nie są z gumy — ci muszą wybierać. I wybierają rezygnację z Netflixa — na skalę większą, niż można się było spodziewać.

Nie dziwi mnie, że użytkownicy uciekają od Netflixa. Po co im on, skoro mają lepsze alternatywy?

Jak informuje redakcja ArsTechnica, kanadyjscy i amerykańscy użytkownicy platformy masowo rezygnują z subskrypcji. W drugim kwartale tego roku platforma straciła 430 tysięcy klientów. Po fenomenalnych zeszłorocznych wynikach, kiedy zamknięci w domach użytkownicy masowo kupowali dostęp do usługi — tym razem sytuacja się odwraca. Inwestorzy patrzą z niepokojem na to jak wszystko się toczy, a sam Netflix będzie musiał stanąć na głowie, by spełnić ich oczekiwania. Po dobrych dla platformy miesiącach analitycy przewidywali, że w trzecim kwartale Netflix dorobi się 5,9 miliona subksrybentów. I nie chcę psuć zabawy, ale to może być znacznie trudniejsze - z co najmniej dwóch powodów.

Pierwszym jest pocovidowa odwilż — o tak długo jak nie zostaniemy zamknięci na kolejną falę w domach, część użytkowników nie będzie wracać do platformy, bo i po co. Drugim problemem Netflixa jest konkurencja. Ta nie śpi — stale rozwija swoje katalogi i nieustannie oferuje coraz więcej (i coraz lepszej jakości) treści. No cóż - wspominałem już, że sam należę do grupy która miała dość marnej jakości oferty giganta VOD i w ubiegłym roku zrezygnowałem z tego abonamentu. Nie zatęskniłem ani razu — i myślę, że widzowie w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych którzy masowo rezygnują z NF również nie zatęsknią.

Ubiegłe lata były dla tamtejszego rynku VOD bardzo dobry — bo pomijając już fakt, że usług w tym zakresie jest tam ponad 100 — to w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy swoje platformy uruchomili tam m.in. Disney, WarnerMedia i Comcast. Oferują sporo nowości, ale też obszerny wybór klasyki. Przez lata to właśnie klasyka była tym, co przyciągała do Netflixa, ale kiedy lubiane serie na licencjach zaczęły znikać i zastępują je (w dużej mierze) fatalnej jakości autorskie produkty, widzowie nie chcą za nie tak ochoczo płacić. Poza tym dochodzi aspekt tego, że kiedyś mieli jeden, dwa, góra trzy abonamenty - więc jakoś specjalnie to nikogo nie bolało. Wraz z kolejnymi usługami, przybywa także wydatków - no i zaczynają się schody. Zaczynają wybierać i migrować między usługami, szukając treści które najbardziej ich interesują.

Netflix musi wyciągnąć nowe asy z rękawa i zadbać o powrót użytkowników

Nie wierzę w to, by Netflix patrzył na tę sytuację i tylko rozkładał ręce. Od kilku tygodni na sile przybierają wieści na temat tego, że w przyszłym roku do ich katalogu trafią nie tylko filmy i seriale, ale także gry. Patrząc na to kogo zatrudniają i jak dużo się o tym dyskutuje, raczej nie mam wątpliwości, że to będzie ich wielka nowość. Niby fajnie, ale... mam wątpliwości, czy będzie ona na tyle kusząca, by przyciągnąć do siebie WIDZÓW. Ale poczekamy, zobaczymy - na tę chwilę największą szansą dla usługi wydają się być kolejne lockdowny. I to nie jest dla nich dobra wiadomość. Nie ukrywam że chętnie zobaczyłbym co się stanie, gdyby Netflix faktycznie zabronił współdzielenia kont. Obawiam się, że kolejny kwartał mógłby okazać się dla niego jeszcze gorszy...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: