39

Netbooki wracają do łask?

Moda na 10-calowe komputerki o mocy obliczeniowej pozwalającej jedynie na uruchomienie przeglądarki internetowej przeminęła równie szybko jak się zaczęła. A może jednak nie? Netbooki sensu stricto może już nie pojawiają się na półkach sklepowych, ale mobilne notebooki z ekranami o małych przekątnych owszem. Co różni obie te kategorie produktów? Można odnieść wrażenie, że netbooki trochę […]

Moda na 10-calowe komputerki o mocy obliczeniowej pozwalającej jedynie na uruchomienie przeglądarki internetowej przeminęła równie szybko jak się zaczęła. A może jednak nie? Netbooki sensu stricto może już nie pojawiają się na półkach sklepowych, ale mobilne notebooki z ekranami o małych przekątnych owszem. Co różni obie te kategorie produktów?

Można odnieść wrażenie, że netbooki trochę wyprzedziły swoją epokę. Założenie było słuszne – mobilny komputerek z ekranem o małej przekątnej i długim czasem pracy na baterii. Sęk w tym, że ówczesna technologia skutecznie ograniczała producentów. O chłodzeniu pasywnym i cieniutkich aluminiowych obudowach można było wtedy pomarzyć. Podobnie jak o w miarę przystępnym cenowo ekranie dotykowym i wydajności pozwalającej na coś więcej niż tylko uruchomienie edytora tekstu i przeglądarki.

Dziś o netbookach pozostało już tylko wspomnienie. Przeszliśmy burzliwy okres zmian, w którym na czołowo wysunęły się ultrabooki. Przyświecała im nieco inna koncepcja zapoczątkowana przez Intela i skutecznie wypromowana. W rezultacie rynek zalały 12- i 13-calowe maszyny o niesamowicie kompaktowych gabarytach i rewelacyjnym czasie pracy na baterii. Z czasem doszły ekrany dotykowe i nietuzinkowe rozwiązania konstrukcyjne (patrz Lenovo Yoga). Sęk w tym, że o ile za netbooka często trzeba było zapłacić 800-1200 złotych, to taki ultrabook był wyceniany kilkukrotnie drożej. I dlatego coś zaczęło się zmieniać.

ASUS_EeeBook_X205_02

Moją uwagę przykuły dwa urządzenia: Asus EeeBook X205 i Acer Aspire V13. Oba to świeżynki, które zaprezentowano na minionych konferencjach w Warszawie, a więc będą zapewne mocnym punktem w świątecznych ofertach producentów. Oba to komputery o klasycznych konstrukcjach – bez żadnych udziwnień. Oba też wyróżniają się zachwycająco smukłymi obudowami: sprzęt Asusa mierzy 1,78 cm, a ten Acera 1,96 cm. EeeBook ma być pierwszym przedstawicielem całej serii tanich konstrukcji tego typu. Na jego pokładzie znajdziemy układ Intel Atom Z3735 Bay Trail i 2 GB RAM-u, a więc nie odbiega znacząco od takich modeli, jak Transformer Book T100 chociażby. Aspire V13 ma mieć wewnątrz procesor Intel Haswell, a więc będzie to o wiele bardziej wszechstronna konstrukcja. Obie maszyny będą niesamowicie tanie. EeeBooka X205 wyceniono za oceanem na 200 dolarów, a więc w Polsce jego cena nie przekroczy 1 tys. złotych. Za podstawową wersję Aspire V13 zapłacimy już 1099 zł (mocniejsze konfiguracje będą naturalnie droższe).

Acer-Aspire-V13-331_V3-371_black_white_1

To oczywiście tylko przykłady, bo podobnych konstrukcji przybywa. Dzieje się tak nie tylko za sprawą producentów. Na rozszerzeniu oferty mobilnych notebooków o przystępnych cenach zależy zarówno Microsoftowi jak i Intelowi. Ten pierwszy chce oczywiście stworzyć przeciwwagę dla Chrome OS – chromebooki są tanie, ładne i dają użytkownikom wszystko, czego potrzebują, czyli przeglądarkę. Intel natomiast nie chce dopuścić, aby pracowały one pod kontrolą ARM-ów. Zresztą przykład tego widać było kilka dni temu. Chromebooki Samsunga, które początkowo debiutowały z Exynosami, teraz wchodzą na rynek w chipami Intela.

asus_eeebook_x205_01

Ale i samym konsumentom najwyraźniej taka wizja musi odpowiadać, skoro czołowi dostawcy notebooków starają się ją realizować. Większość osób, które znam, nie jest gotowa na wyginanego we wszystkie strony notebooka, a ekran dotykowy traktuje jedynie jako ciekawostkę. Wiele osób szuka po prostu mobilnej konstrukcji do pracy, która będzie długo trzymać na baterii.

Asus już raz wykreował modę na netbooki za sprawą swojej serii EeePC. Teraz wprowadza na rynek bardzo podobne konstrukcje, ale wykorzystujące współczesne technologie i tym samym znacznie bardziej wszechstronne. Czy teraz tajwańskiemu producentowi znowu się to uda? Tablety wydają się nie stanowić większego zagrożenia – rynek się nasyca, a sprzedaż stabilizuje. Być może zatem to idealny moment, aby netbooki wróciły do łask.