38

Nasza Klasa – 6mln kont za rok! Ale co dalej?!

Autorem poniższego tekstu jest Albert Tomaszewski Wzrost Naszej Klasy jest tak dynamiczny, że mało kto kwestionuje krótkookresowe perspektywy serwisu. Maciek Popowicz zapytany przeze mnie wprost, określił rzecz krótko: Na pewno jeśli Nasza Klasa za rok nie będzie miała 6 mln zarejestrowanych kont, to będzie to porażka. Patrząc na sposób w jaki Maciek wypowiada się w […]

logo.png
Autorem poniższego tekstu jest Albert Tomaszewski

Wzrost Naszej Klasy jest tak dynamiczny, że mało kto kwestionuje krótkookresowe perspektywy serwisu.



Maciek Popowicz zapytany przeze mnie wprost, określił rzecz krótko:

Na pewno jeśli Nasza Klasa za rok nie będzie miała 6 mln zarejestrowanych kont, to będzie to porażka.

Patrząc na sposób w jaki Maciek wypowiada się w mediach, mogę zakładać, że to raczej ostrożna prognoza i raczej nikt nie ma wątpliwości, że cel jest w zasięgu serwisu. Dyskusje i spekulacje zaczynają się, gdy wybiegniemy z prognozami trochę dalej – tu już mamy dużo bardzo różnych opinii i bardzo zróżnicowane argumenty. Niestety Maciek nie zdradził mi wiele więcej niż w powyższej deklaracji. Liczę jednak na to, że skomentuje moje pod postem :)

Wiarygodność to tylko higiena

Zacznijmy od kwestii, którą poruszył Bronek w komentarzach pod artykułem Grześka o Naszej Klasie

nasza-klasa ma szansę, i to bardzo mocną, stać się pierwszym wiarygodnym polskim serwisem, naprawdę, społecznościowym

siłą społeczności jest jej “prawdziwość” i wiarygodność

Naszą Klasę napędzają dwie siły – ludzka ciekawość i wspomnienia. W tej zabawie wiarygodność ma znaczenie – bez niej serwis nie spełniałby swojej funkcji. Pamiętajmy jednak, że nie stanowi ona samodzielnie żadnego benefitu. Jest jak świeży oddech przy pocałunku – to tylko element koniecznej higieny a nie coś, czym da się oczarować dziewczynę. Nie łudźmy się, że to będzie kluczowy element, który pozowoli utrzymać Naszej Klasie pozycję w czołówce.

Poza tym, generalnie, z uwiarygadnianiem użytkowników nie wolno posunąć się za daleko. Dla wielu ludzi profil w serwisie internetowy jest przede wszystkim zabawą w autokreację. Nikt nie może mieć pretensji o to, że ludzie podkoloryzują swoje życie i przedstawią swoją osobę w ciekawszym świetle. Wejście na portal społecznościowy to trochę jak spędzenie wieczoru na balu maskowym. Liczy się możliwość bycia przez chwilę kimś innym niż na co dzień. Trzeba jakoś przełknąć tych, którzy tworzą całkowicie wymyślone profile – przecież nie można nakazać zdejmowania masek wszystkim, bo skończy się zabawa. A to właśnie zabawa do spółki z możliwością podkolorowania stworzyła Fotkę oraz Grono i nie można tej siły lekceważyć. Ludzie kochają to poczucie złudnej beztroski i nie wierzę w to, że wywieszenie sztandaru “tu jest wiarygodnie” kogokolwiek zachęci. Prędzej stanie się odwrotnie.

Co gdy w Naszej Klasie zrobi się duszno?

Pytanie, które stawia Marcin Jagodziński w komentarzach (pod tym samym postem) zwraca uwagę na bardzo ważną kwestię.

podstawowe pytanie, to do jakiego stopnia n-k będzie “wyszukiwarką” kontaktów, a do jakiego stopnia ich “podtrzymywaczem”

Samo wyszukiwanie starych znajomych to zdecydowanie za mało, żeby prowadzić biznes w dłuższej perspektywie. Problem w tym, że “podtrzymywanie” jako samoczynny proces dziejący się wokół wspomnień nie ma szans wystąpić, bo ile czasu można interesować się sprawami ludzi, z którymi od dawna się nie ma kontaktu? Zgadzam się z tym, co napisał (nieco poetycko ;) ) ragni w dalszym ciągu dyskusji:

żyjemy daleko od siebie, w zupełnie innych środowiskach, nie mijamy się w windzie…

Radocha ze sprawdzenia co u starych znajomych szybko minie i wszyscy wrócą do swoich spraw a atmosfera w Naszej Klasie “siądzie”. Prędzej czy później trzeba będzie rozciągnąć formułę Naszej Klasy poza bajkę pt. szkolne lata – inaczej serwis czeka zjazd w dół po bardzo stromej równi pochyłej.

Kelnerzy w McDonaldzie

Maciek Popowicz przyznaje, że Nasza Klasa ma w planach takie wyjście poza tematykę szkolną. I tu moim zdaniem dopiero zaczynają się schody. Problemem będzie kwestia wizerunku, którego Nasza Klasa staje się więźniem. Serwis wypłynął na fali skojarzeń: szkoła oraz znajomi z klasy i to ludziom mocno się w głowach wyryło. Jeśli dodamy funkcjonalności wykraczające poza szkolną tematykę do starego wizerunku, w najlepszym wypadku pozostaną one niezauważone a najpewniej wzbudzą chaos. To tak jakby zatrudnić kelnerów w McDonaldzie – niektórych klientów wystraszymy, niektórzy nowość zignorują a nowych pozyskamy nie wielu. Takie posunięcia bez równoczesnych działań wizerunkowych nie mają prawa się powieźć.

Jak zatem skierować kilkumilionową rzekę jednomyślnych skojarzeń w nowe koryto? Maciek twierdzi, że to będzie naturalny proces. Moim zdaniem taki scenariusz będzie bardzo trudny do zrealizowania. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że wizerunek masowych marek zmienia się latami i przy wykorzystaniu dużych nakładów. Gazeta.pl mimo ciągłych działań promocyjnych jeszcze długo będzie w naszych umysłach internetową twarzą Gazety Wyborczej. A zmiana jest tym trudniejsza do wdrożenia im mocniejsze emocje stały u podstaw wizerunku – Biedronkę czekają długie lata żmudnej wizerunkowej roboty zanim przekona Polaków, że jest czymś więcej niż siecią tanich sklepów z aferą w tle. Nie wierzę, że siła sentymentu, która zrodziła sukces Naszej Klasy w naturalny sposób ustąpi pola szerszym skojarzeniom, które pozwoliłyby na przyswojenie nowych funkcjonalności. To będzie duże wyzwanie i właśnie kwestia czy Nasza Klasa sobie z tym poradzi, przeważy o jej roli w polskim internecie w długim okresie.