3

Najsmaczniejszy wywiad jaki miałem okazję przeprowadzić!

W życiu potrafiłem sobie odmówić większości rzeczy, żyć bez komputera, smartfonu, tabletu, piłki nożnej i telewizji, ale nie bez pysznego i kochanego jedzenia! Jedzenie to właściwie jedyna rzecz, którą można mnie przekupić (tak przyjmuje łapówki w postaci jedzenia:)). Sam kocham gotować, dla mnie to zabawa i relaks, a możliwość sprawienia przyjemności komuś jedzeniem jest dla mnie czymś […]

W życiu potrafiłem sobie odmówić większości rzeczy, żyć bez komputera, smartfonu, tabletu, piłki nożnej i telewizji, ale nie bez pysznego i kochanego jedzenia! Jedzenie to właściwie jedyna rzecz, którą można mnie przekupić (tak przyjmuje łapówki w postaci jedzenia:)). Sam kocham gotować, dla mnie to zabawa i relaks, a możliwość sprawienia przyjemności komuś jedzeniem jest dla mnie czymś cudownym. Do rozmowy o smażeniu startupów, duszeniu aplikacji mobilnych i panierowaniu przepisów zaprosiłem Grzegorza Trubiłowicza, CEO i twórcę Cooklet.com. Było pysznie!

KW: Zamiłowanie do gotowania czy może chęć stworzenia czegoś, a może po prostu lubisz/lubicie jeść? ;) (skąd pomysł na Cooklet)

Grzegorz Trubiłowicz: Uwielbiam dobre jedzenie, a z wiekiem chęć poznawania nowych smaków u mnie rośnie :). Z kolei gotowanie to nadal spore wyzwanie dla mnie, ale ja uwielbiam wyzwania. Łączenie składników w niepowtarzalne konstrukcje to bardzo kreatywny proces i lubię się raz po raz zmierzyć z oryginalnymi daniami. Jednocześnie FOOD + NEW TECH jako przestrzeń biznesowa jest dla mnie, po 4 latach od startu Cookleta, nadal mega atrakcyjna i spędza mi sen z powiek to co możemy zrobić przez kolejne 4 lata :)

– Opisz pokrótce czym jest wasz produkt?

Naszym flagowym produktem jest Cooklet, czyli aplikacja kulinarna gromadząca miłośników kuchni z całego świata. Oprócz tysięcy przepisów i możliwości nawigowania głosowego po aplikacji jest też mocno społecznościowa. Taki kompletny produkt dla wszystkich miłośników kulinarnych przygód.

– Rozumiem, że nie chcecie się pozycjonować jako twórcy „kolejnej aplikacji z przepisami” i stawiacie na socialcooking? Czym właściwie jest socialcooking?

Socialcooking to interakcje znane z portali społecznościowych przeniesione na grunt gotowania. Oprócz interakcji z przepisami (Want, Cook’d czy komentarze) wprowadziliśmy też śledzenie użytkowników,  jednak to najnowsza funkcja gotowania w czasie rzeczywistym, otwiera nowy rozdział w interakcjach między gotującymi. Realtime cooking dopiero startuje, ale mamy technologię dzięki której równoczesne gotowanie ze znajomymi nie będzie musiało się odbywać w tym samym miejscu :)

– Przyznaje trochę o Was poczytałem: nagrody m.in. Mobile Premier Awards, App Circus czy New Europe Venture Contest, a ostatnio podium Samsung Smart App Challenge 2013 I kulinarne Gourmand Awards. Zasadniczo trudno nazwać Was w tym momencie startupem, a jaki był Wasz początek?

Jako startup dofinansowany przez Adobe Inc. w ramach Open Screen Project wystartowaliśmy z wysokiego C. Mieliśmy wsparcie jednej z większych firm technologicznych tego świata, więc wydawało nam się, że teraz to już będzie tylko lepiej. Jak jednak powszechnie wiadomo życie startupu nie jest usłane różami, więc i nam się nie upiekło. Z jednej strony wielkie ambitne plany, z drugiej polskie realia. Ja jestem niepoprawnym optymistą i rzadko zdarza mi się ponarzekać, wolę raczej pozytywnie kształtować to co się wokół mnie dzieje. Jednocześnie lubię cytować mojego kolegę, który mówi, że każdy musi przejść swoją Golgotę. A trudnych momentów nie brakuje. Szczególnie kiedy masz fajnych ludzi na pokładzie, a nie jesteś w stanie im na czas zapłacić. To są baaaardzo wymagające chwile. Wierzę jednak, że takie momenty mocno wpływają na charakter, wzmacniają nas, o ile uda nam się je przetrwać. Mi się udało, a moi najdzielniejsi ludzie nadal ze mną współtworzą Cookleta, co mnie bardzo cieszy i daje mi power i wiarę w to, że wszystko jest możliwe. Trzeba się koncentrować na pozytywnych scenariuszach i dziarsko kroczyć do przodu. Obecnie nie mamy problemów z płynnością, dzięki czemu mogę w spokoju rozwijać Cooklet Dream Team pełen ambitnych młodych ludzi chcących zmieniać ze mną świat, nie tylko kulinarny. Tak więc ostatnie 4 lata to sinusoida pełna wyzwań, trudnych chwil, ale też sukcesów i mocnego rozwoju.

– Krew, pot i łzy – a czy były momenty, że stwierdzaliście „fuck it porzucam ten projekt”? Co Was zmotywowało do dalszej pracy?

Napędza nas wizja bycia #1 w Food-Tech na świecie. Niespecjalnie często używam słowo ‚porzucam’, to nie w moim stylu. Zawsze walczę do końca.

– Projekt realizowany własnym sumptem, czy macie jakiegoś inwestora? 

Obecnie mamy bardzo dobrą sytuację jeśli chodzi o finansowanie. Na swojej drodze spotkałem kilku niesamowitych aniołów, którzy uwierzyli w moją wizję i pomagają mi ją zrealizować. Zaangażowanie m.in. Marcina Michnickiego czy Łukasza Misiukanisa, którzy oprócz fachowej wiedzy wnoszą też dobrą energię, pozwala nam spokojnie patrzeć w przyszłość. Jednocześnie mamy ostatnio urodzaj chętnych do zainwestowania w naszą spółkę, m.in. Samsung Ventures.

– Jeszcze niedawno temu byliście bardziej rozpoznawalni za granicą niż w Polsce. Pod koniec zeszłego roku bardziej uaktywniliście się na rodzimym rynku, celowy zabieg by atakować zagraniczne rynki na początku?

Na początku rozwoju zależało nam na jak największej popularności aplikacji zagranicą. Nadal jest to dla nas bardzo ważne, jednak Polska bardzo mocno się rozwija i chcemy mieć lokalne wersje produktów dostępne także na naszym rodzimym rynku. Stąd jesteśmy i tu tworzymy, więc chcemy być też tutaj dostępni.

–  Jakie dalsze plany na rozwój? Macie już określone następne kamienie milowe?

Tak. Przez ostatnie 4 lata zgromadziliśmy ogromną wiedzę i masę danych w przestrzeni związanej z jedzeniem. Zbudowaliśmy m.in. Food-Graph na bazie którego będziemy rozwijać naszą firmę, a obszarów do zagospodarowania jest sporo. Jednym z elementów układanki jest przycisk na strony kulinarne o nazwie Cook’d  – uruchomiony w pełnej wersji w marcu tego roku jest już zainstalowany na prawie 20.000 przepisów. Jest to niezwykły sposób na interakcję pomiędzy czytelnikami bloga i autorem. Każdy kto zrobi przepis z danej strony może dodać zdjęcie potrawy itak się tworzy galeria zdjęć z naszych kulinarnych dokonań. To taki przycisk jak ‚Lubię to’ tyle że z większym wpływem na obie strony (blogerów i gotujących z blogów). Jednocześnie jest to zalążek kulinarnej sieci społecznościowej poza Cooklet.com. Naszym kolejnym krokiem będzie Happie , który naszym skromnym zdaniem stworzy nową kategorię produktów związanych ze zdrowym stylem życia. Wkrótce więcej szczegółów.

–  Myślicie o współpracy z jakimś producentem lodówek? Samsung ma już w swojej ofercie lodówkę z Androidem T9000 ;)

Smart devices to dla nas kolejny atrakcyjny rynek do dystrybucji naszych produktów. Mocno się ostatnio przytulamy z Samsungiem, więc kto wie, może nie tylko ta lodówka ;)

– Rozumiem, że tworzenie i rozwijanie Cookleta pochłania Was w 100%, macie jeszcze czas gotować dla siebie i czerpać z tego przyjemność?

To jest zawsze fajny pomysł na (wolny) weekend :) Ja nie pamiętam kiedy ostatnio miałem spokojny weekend ;) Jednocześnie Marta, moja żona, która z Cookletem związana jest od powstania, zawsze znajduje czas żeby połączyć przyjemne z pożytecznym i prawie codziennie jemy w pracy obiady home-made :) Jak ona to robi? ;)

– Gdybyśmy mieli dziś coś wspólnie ugotować, a miałbym się w 100% zdać na wasz gust co byście mi przyrządzili? ;)

Proponuję trzydaniowy obiad z sezonowymi składnikami :) Na start Krem szparagowy, jako główne Tarta ze szparagami, a na deser specialite de la maison Sernik.