Android
37

Redakcja AntyWeb poleca: najlepsze aplikacje 2018 na Androida

Nasz telefony pękają w szwach od rozmaitych gier i programów. Jedne mniej, inne bardziej, przydatne — a najlepsze aplikacje na Androida (2018) dla każdego oznaczać będą coś innego. Poniższy ranking najlepszych aplikacji na Androida (2018) to, jak zwykle w takich przypadkach, wybór autorski, uwzględniający najważniejsze tytuły na rynku. W bonusie jeszcze redakcyjny top aplikacji na Androida 2018 — jak widać, ile ludzi, tyle gustów! Sprawdźcie sami — przydatnych aplikacji na Androida na wśród tych rekomendacji nie zabrakło!

Najlepsze aplikacje na Androida (2018)

Ava Lockscreen

Wśród polecanych aplikacji na Androida 2018 nie mogło zabraknąć najlepszego w ostatnich latach ekranu blokady! Jedni powiedzą, że design tego lockscscreena to rozwiązania rodem z leciwego Jelly Bean. Inni — że taki sam jak na nowym iOS. Dla każdego coś innego, ale jedna rzecz pozostaje bez zmian: Ava Lockscreen to dopracowany ekran blokady, w którym dostaliśmy sporo opcji dostosowania go do własnego widzimisię, a przecież o to chodzi: by było lekko, przejrzyście i wygodnie, prawda?

Recenzja Ava Lockscreen

Bouncer

Absolutny top aplikacji na Androida 2018: Bouncer to program, który pozwala przyznawać tymczasowe dostępy do poszczególnych modułów w uruchamianych przez nas programach. Możemy wyrazić je w limitach godzinowych, albo „tu i teraz”, kiedy produkt jest uruchomiony. Banalnie proste i idealne w swojej prostocie rozwiązanie, obok którego naprawdę trudno przejść obojętnie!

Recenzja Bouncer

CARROT Weather

Carrot Weather zdobyła już serca użytkowników iOS, a kilkanaście miesięcy później trafiła na mobilny system Google — i nie mogło jej zabraknąć w zestawieniu najlepszych aplikacji na Androida 2018! To nie mniej, nie więcej, a mobilna pogodynka, jednak wyróżnia ja wulgarność, zadziorność i dużo radości którą serwuje użytkownikom dzięki temu uroczemu buntowi. Sprawdźcie sami!

Recenzja Carrot Weather

Notion

Notion to aplikacja obok której trudno jest przejść obojętnie — i nie zdziwcie się, jeżeli zobaczycie ją w całym pakiecie zestawień najlepszych aplikacji na Androida 2018. Ten młody start-up ma szansę jeszcze wprowadzić niemały zmęt wśród platform, skupiających się na codziennych obowiązkach i zarządzaniu nimi. Jeśli już na początku nie przerazi was potęga tego narzędzia, tamtejsze nagromadzenie rozmaitych funkcji i poddacie się z przeświadczeniem że to przesyt, to istnieje spora szansa, że to będzie wasze ulubione narzędzie do planowania dla was i… całego zespołu.

Recenzja Notion

Smart Alarm

Budzik to dla wielu użytkowników androida najbardziej przydatna aplikacja. A wszyscy którzy mają problemy z porannym zrywaniem się z łóżka są świadomi tego, jak dużo zmienia dodatkowe kilkanaście minut snu. Dzięki Smart Alarm być może zyskacie nawet więcej niż kwadrans bonusowego odpoczynku – lub wręcz przeciwnie, aplikacja obudzi was odpowiednio wcześniej, jeśli w nocy padało i rano będziecie potrzebować zapasu czasu. To budzik na Androida, który przy budzeniu bierze pod uwagę też… pogodę.

Recenzja Smart Alarm

YouTube Kids

Na ten debiut czekaliśmy długie miesiące — ale nareszcie jest i u nas! YouTube Kids to wariant uwielbianego serwisu streamingowego, który przygotowany został z myślą o najmłodszych użytkownikach — podobnie zresztą jak jego aplikacja: przydatna i dopracowana!

Recenzja YouTube Kids

Zobacz też: najlepsze gry na Androida z 2018 roku

Redakcja Antyweb: przydatne i polecane aplikacje na Androida (2018). Z czego korzystaliśmy w tym roku?

Albert

Jeżeli chodzi o mniej znane i rzadziej używane aplikacje, to wypada mi wspomnieć o Feedly. Moim zdaniem dalej najwygodniejszy agregator treści, który pozwala pozostawać na bieżąco przy nieprzerwanym strumieniu pojawiania się nowych treści. Pozwala na szybkie udostępnianie, przejrzyste kategoryzowanie i nawet daje możliwość natychmiastowego czytania tekstu. Prosty program z dużymi możliwościami.

Do tego dochodzi Snapseed. Są inne, podobne aplikacje, ale akurat ta od Google najbardziej dopasowała pod mój gust. Na plus działa również to, że firma regularnie dodaje nowe funkcje. Nie mogę też zapomnieć o KeepassDroid do zapamiętywania haseł. W dobie ogromnej liczby kont oraz stosowania skomplikowanych ciągów znaków, takie narzędzie bardzo pomaga. Od kilku miesięcy używam także NordVPN i sprawuje się bez najmniejszych zastrzeżeń.

Z kolei najczęściej używane, ale też doskonale znane programy to m.in. Spotify, Word, OneDrive, Messenger, Slack, Gmail czy Google Pay.

Artur

Nie będę oryginalny, gdyż głównie korzystam z dość przeciętnej bazy aplikacji na Androida: Spotify, Instagram, Gmail, Revolut, Dropbox czy WhatsApp. Jeśli jednak miałbym coś polecić od siebie, to będą to Adobe Photoshop Express i zapomniana już Prisma. Kiedy chce się wykrzesać nieco więcej ze swoich zdjęć, to te dwa programy wykonają to bezbłędnie. O ile przy pierwszym trzeba trochę czasu, aby zapoznać się ze wszystkimi funkcjami, tak drugi jest naprawdę prosty w obsłudze i nikt nie powinien mieć z nim żadnych problemów. Wciąż wierzę, że w końcu doczekamy się przyzwoicie zoptymalizowanych aplikacji od Facebooka, bo te, w 2018 nadal uwielbiają pochłaniać baterię, niczym Chrome pamięć RAM, a tak nie powinno być.

Kamil Pieczonka

Najczęściej używane aplikacje na moim smartfonie, to Gmail, Facebook, Messenger Lite, Hangout i Chrome. Swoje wyjeżdżone w tym roku kilometry na rowerze zbieram na Endomondo, audiobooków słucham głównie przy użyciu Smart Audiobook Playera (aplikacja Audioteki działa mi na nerwy i nie obsługuje Android Auto :(), a zakupy wolę już robić na mobilnej wersji Allegro niż przez stronę WWW na komputerze. Skoro już wspomniałem Android Auto, to pomimo, że apka nie jest oficjalnie dostępna w Polsce to działa bardzo dobrze i jest głównym systemem inforozrywki w moim aucie. Wraz z nią oczywiście Google Maps na zmianę z Waze, Spotify oraz Asystent Google, który pozwala to wszystko obsługiwać głosowo.

Z aplikacji mniej popularnych, na stałe zagościła u mnie 1.1.1.1 ustawiająca DNS od CloudFlare, Podcast Addict do słuchania podcastów oraz oczywiście Slack. Do tego dochodzi kilka aplikacji bankowych, OLX, MeteoICM, Goodreads, itd. Patrząc dzisiaj na listę wszystkich aplikacji, nie sądziłem, że jest ich aż tak dużo…

Konrad

W przypadku Androida polecę Wam dwa programy typowe dla tego systemu operacyjnego. Pierwszą z nich jest App Cloner pozwalający stworzyć i zainstalować kopię niemal każdej aplikacji, jakiej używacie. Jest to użyteczne w przypadku programów, które nie pozwalają używać więcej niż jednego konta jednocześnie, ale nie tylko, ponieważ dla wygody obsługi możecie się zdecydować właśnie na taki krok. Odróżnienie aplikacji nie jest później trudne, bo App Cloner pozwala m. in. na edycję ikony. Ważne też, że aplikacja pilnuje aktualizacji sklonowanych programów.

Drugą z aplikacji jest menadżer plików Files Go przygotowany przez Google. Dlaczego właśnie ten? Podobnie jak mało kto jest dziś chętny do zarządzania lokalną biblioteką muzyczną i wybierane są serwisy streamingowe, tak mało kto ma dziś czas i ochotę na dbanie o dokładny porządek na smartfonie – Files Go zadba o wolną pamięć usuwając stare i niepotrzebne pliki oraz aplikacje, gdy wyrazicie na to zgodę, bo najpierw Wam to po prostu proponuje.

Trudno mi znaleźć więcej typowych dla Androida programów, ponieważ na co dzień używam obydwu platform mobilnych i ważne jest, bym mógł skorzystać z usług czy serwisów niezależnie od urządzenia. W związku z tym pozostałe znajdziecie na obydwu systemach, a mowa tu o Microsoft To-Do (listy zadań, obowiązków) Google Keep (listy, notatki, brudnopis z opcją udostępniania), Simplenote (szybkie notatki, miejsce na kopiowany tekst), Flashscore (wyniki sportowe na żywo), Pocket Casts (najlepsza w mojej ocenie aplikacja do podcastów) i TV Time (bądź z serialami na bieżąco).

Paweł

Zero oryginalności – Facebook, Twitter, Instagram to moja podstawa na smartfonie. Po części służbowo, po części prywatnie. Cały czas używam MyFitnessPal, dzięki któremu w miarę trzymam kalorie i nie wróciłem do bycia puchatym misiem. Do tego Endomondo, w którym regularnie dodaję treningu, a aplikacja spina się ze wspomnianym MyFitnessPal dzięki czemu wiem, że mogę trochę “dojeść”. Snapseed służy mi do ulepszania zrobionych smartfonem zdjęć, które później ląduję w mediach społecznościowych. Regularnie używam aplikacji Dysk Google, audiobooków słucham w aplikacji Audioteki, przyzwyczaiłem się też wreszcie w tym roku do mobilnej aplikacji Allegro. Do nawigacji wykorzystuję dwie aplikacje – standardowe Mapy Google i NaviExperta, który naprawdę potrafi poprowadzić mnie obok korków i prawie (podkreślam – prawie) zawsze jej ufam. Regularnie używam też dwóch appek Xiaomi – Mi Fit spina mi się z opaską (najchętniej oglądam zakładkę sen żeby widzieć jak mało sypiam) i wagą Xiaomi. Mi Home natomiast pozwala mi zarządzać odkuraczem Xiaomi drugiej generacji, z którego zakupu jestem bardzo zadowolony. Ostatnio zamieniłem też Ubera na myTaxi, Spotify włączane jest codziennie od kilku lat, a na mobilnym Slacku koledzy z redakcji oznaczają mnie tak często, że mam ochotę wyłączyć powiadomienia. Dla mnie aplikacje mobilne to codzienność i mówiąc szczerze, nie wyobrażam już sobie bez nich życia.

Tomek

Bardzo starałem się w tym roku zrezygnować z aplikacji, które pożerają mi najwięcej czasu i baterii. Przez większość roku używałem alternatywy dla oficjalnego klienta Facebooka – Metal. Finalnie jednak się zepsuła, więc musiałem wrócić do głównej aplikacji (próbowałem też wersji Lite, ale brakowało jej kilku ważnych funkcji). Twittera skasowałem całkowicie i dodałem do pulpitu webaplikację (serwis wspiera PWA). Messengera zastąpił u mnie Messenger Lite – znacznie lżejszy, choć pozbawiony “chat heads” (za nimi tęskniłem najbardziej).

Z nowych, ciekawych programów, które instalowałem w tym roku warto wymienić na pewno Sectograph – to przyjemny widżet kalendarza na pulpit, który ma formę okrągłej osi czasu, na której zaznaczane są wydarzenia. Początkowo trzeba się do niego przyzwyczaić, ale szybko okazał się naprawdę praktyczny. Spodobało mi się też Covve – kombajn do zarządzania kontaktami. Jak na razie nie ogarnąłem wszystkich jego możliwości i ciągle się poznajemy, ale wierzę, że koniec końców udowodni swoją przydatność. Ciągle trzymam też na smartfonie aplikację Lista Zadań Google’a, choć to najgorsza lista zadań, jaką widziałem. Nie potrafię się do niej przekonać, ale przez wzgląd na integrację z Gmailem oraz Kalendarzem Google, w końcu będę musiał wyrobić sobie taki nawyk.

2018 był dla mnie z pewnością rokiem, w trakcie którego starałem się bardziej świadomie używać smartfona. Wyłączyłem wszystkie powiadomienia oprócz połączeń, SMS-ów i Messengera. Nałożyłem też sobie limity czasowe, po których smartfon blokował dostęp do aplikacji. Dało mi to nieco spokoju i wytchnienia, a przy okazji pozwoliło pozbyć się kilku szkodliwych nawyków.