Windows

Najgorsza i najlepsza zarazem nowość w Windows 11

KK
Konrad Kozłowski

Pozytywnie zakręcony gadżeciarz, maniak seriali ro...

18

Ponad kwartał spędzony z Windows 11 przynosi wiele przemyśleń i pozwala wyciąga pewne wnioski. Microsoft wierzy, że deweloperzy dostosują się do nowych okoliczności, a gdyby tak się stało jedna z nowości w Windows 11 byłaby naprawdę znacząca. Aktualnie to jednak pewien problem.

Odświeżony interfejs Windows 11 może się podobać, choć nie wszystkie zmiany w UX przypadły do gustu użytkownikom. Do minimalistycznego Menu Start znajdującego się w centrum ekranu (istnieje możliwość przeniesienia w lewy dolny róg ekranu) zdążyłem przywyknąć, a do największych zmian na plus zaliczam możliwość zmiany motywu systemu z jasnego na ciemny i vice versa, bo po prostu to działa i wygląda lepiej niż w Windows 10. Wciąż nie brakuje miejsc, gdzie ciemny motyw nie dotarł, ale kolejne miesiące powinny to zmienić. Jest jednak coś, co nie daje mi spokoju, ponieważ Microsoft ponownie powierza deweloperom przyszłość jednej z kluczowych zmian w jedenastce. Mowa o tak elementarnym składniku systemu, jak menu kontekstowe prawego przycisku myszy.

Nowe menu kontekstowe w Windows 11

Korzystamy z niego na pulpicie i pracując z folderami oraz plikami w Eksploratorze Windows, a wprowadzone zmiany mogą być trudne do przyswojenia na początku przygody z nowym systemem. Wyrobiona przez lata pamięć mięśniowa sugerująca podążać na koniec listy poleceń w poszukiwaniu opcji "Zmień nazwę", ale to poważny błąd. Obecnie funkcję tę, podobnie jak kilka innych (kopiuj, wklej, wytnij), znaleźć można na szczycie listy w formie ikony. Nie będę zaskoczony, gdy część użytkowników będzie szukać w Google, gdzie podziały się te akcje na plikach, bo dla wielu osób reprezentacja graficzna tych czynności nie musi być oczywista.

Do sporych zmian doszło też w pozostałej części menu kontekstowego, bo Microsoft zdecydował się skorzystać z IExplorerCommand, który obecny był nawet w Windows 7, ale prawie nikt z niego nie korzystał. Teraz to główny sposób integracji aplikacji z menu kontekstowym, ale Microsoft nie wycofał wcześniej dostępnych rozwiązań - wciąż dotrzeć do nich można dzięki skrótowi "Pokaż więcej opcji", który przywołuje poprzednie menu.

Oznacza to, ni mniej, ni więcej, że Wasze ulubione akcje z programów trzecich znajdują się właśnie tutaj - ukryte za jednym, dodatkowym kliknięciem. Jeśli dużo pracujemy na plikach i polegamy na takich funkcjach, to nikomu nie będzie na rękę przechodzić przez ten jeden dodatkowy krok. To poprzedniego menu kontekstowego dostaniemy się też naciskając kombinację klawiszy Shift+F10, ale nie sądzę, by ktokolwiek czuł się tym usatysfakcjonowany.

WinRAR wyskoczył przed szereg - nowe menu kontekstowe już jest

Jesteśmy więc w okresie przejściowym, gdy deweloperzy są zmuszeni do przyjęcia nowych reguł i by uczynić swoje aplikacje użytecznymi także poza oknem programu, niezbędne jest dodanie obsługi nowego menu PPM. Muszę przyznać, że po pewnym czasie przywykłem do odświeżonego układu, a nowoczesny UI naprawdę mi się podoba. Gdy wejdzie nam w krew korzystanie z szybkich akcji kopiowania, wycinania itd. za pomocą nowych skrótów, to śmiem twierdzić, że dzięki nim działa się faktycznie szybciej i sprawniej, gdyż znajdują się tuż pod kursorem. Kwestia pozostałych działań, jak aplikacji trzecich, np. programów archiwizujących, z których korzystanie jest teraz utrudnione, pozostaje w gestii ich autorów, a spoglądając na twórców używanych przeze mnie apek, mało komu się spieszy. WinRAR już to zrobił, ale kiedy nadejdzie czas na pozostałych?

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu