Bez wątpienia, gdyby nie rozwój nauki i techniki, jakość i długość naszego życia, byłaby znacznie niższa i krótsza, niż to ma obecnie miejsce. Fascynacja zdobyczami techniki pcha człowieka w kierunku udoskonalania swojego ciała. Zjawisko nie jest nowe, jednak niektóre pomysły, przy pomocy których mamy udoskonalić swój organizm, zwłaszcza te znajdowane w internecie, budzą u mnie […]

Bez wątpienia, gdyby nie rozwój nauki i techniki, jakość i długość naszego życia, byłaby znacznie niższa i krótsza, niż to ma obecnie miejsce. Fascynacja zdobyczami techniki pcha człowieka w kierunku udoskonalania swojego ciała. Zjawisko nie jest nowe, jednak niektóre pomysły, przy pomocy których mamy udoskonalić swój organizm, zwłaszcza te znajdowane w internecie, budzą u mnie niepokój. Dlaczego ktoś decyduje się na taką ingerencję w swoje ciało?

Pierwszy, dość niecodzienny pomysł znalazłem w serwisie crowdfundingowym Indiegogo. The xNT to miniaturowych wymiarów (12 mm x 2 mm) nadajnik RFID, a dokładniej rzecz mówiąc NFC. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ten gadżet, wykorzystujący technologię obecną w naszych smartfonach, wszczepia się pod skórę nabywcy. Tagi NFC używać możemy w różny sposób. Za pomocą nich możemy, np. otwierać drzwi od pomieszczeń, samochodu, bądź logować się do naszego komputera.
Nie jestem pewien, na ile ten pomysł może się przyjąć, gdyż NFC obecne w tagach, telefonach, zegarkach, czy innych urządzeniach, nie przyjęło się dobrze w naszej szarej rzeczywistości. Cena takiego implantu nie jest zachęcająca, bo wynosi aż 99 dolarów. Sam nie dałbym sobie wczepić go pod skórę. Jednak w serwisie społecznościowym projekt wsparło finansowo już prawie 100 osób. Szaleńcy?

Na miano szaleńca w mojej ocenie zasługuje Tim Cannon, bo jak postrzegać osobę, która wszczepiła sobie pod skórę, nie tag NFC, a cały minikomputer, który monitoruje funkcje organizmu? Może nie byłoby w tym jeszcze nic dziwnego, gdyby nie gabaryty Circadia 1.0, bo taką nazwę nosi układ elektroniczny, który został wprowadzony pod skórę Cannona. W dodatku bez znieczulenia i przez zespół składający się z tatuażystów i osób zajmujących się piercingiem. Fakt, że lekarze chirurdzy odmówili podjęcia się takiego zabiegu raczej nie jest zaskakujący. Po co Cannonowi takie urządzenie? Ma ono przekazywać za pomocą łączności Bluetooth do smartfona, czy tableta z Androidem dane, takie jak temperatura organizmu.

Zdaniem twórców tego urządzenia, można je wykorzystać, np. w inteligentnych domach. Wracając po dniu ciężkiej pracy, Circadia przekazałaby informacje do jednostki centralnej, że jesteśmy zmęczeni i mamy gorsze samopoczucie. Po otwarciu drzwi mogłyby przywitać nas dźwięki ulubionej płyty, a w salonie czekać na nas najnowszy odcinek serialu z serwisu VOD. To oczywiście pieśń przyszłości. Jednak już teraz zespół pracuje nad kolejną odsłoną tego urządzenia, o znacznie mniejszych wymiarach. Jego cena ma wynosić około 500 dolarów, natomiast zabieg umieszczający komputer pod skórą ma kosztować 200 dolarów.

Niemniej jednak są też przykłady innych urządzeń, które mogą przeistoczyć nas w postać przypominającą cyborga, a powody do ich stworzenia były bardziej szczytne, niż ma to miejsce w przypadku wyżej wymienionych produktów. Mam na myśli Titan Arm czyli bioniczny biceps, czy egzoszkielet, w zależności od tego, jak wolimy nazywać tego typu urządzenia. Projekt stworzyli studenci Uniwersytetu Pensylwanii. Jego głównym celem jest wsparcie procesu rehabilitacji osób, które tego wymagają. Titan Arm, jak twierdzą jego twórcy, może być również wykorzystywany przez osoby, którzy pracują w zawodach wymagających „siły rozszerzonej”. Ramię, dzięki któremu zyskamy bardzo duży przyrost siły, ma być przede wszystkim tanie, dzięki czemu łatwo dostępne zarówno przez służby ratownicze, jak i gabinety rehabilitacji.

Nie ulega wątpliwości, że ciągle będziemy próbowali udoskonalić nasz organizm. To jednak od nas zależy, czy będziemy do tego podchodzić z głową i nie przemienimy się w szalonego cyborga, czy będziemy tworzyć projekty, które mogą przysłużyć się do czegoś więcej niż do imponowania znajomym. Niestety, wydaje się, że te szalone pomysły znacznie łatwiej zyskują rozgłos i wsparcie finansowe.

photo credit: Bistrosavage via photopin cc