6

Nadchodzi 2021, czyli zabawa w eNostradamusa

apple
Do 1 stycznia pozostało, w chwili pisania tego artykułu 8 dni. To skłania człowieka (tak, bloger też człowiek) nie tylko do podsumowań za kończący się rok, ale tez wybiegnięcia w przyszłość. Po tak dziwnym i trudnym roku, jakim był 2020 r., następca budzi zarówno spore nadzieje, jak i dużo obaw, także w zakresie technologii. Tegoroczne doświadczenia pokazały, jak duży postęp poczyniliśmy przez ostatnie lata, a jednocześnie jak wiele jest rzeczy, o których myśleliśmy że są na niezłym poziomie, nie działają tak, jak powinny. Czego możemy spodziewać się po 2021?

Jeśli ktoś z Was przeczytał moje podsumowanie za 2020 r., pewnie przyzna mi rację, że pod względem naukowym i technologicznym działo się całkiem sporo. Mieliśmy kilka „trzęsień ziemi”, jak choćby to wywołane przez Apple porzucającego Intela na rzecz własnych procesorów dla Maków, a sporo innych produktów w ciekawy sposób ewoluowało. Pierwsze efekty tych wszystkich zmian powinniśmy odczuć właśnie w 2021 r.

Podbój kosmosu

To, na co najbardziej liczę w „sprawach kosmicznych”, to dalszy, dynamiczny rozwój Starshipa (w tym Super Heavy) i dużo ekscytujących prób z jego kolejnymi prototypami. Końcówka roku, ze wspaniałym lotem i spektakularnym lądowaniem SN8, tylko zaostrzyła apetyty wszystkich zainteresowanych na kolejne. SN9 i SN10 już czekają w hangarach…

Mam też nadzieję, że druga z moich ulubionych firm, Rocket Lab doszlifuje proces odzyskiwania pierwszych członów rakiet oraz udanie wypromuje swoją platformę Proton. Czuję też, że Peter Beck czymś dodatkowym nas zaskoczy. Wydaje się, że CEO wyczuł, jak bardzo pomaga firmie marketing ala SpaceX i w 2021 r. postara się to wykorzystać.

Liczę, że nabierający rumieńców wyścig na Księżyc przyniesie nam sporo nowych doświadczeń i informacji. Na orbicie naszego satelity zrobi się w 2021 r. dość tłoczno. Prawdziwym świętem będzie jednak luty, kiedy do Marsa dotrą aż trzy misje badawcze. Dwie z nich dostarczą na powierzchnię Czerwonej Planety łaziki, a amerykańska także eksperymentalny helikopter.

2021 r. powinien też rozstrzygnąć przyszłość kulejących projektów NASA. SLS, Boeing Starliner oraz Orion, jeśli nie rozwiążą trapiących je problemów, mogą zostać skasowane. Szczególnie pierwszy z nich może mieć spore problemy z silnikami BE-4 od Blue Origin. Nie wygląda także, żeby dla firmy Jeffa Bezosa 2021 miał być przełomem. Co prawda start rakiety orbitalnej New Glenn jest planowany na jego końcówkę, ale mam wrażenie, że nie dadzą rady dotrzymać tego terminu, choćby ze względu właśnie na sprawę silników do SLS.

Nauka

Duże nadzieje wiążę z rozwojem technologii związanych z bateriami. Zarówno projekt Tesli, jak i rozwój baterii typu solid-state powinny w przyszłym roku wejść w fazy produkcji dużoskalowej. Nadzieję wiąże nie ze zwiększeniem pojemności ogniw czy nawet szybkości ładowania, ale dużym spadkiem kosztów produkcji. To powinno umożliwić obniżenie cen na samochody elektryczne, tak potrzebne, aby ta rewolucja mogła jeszcze przyśpieszyć.

Mam też nadzieję na skokowy rozwój rozwiązań z zakresu diagnostyki medycznej, opartej o algorytmy sztucznej inteligencji, możliwej do zastosowania w domu. Już w 2020 r. pojawiło się kilka ciekawych projektów tego typu, ale sądzę, że „efekt COVID” powinien te prace drastycznie przyśpieszyć. Dobrze by było, gdyby jednocześnie udało się komuś stworzyć spójny ekosystem tak dla urządzeń, jak i naszych danych, umożliwiający łatwą komunikację z lekarzami i pilnujący naszej prywatności. Liczę na Apple i Withings w tej sprawie.

Najważniejszą rzeczą, jaka stanie w 2021 r.przed naukowcami jest wypracowanie metod komunikacji ze społeczeństwem. Każdy, kto choć trochę interesuje się nauką, widzi jakie spustoszenie w umysłach czynią dziś media społecznościowe, dające tubę propagandową ludziom, którzy bardziej niż do głoszenia prawd objawionych nadają się do wizyty u psychologa.

Antyszczepionkowcy, płaskoziemcy, fani lewoskrętnej witaminy C i wlewów z perhydrolu, nawet za siermiężnej komuny byliby obiektem co najwyżej ostrej szydery. Dziś są celebrytami mającymi przerażająco duże zasięgi i w wielu sprawach większą siłę przebicia niż naukowcy czy lekarze.

Nie liczę niestety na to, że znajdzie się ktoś, kto ogarnie sprawę systemu i metod nauczania. I nie chodzi mi tutaj tylko o sprawę nauki zdalnej, ta obnażyła tylko w bardziej widoczny sposób szereg patologi, które istniały w obecnym systemie także w „normalnych” czasach.

Komputery

Wydaje mi się, że fantastyczne przyjęcie procesora M1 spowoduje, że Apple zbierze się w sobie i w przyszłym roku zakończy migrację całej linii produktowej. Osobiście czekam z niecierpliowścią na najmocniejsze procesory Apple Silicon i nowego Mac Pro. Liczę, że podobnie jak w przypadku Mini i MBA całkowicie własna konstrukcja umożliwi im sensowniejszą ich wycenę. Spodziewam się też, że kolejne raporty kwartalne pokażą ogromny wzrost sprzedaży komputerów Apple, wykraczający znacznie powyżej średniej rynkowej.

Fanów systemu z pingwinem w logo zmartwię, nie spodziewam się, żeby 2021 r. miał być w końcu tym przewidywanym przez środowiskowych proroków mitycznym „rokiem Linuxa”. Sorry. Podobnie nie wierzę w sukces nowej pododmiany Windows, czyli 10X. Obstawiam, że po pojawieniu się w sprzedaży, a może nawet tylko dystrybucji OEM podzieli los RT, S i wersji dla ARM.

Microsoft nie będzie się jednak tym specjalnie przejmował, ponieważ tak Azure, a szczególnie Teams będą rosnąć jak na drożdżach. Tym bardziej że zakup Slacka przez Salesforce, długoterminowo dla nich korzystny, w najbliższym okresie spowoduje zapewne trochę połączeniowego chaosu w tej usłudze.

W świecie komputerów PC powinniśmy być świadkami kolejnego skoku Ryzenów i dalszych spadków po stronie Intela. Mam cichą nadzieję na ciekawe produkty od przejmującej ARM nVidii, która może chcieć podpiąć się pod wywołany przez Apple hype na procesory w architekturze ARM i zaproponować alternatywę dla innych systemów.

Mobile i wearables

Pomimo niekorzystnych doniesień na temat sprzedaży iPhone 12 Mini mam nadzieję, że firmy produkujące smartfony z Androidem też spróbują swoich sił w tej kategorii. Szczególnie liczę na Sony, którego przedstawiciel powiedział mi na jednej z konferencji, że pracują nad takimi projektami i rozważają ponowne wprowadzenie ich na rynek. Taką ściętą w 2/3 Xperię 5 II z czytnikiem linii papilarnych na boku urządzenia wolałbym nawet od applowego malucha z FaceID.

Mam też wrażenie, że rynek ostatecznie przyzna rację koncernowi z Cupertino, że kształt Apple Watcha jest dla inteligentnych zagarków optymalny. Wizualnie bardziej podobają mi się koperty okrągłe, jak Galaxy Watch, ale nie da się ukryć, że pod względem użyteczności prostokąt pokonuje koło. Oznacza to, że oferta innych producentów upodobni się do tego apple’owego wzorca, czego pierwsze oznaki widać już dziś.

Pozostałe

Wydaje się, że 2021 r. będzie przełomowym rokiem dla technologii miniLED i mikroLED i początkiem końca problematycznych technologicznie OLED-ów. Na większe przetasowania na tym rynku przyjdzie nam jednak poczekać znacznie dłużej niż 12 miesięcy. Marzy mi się też, żeby w końcu opracowano porządnie działającą technologię kolorowego papieru elektronicznego, choć to życzenie z gatunku tych, które co rok przerzucam na następny.

Jak widać, 2021 zapowiada się, szczególnie w kontekście wyścigu w kosmos ekscytująco. Wiele zależy jednak od tego, czy uda nam się opanować pandemię COVID, a to z kolei „wisi” na kwestii komunikacji pomiędzy specjalistami a społeczeństwem. Najważniejsze na końcu zawsze okazuje się zdrowie nasze i naszych najbliższych. Dlatego to właśnie kwestię komunikacji uważam za kluczową, dla tego, jak za rok będą wyglądać nasze podsumowania.