58

Na siedząco czy na stojąco?

Wiem, że tytuł brzmi trochę jak poradnik seksualny dla borykających się ze stagnacją par z długim stażem, rzecz dotyczy jednak innego, znacznie mniej zabawnego zajęcia. Chodzi mianowicie o pracę. Stanowiące trzecią część doby, ustawowe 8 godzin większość z nas spędza w pracy, często na siedząco. Mechanizacja, postęp i rozwój technologii sprawiły, że sporą część życia człowiek współczesny siedzi mimo, że ewolucyjnie kompletnie nie jest do tego przystosowany. Mało tego. Po przyjściu z pracy, czy to przed komputerem, czy telewizorem, czy choćby przy stole, większość z nas nadal siedzi. Ma to oczywisty, katastrofalny wpływ na nasz organizm i nasze zdrowie.

Siedzenie to drugie palenie, przestrzegają lekarze upatrując właśnie w siedzeniu kolejnej po nikotynie, głównej przyczyny schorzeń i chorób w tzw. pierwszym świecie. A co wydaje się naturalnym remedium na nadużywanie pozycji siedzącej? Oczywiście macie rację.

Wystarczy wstać

Idea stojących, dużo naturalniejszych dla człowieka stanowisk pracy jest relatywnie nowa. Ma co prawda już ładnych parę lat, jednak z naukowego punktu widzenia ciągle brak rzetelnych i, co znacznie ważniejsze, długo trwających badań na ten temat. Na szczęście jednak sporo już wiemy, a to czego nie wiemy skutecznie podpowiada intuicja.

Rozliczne zalety stojącej pozycji w pracy można zgrupować w dwóch zbiorach:

  1. Korzyści natury zdrowotnej. Podstawową jest minimalizowanie negatywnych skutków długotrwałego siedzenia. Wynikające z pozycji siedzącej problemy z krążeniem, cholesterolem, kręgosłupem, bólami karku i ramion – katalog negatywnych efektów siedzenia jest długi i każdy z nas mógłby pewnie dodać tu parę punktów od siebie. Badania dot. stania mówią o zwiększeniu tzw. dobrego cholesterolu (przy równoległej redukcji złego) i zmniejszeniu ryzyka chorób serca. Przy staniu pracuje więcej mięśni – skutkuje to większym spalaniem kalorii (ok. 20%), co pomaga walczyć z otyłością i jej zgubnymi konsekwencjami.
  2. Korzyści psychologiczne. Zacznijmy nieco przewrotnie od tego, że w zasadzie nie ma szkody dla wydajności i efektywności pracy. Nawet jeśli pojawiają się takowe w badaniach, to znikają po krótkim okresie adaptacji. Odnotowano za to znaczącą poprawę samopoczucia, mniej depresji i zmęczenia psychicznego, więcej energii, a nawet łatwiejsze utrzymywanie skupienia.

Tyle pewnie sami wiedzieliście, czas na nieco mniej oczywiste aspekty pracy stojącej, czyli wady:

  1. Stanie przez szereg godzin bez ruchu okazuje się nie mniej szkodliwe niż siedzenie. Nie tylko naukowcy, ale też zwykli użytkownicy piszą o bólach dolnej, mocno skompresowanej części kręgosłupa oraz problemach z krążeniem (serce więcej wysiłku wkłada w walkę z grawitacją). Szczególne problemy pojawiają się z nogami – obrzęki, bóle stóp, puchnięcie czy nawet żylaki. Paradoksalnie stanie sprzedawane jako recepta na otyłość najgroźniejsze może być właśnie dla osób z nadwagą. U nich obciążenie jest przecież znacząco większe. Generalnie w jakiejkolwiek pozycji pozostajesz przez dłuższy czas, prosisz się o kłopoty. Twoje ciało nie jest do tego przystosowane.
  2. Szybsze zmęczenie fizyczne. Szybsze tętno i szybsze zmęczenie wpisaliśmy już jako zaletę pracy na stojąco. Co jednak jeśli pracujemy długo? Istnieje realne ryzyko, że narastające zmęczenie zacznie negatywnie wpływać na nasze skupienie i naszą pracę.
  3. Absurdalne koszty. Oczywiście można zorganizować sobie stojące stanowisko pracy bezkosztowo. Zaskakująco często jednak ludzie inwestują ogromne, liczone w tysiącach dolarów kwoty. Dlaczego? Bo biurko do pracy stojącej powinno być regulowane. Nie zgłębiając się zbytnio w ergonomię warto powiedzieć, że o ile biurko klasyczne z blatem na wysokości 75 cm pasuje każdemu siedzącemu o tyle stanowiska do pracy stojącej trzeba dostosować nie tylko do wzrostu pracującego, ale też charakteru pracy. Żeby zachować prawidłowe ułożenie dłoni na klawiaturze zarówno wysokiego faceta jak i drobnej kobietki biurko musi mieć płynną, całkiem sporą regulację. W dodatku praca precyzyjna wymaga podniesienia blatu do twarzy (blat na ok. 105 cm), podczas gdy przy ciężkiej, fizycznej musimy umożliwić nacisk całego ciała na niemal wyprostowane ręce (blat na 80 cm). A jak przeczytacie dalej wysoce wskazana jest możliwość opuszczenia biurka tak aby móc przy nim usiąść.

W tanich konstrukcjach mechanicznych szalenie ciężko uzyskać płynną regulację, o pamięci ustawień nie wspominając. Podnośniki olejowe też niespecjalnie się sprawdzają. W grę wchodzą tylko rozwiązania elektryczne, a te nigdy do tanich nie należały.

Podsumowując powyższe zestawienie można dojść do wniosku, że tak jak nie ma złotych, uniwersalnych i pasujących każdemu recept, tak nie ma róży bez kolców, a odpowiedź na pytanie czy stać czy siedzieć nie jest jednoznaczna. Aby ułatwić Wam znalezienie tej odpowiedzi wnioski pogrupowałem w punktach:

  1. Prawda oczywiście nigdy nie leży po środku (prawda leży tam gdzie leży jak mawiał W. Bartoszewski) ale w tej sytuacji chyba najlepiej jest zdecydować się na rozwiązanie hybrydowe czyli trochę siedzieć, trochę stać. Minimalizuje to szkodliwe skutki nadużywania obu pozycji. Czasami wystarczy po prostu posłuchać organizmu a on sam zasygnalizuje kiedy trzeba dać odpocząć nogom, a kiedy tyłek podnieść w górę. Być może jednak nie będziecie chcieli robić tego zbyt często – zmiana pozycji skutecznie potrafi zakłócić rytm naszej pracy. Przeciętnemu człowiekowi ponowne osiągnięcie odpowiedniego skupienia po takim z niego wybiciu zajmuje 25 min. Mi na oko jakieś 45…
  2. Poruszajcie się. Stojąc zmieniajcie pozycje, odciążajcie na zmianę nogi. Niektórzy zalecają oparcie jednej na małym podeście, inni pracę w pozycji jogi o nazwie “drzewo”. Siedząc nie bój się czasem zgarbić czy zsunąć tyłek na krawędź siedziska. Krótkotrwałe przyjęcie złej pozycji może paradoksalnie mieć pozytywny wpływ na Wasze zdrowie. Nawet niewielkie, tzw. mikroruchy okazują się zbawienne. Cokolwiek Wam podpasuje – po prostu się ruszajcie. Ja słucham muzyki (muszę pracować w słuchawkach) i gibię się na krześle w jej rytm jak nie przymierzając rezus.
  3. Jeśli nie chcecie lub nie możecie przerobić stanowiska pracy to może po prostu częściej wstawajcie? Może w trakcie rozmowy telefonicznej warto podnieść cztery litery i przejść się parę metrów? Może przeglądanie materiałów drukowanych da się robić na stojąco? Tutaj nasuwają się ciekawe wnioski dla mojej branży. Czy warto drukarkę ustawić wbrew ergonomii w dalszej części biura zmuszając pracowników do dłuższych spacerów? Albo jeszcze lepiej – zaprojektować ubikację 3 piętra, bez windy wyżej niż biura? Iście szatański pomysł.
  4. Dobre obuwie. Remedium na bolące stopy są wygodne buty, wkładki, lub zakup specjalnej maty do stania. Jeśli jesteś kobietą i do pracy musisz chodzić w butach na obcasie, być może praca stojąca nie jest dla Ciebie.
  5. Uwzględnijcie swój tryb życia. Jeśli po pracy lubicie parę godzin posiedzieć przy Counter Strike’u czy innym Warcrafcie, stójcie w pracy. Jeśli prowadzicie aktywny tryb życia, dużo chodzicie czy biegacie, może lepiej te parę godzin w pracy właśnie posiedzieć.
  6. Gdy koszty są dla Was przeszkodą, nic straconego. Zamiast regulowanego biurka z powodzeniem wystarczy zwykłe, jednorazowo dostosowane do Waszego wzrostu i rodzaju pracy. Dłuższe nogi z regulacją paru cm do blatu można kupić za 120 zł. Chcecie czasem przy nim posiedzieć? Kupcie hokera. Wysokie, tzw, barowe krzesło nawet z płynną regulacją wysokości będzie kosztowało ułamek ceny regulowanego biurka. A przecież można kupić nieregulowane i dostosować do siebie. Sam pracuję głównie na drewnianym hokerze. Regulacja wysokości polega w nim na zwykłym przycięciu nóg piłą.

Siedzieć czy stać? Stać czy siedzieć?

O ile odpowiedzieć na tytułowe pytanie każdy z Was będzie musiał sobie sam, o tyle zdecydowanie namawiam Was abyście choć spróbowali. Na początek bez inwestycji, bez przewracania życia do góry nogami i etapami. Najpierw wstańcie, potem wstawajcie częściej a docelowo, kto wie? Może praca w ruchu ze stanowiskiem na elektrycznej bieżni?

Cokolwiek jednak zrobicie, żadna pozycja nie zastąpi ruchu po pracy. Rolki, rower, bieganie, pływanie, gry zespołowe, cokolwiek, byle się poruszać. Znajdźcie sport, który da Wam frajdę, a zdrowie, kondycja i zastrzyk endorfiny dostaniecie w bonusie jako skutek uboczny zabawy. Absolutnie warto.

PS. Zdaję sobie sprawę, że zagadnienie wykracza poza prosty wybór między staniem, a siedzeniem. Są klęczniki, są siedziska, na których opiera się pośladki stojąc i sporo alternatywnych rozwiązań. O pracy w ruchu nie wspominając. To jednak materiał na osobny artykuł.

Photo: AndreyPopov/Depositphotos, Cover, DYI, Elektryczne, Mata, Hoker, Locus.