Mobile

Na rynku smartfonów jednak da się jeszcze zaszaleć

MS
Maciej Sikorski
5

Wspominałem parę dni temu o pewnym chińskim smartfonie, który uwagę klienta ma przyciągnąć świecącymi diodami umieszczonymi na tylnej obudowie. Błyskotka, która jakości korzystania z urządzenia raczej nie zmieni. Podobnie jak cały pakiet innych bonusów wymyślanych przez producentów. Czasem uda się j...

Wspominałem parę dni temu o pewnym chińskim smartfonie, który uwagę klienta ma przyciągnąć świecącymi diodami umieszczonymi na tylnej obudowie. Błyskotka, która jakości korzystania z urządzenia raczej nie zmieni. Podobnie jak cały pakiet innych bonusów wymyślanych przez producentów. Czasem uda się jednak wykonać krok we właściwym kierunku. A przynajmniej intrygującym - przykładem Oppo i ich bezramkowy smartfon.

Na początku tygodnia w Sieci pojawiły się zdjęcia smartfonu Oppo, którego atut natychmiast rzuca się w oczy: bardzo wąskie boczne ramki. Trudno nazwać produkt bezramkowym, ale trzeba przyznać, że odchudzono je z przytupem. Podobno wykorzystano tu motyw iluzji, użytkownikowi wydaje się, że ekran jest większy, ramki stają się cieńsze. Owa ułuda pewnie ma jakiś wpływ na odbiór smartfonu, lecz "nie robi całej roboty" - producent i tak musiał się nagimnastykować, by osiągnąć ten efekt.

Pojawiło się oczywiście pytanie, czy to nie jest jakiś "fejk". Odpowiedź nadeszła dość szybo i to w formie filmu:

Widać na nim, że ekran faktycznie zajmuje bardzo dużą część przedniego panelu, a zauważalne ramki pojawiły się na górze i na dole urządzenia. Pewnie i one z czasem zostaną okrojone. Co daje taka zmiana? Można mieć smartfon z większym wyświetlaczem w rozsądnym rozmiarze umożliwiającym bezproblemowe trzymanie sprzętu w dłoni. Bez powiększania modelu da się z niego więcej wycisnąć, a to może być spory atut. Oczywiście nie zabraknie krytyków rozwiązania, którzy stwierdzą, że to niebezpieczny pomysł - telefon jest narażony w większym stopniu na uszkodzenia w wyniku wypadku. Niestety, nie można mieć wszystkiego.

Oppo nie jest jedyną firmą, która poszła w kierunku rozszerzania ekranu kosztem ramek. Na tym polu swoje możliwości sprawdzają i producenci z Chin, i gracze z Japonii czy Korei Południowej. Prawdopodobnie będzie ich przybywać, bo klientom może się spodobać takie rozwiązanie, firmy będą musiały szybko nadrabiać, by sprostać oczekiwaniom odbiorców. Zapewne będziemy oglądać podobny spektakl, jak w przypadku odchudzania smartfonów - co parę tygodni usłyszymy o nowym rekordziście, który pobił stary wynik o 0,01 mm. To przestanie być ciekawe. Ale na razie...

Na razie wypada napisać, że Oppo wprowadza zmianę, która nie jest przerostem formy nad treścią, sztuką dla sztuki. Jasne, że użytkowanie smartfonu nie zmieni się nagle w sposób, który trudno było wcześniej przewidzieć, ale nie można producentowi odmówić, że potrafił się wyróżnić w ciekawy i sensowny sposób. Najwyraźniej da się to jeszcze zrobić i ostatnie słowo w tej generacji urządzeń mobilnych nie zostało powiedziane. Pozostaje czekać na kolejne ruchy wnoszące do branży coś więcej, niż błyszczące dodatki.

A co ze smartfonem widocznym na filmie? Tego na razie nie wiadomo - póki co możemy go podziwiać w ramach kontrolowanego przecieku.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

SmartfonOPPO