2

Na ciężki poniedziałek najlepsze są gadżety z Azji

Poświąteczny poniedziałek jest ciężkim przeżyciem dla osób, które nie są na urlopie i muszą wrócić do pracy. Chociaż lubię tę branżę, interesują mnie wydarzenia z tego świata i chętnie o nich czytam/piszę, to niektóre części świadomości (podświadomości pewnie też) uciekają od pracy. Jest ciężko. Na szczęście są Azjaci, którzy zawsze poprawią humor lub przynajmniej wywołają […]

Poświąteczny poniedziałek jest ciężkim przeżyciem dla osób, które nie są na urlopie i muszą wrócić do pracy. Chociaż lubię tę branżę, interesują mnie wydarzenia z tego świata i chętnie o nich czytam/piszę, to niektóre części świadomości (podświadomości pewnie też) uciekają od pracy. Jest ciężko. Na szczęście są Azjaci, którzy zawsze poprawią humor lub przynajmniej wywołają zdziwienie swoimi pomysłami. I początek tygodnia staje się bardziej znośny.

Niecodzienne projekty pojawiają się oczywiście w różnych częściach świata – nie jest tak, że tylko Japończycy czy Koreańczycy wychodzą przed szereg z czymś szalonym (z naszego punktu widzenia, dla nich to pewnie chleb powszedni). Każdego dnia trafiam na jakieś „hity” z USA, Europy Zachodniej, Polski czy Rosji, które nierzadko wywołują szok, a przynajmniej śmiech. Ewentualnie zażenowanie, ale to już w skrajnych przypadkach. Podobnych kwiatków z Azji jest jednak zdecydowanie więcej. Jak nie sztuczny kciuk do obsługi fabletu, to interaktywny sedes, jak nie smartfon z oczami, to tablet z nosem… Dzisiaj też przywitały mnie dziwy z Azji – podrzucę dwa przykłady, może i Wam poprawią nastrój.

Zacznę od projektu UnMask. Co prawda stworzył go człowiek, który nie urodził się w Azji, ale tam działa i to z myślą o tamtejszych odbiorcach pracuje. W Europie produkt raczej nie zrobiłby furory i nie chodzi jedynie o to, że rzadziej chodzimy w maskach – po prostu dodatek mógłby się wydać Europejczykowi zbyt dziwny. A w Azji pewnie dałoby się na tym zarobić. Co prawda na razie mowa jedynie o koncepcie, ale zawsze można z tego miejsca przejść do konkretów.

Jaką właściwie funkcję spełnia UnMask? Oprócz klasycznej, czyli ochrony przed zanieczyszczeniami czy chorobami, ma także pełnić rolę ekranu dla emocji użytkownika. Normalnie prezentuje je twarz, która może wyrażać smutek czy zadowolenie, ale skoro spora jej część jest zasłonięta… Produkt nie należy do skomplikowanych – maska ma wyczuwać nastrój „nosiciela” i przekazywać go na ekran ledowy. Jest radość, będzie uśmiech, jest sympatia, będzie pocałunek. Na razie wachlarz min dość wąski, lecz nie powiedziano tu jeszcze ostatniego słowa. Jestem przy tym ciekaw, czy padnie to pierwsze: kupuję!

Kolejny produkt również służy do przekazywania emocji w sposób niewerbalny. Tym razem postawiono na uścisk dłoni (do obejrzenia pod tym adresem). Uścisk przekazywany za pomocą Sieci. Dwa stanowiska, mogą być od siebie oddalone o tysiące kilometrów, gdy jedna sztuczna dłoń jest potrząsana przez człowieka, druga ma potrząsać ludzką ręką znajdującą się w innym miejscu. Dzięki temu można się z kimś przywitać w tradycyjny sposób (no, prawie tradycyjny), gdy zaczyna się z nim rozmowę w Internecie. Czy to jest potrzebne? Cóż, podejrzewam, że seks biznes znajdzie zastosowanie dla takich pomysłów. Może pojawi się też opcja siłowania się na rękę na odległość. Przynajmniej tak sprawa wygląda dzisiaj – może za dekadę takie roboty będą wykorzystywane np. w medycynie? Ze wskazaniem na „może”.

Nie wiem, jak Wam, ale mnie oba filmy poprawiły nastrój.