W trakcie swojej pracy na Antywebie miałem okazję testować już 4 smartfony od polskiego producenta urządzeń mobilnych – myPhone. W tym wypadku mam do czynienia z urządzeniem naprawdę szczególnym, gdyż zrywa ona z „tandetą”, która uprzedzonym do rodzimych propozycji bardzo przeszkadzała i tym samym przyjechał do mnie telefon opakowany w aluminiową ramkę i szkło na […]

W trakcie swojej pracy na Antywebie miałem okazję testować już 4 smartfony od polskiego producenta urządzeń mobilnych – myPhone. W tym wypadku mam do czynienia z urządzeniem naprawdę szczególnym, gdyż zrywa ona z „tandetą”, która uprzedzonym do rodzimych propozycji bardzo przeszkadzała i tym samym przyjechał do mnie telefon opakowany w aluminiową ramkę i szkło na przednim i tylnym panelu. Pierwsze wrażenie – genialne. Na pierwszy rzut oka nie absolutnie nie widać, że mamy do czynienia ze smartfonem, który wyjechał z magazynu polskiego producenta.

Zrywamy z „trudną” marką

myPhone Infinity aspiruje do tego, by być uznawanym za mocnego średniaka. Design zastosowany przez producenta wskazuje na to, że to już nie jest urządzenie dla najmniej rozrzutnego konsumenta – wspomniałem wyżej o tafli szkła pokrywającej tylny i przedni panel oraz o aluminiowej ramce okalającej urządzenie. Fizyczne przyciski regulujące jasność i odpowiadające za zasilanie zostały idealnie wtopione w ową ramkę i nie wyglądają tak, jakby miały się zaraz rozsypać.

Front oblega 4,7-calowy ekran IPS o rozdzielczości 1280 x 720 pikseli, pod nim natomiast – tradycyjnie już znalazły się podświetlane przyciski dotykowe służące do nawigacji po zainstalowanym na urządzeniu systemie Android 4.4.2 KitKat. Nad ekranem natomiast znalazł się oczywiście głośnik – czujnik zbliżeniowy, czujnik jasności oraz aparat do selfie o niemałej matrycy – 5 MP.

Z tyłu natomiast mamy aparat fotograficzny o rodzielczości 8MP produkcji Sony – tą jednostką nie miałem okazji jeszcze się pobawić nieco dłużej, ale już pierwsze ujęcia wyglądają całkiem obiecująco. Oczko zostało doposażone także w diodę wyświetlającą. Pod aparatem natomiast znajduje się duże logo marki – Infinity reprezentowane przez „kanciastą, położoną ósemkę”. Takie wyeksponowanie nazwy produktu przypomina mi moje ostatnie przemyślenia na temat marki myPhone. Wiadome było, że wcześniej, czy później ów producent będzie chciał wejść na rynek nieco ambitniejszych urządzeń – wiele osób, w tym ja sygnalizowało problem wydźwięku marki „myPhone”. Podczas wymawiania jej nazwy skojarzenie jest jednoznaczne. Stawiano wówczas pytanie – czy myPhone przejdzie rebranding, czy nieco inaczej podejdzie do kwestii wyższych półek cenowych? Oto odpowiedź. Infinity kojarzy się z czymś prestiżowym, wyjątkowym i pasuje do zastosowanej w urządzeniu stylistyki. Dopiero na dole, przy obligatoryjnych dla producenta oznaczeniach na smartfonie znajduje się nazwa producenta i model.












Niezłe podzespoły, choć jest pewien niedosyt

Do standardowych, codziennych zastosowań z pominięciem katowania tego telefonu naprawdę wymagającymi grami, czy otwieraniem kilkunastu aplikacji naraz wykorzystana w modelu 3G specyfikacja nada się aż nadto. W środku znajduje się ośmiordzeniowy procesor MediaTek MT6592M taktowany zegarem 1,4 GHz. Za grafikę odpowiada układ Mali 450MP4. Cieszy zastosowanie już bardzo rozsądnej ilości pamięci wbudowanej – 16 GB (13-12 realnie). Jeżeli 16 GB to dla nas mało, zawsze możemy zaopatrzyć się w karty microSD, dzięki którym dostępne miejsce zwiększymy nawet o 128 GB. Do komunikacji wykorzystamy moduły Bluetooth, WiFi, GPS oraz modem 3G. W tej wersji nie uświadczymy natomiast łączności LTE.

W urządzeniu natomiast zainstalowano niewielką niestety baterię o pojemności 2000 mAh – czas pracy urządzenia na jednym cyklu ładowania jest dla mnie na razie tajemnicą, jednak w ciągu najbliższych dni będę w stanie stwierdzić, jak sprawuje się ono pod tym względem. Fajerwerków niestety w tej kwestii nie oczekuję.

Wydajność urządzenia jest jednak mimo wszystko całkiem obiecująca. Zastosowanie ośmiu rdzeni procesora MediaTek może nie jest szczególnym wyczynem, jednak daje się to odczuć w trakcie grania m. in. w Injustice – aplikacja ta jest niemal tak samo płynna na tym sprzęcie, jak na Tabie Pro 8.4. W trakcie bliższego zapoznawania się z Infinity nie zdołałem jeszcze uświadczyć żadnych objawów zadyszki.

Bardzo dobrze wyglądają akcesoria dołączone do urządzenia

W tym przypadku otrzymałem jeszcze malutki głośnik Bluetooth oraz etui z okienkiem służącym do prezentowania zegara, który aktywuje się po jego zamknięciu. Głośnik po prostu gra – nie jestem audiofilem i nie potrafię powiedzieć Wam, czy gra on dobrze, czy też nie. Mam jednak wrażenie, ze do dźwięku wysokiej klasy sporo tutaj brakuje. W kwestii samego etui – dodaje ono całemu urządzeniu nieco elegancji, a już szczególnie okienko odsłaniające kawałek wyświetlacza. Oprócz wiadomego przeznaczenia także to jakoś wygląda – plus dla myPhone.

Odniosę się jeszcze do rzeczy, której nie zwykłem oceniać. Instrukcja obsługi w wydaniu myPhone jest naprawdę ciekawa i ładnie wykonana – aż chce się ją czytać. Ja co prawda nie jestem fanem przeglądania takich materiałów w zestawie, jednak nabywcy, który zwykł czytać instrukcje deska do deski z pewnością przypadnie ona do gustu.

Pierwsze wrażenie niezłe – liczę na Was

Nie powiem, sprzęt, który do mnie przyjechał przeszedł moje najśmielsze oczekiwania względem tego telefonu. W cenie poniżej tysiąca złotych otrzymujemy sprzęt o wyglądzie klasy premium, z świetnie wyważonym , 4,7-calowym wyświetlaczem, ośmiordzeniowym procesorem i akcesoriami – głośnikiem Bluetooth oraz stylowym etui, które istotnie dodaje urządzeniu uroku. Wydajność, mimo 1 GB pamięci RAM również wydaje się być obiecująca ze względu na zastosowanie aż ośmiu rdzeni procesora. Nakładka na Androida w Infinity przeszła malutką przemianę – ale i w tym wypadku producent nie zdecydował się na szerszy zakres modyfikacji. Z tego jestem akurat bardzo zadowolony.


Jeżeli macie jakieś pytania odnośnie tego modelu telefonu – piszcie śmiało w komentarzach.