Moje przemyślenia

Skynet coraz bliżej

PW
Paweł Winiarski
13

Sztuczna inteligencja. Jeśli wierzyć Słownikowi Języka Polskiego PWN, inteligencja to „zdolność rozumienia, uczenia się oraz wykorzystywania posiadanej wiedzy i umiejętności w sytuacjach nowych”. I tak jest właśnie w przypadku stworzonej przez inżynierów Google sztucznej inteligencji nazwanej Age...

Sztuczna inteligencja. Jeśli wierzyć Słownikowi Języka Polskiego PWN, inteligencja to „zdolność rozumienia, uczenia się oraz wykorzystywania posiadanej wiedzy i umiejętności w sytuacjach nowych”.

I tak jest właśnie w przypadku stworzonej przez inżynierów Google sztucznej inteligencji nazwanej Agent. Program testowany jest na…grach. Otóż wspomniany Agent nauczył się grać w 49 pozycji retro oraz wymyślił w nich własne strategie na wygrywanie. Wyobraźcie sobie jak przydatny były taki program w komputerze czy smartfonie. I nie, nie chodzi przechodzenie za nas gier. Chłodna analiza i wymyślenie najlepszego sposobu na załatwienie problemu mogłoby się okazać niezwykle pomocne w naszych życiach.

Wspomniany program to coś więcej niż Deep Blue, który w 1997 roku pokonał Kasparova w szachowym starciu. Tamta aplikacja została zaprogramowana wszelkiej maści strategiami szachowymi, jej zadaniem było odpowiednie ich wykorzystanie. Program Googla nauczył się wszystkiego sam. I choć stare, proste gry to nie szachy, to trudno nie mówić o znaczącym sukcesie.

Niby żarty o znanym z Terminatora Skynecie nie są już śmieszne, to jednak trudno nie wspominać o tym wyimaginowanym programie. Dla przypomnienia - sztuczna inteligencja miała pomóc ludziom, podłączono ją więc do systemu obronnego. Wiecie, chłodna kalkulacja, brak ludzkich emocji, które często powodują błędy w sztuce wojennej. Program był też niezbędny do uporania się z wirusem, podczas podłączania nie myślano więc wiele o konsekwencjach. Skynet zyskał świadomość, uznał ludzi za wrogów i postanowił ich zniszczyć. To dało początek krwawej wojnie maszyn z ludźmi. I choć od programu Agent do takiego scenariusza jest daleko, to może warto poprzeglądać filmy i literaturę science-fiction, bowiem nie wszystkie opowiedziane tam, wymyślone historie, są bez sensu. Ja cały czas zastanawiam się, czy gdybym mógł faktycznie korzystać z dobrodziejstw sztucznej inteligencji, to czy byłbym w stanie jej zaufać. Na przykład w kontekście automatycznego kierowcy w samochodzie i powierzenia mu życia swojego dziecka podczas podróży. Chyba jednak nie.

grafika: 1, 2

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: