Google

Mocne uderzenie Google: miliardy na inwestycje, miliardy dla akcjonariuszy

MS
Maciej Sikorski
5

Nadszedł czas, który tygryski lubią najbardziej: raporty kwartalne. Są tu twarde dane przyciągające inwestorów i analityków, są też ciekawe wiadomości przekazywane wprost lub informacje, których trzeba szukać między wierszami - zawsze coś się dzieje. Intrygujący jest np. najświeższy raport Google or...

Nadszedł czas, który tygryski lubią najbardziej: raporty kwartalne. Są tu twarde dane przyciągające inwestorów i analityków, są też ciekawe wiadomości przekazywane wprost lub informacje, których trzeba szukać między wierszami - zawsze coś się dzieje. Intrygujący jest np. najświeższy raport Google oraz otoczka wokół niego. Korporacja z Mountain View poinformowała, że będzie więcej inwestować w ryzykowne projekty, ale jednocześnie postanowiła podzielić się swoimi pieniędzmi - sposób na "osłodzenie" przekazu. Podziałało.

Wyniki coraz lepsze, miliardy wpływają na konta

Przychody Google w poprzednim kwartale wyniosły 18,7 mld dolarów. To o 13% lepiej niż w analogicznym kwartale 2014 roku. Zysk netto prawie dobił do 4 mld dolarów - przed rokiem było to 2,7 mld dolarów. Korporacja podkreśla przy tym, że dane byłyby lepsze, gdyby nie zawirowania na rykach finansowych. Wspomniane rezultaty zaskoczyły analityków - prognozy nie były tak optymistyczne. Gigant dorzucił do swojej góry pieniędzy nowy stos gotówki, obecnie na kontach ma już ponad 70 mld dolarów. Ta suma pobudza wyobraźnię inwestorów, którzy od lat domagają się "podziału łupów".

W mobile jesteśmy silni

Rośnie liczba klików reklamowych na stornach Google, ale nadal spada ich średnia cena. Efekt boomu na mobile, efekt pojawienia się w biznesie nowych graczy - np. Facebooka. Działka mobilna jest przez ekspertów uznawana za słabą stronę Google. Chociaż korporacja posiada Androida oraz kilka innych produktów przyciągających ponad miliard użytkowników, to mówi się głośno o tym, że został złamany jej monopol właściwy dla rynku desktopowego. Tam rządzili i rządzą niepodzielnie, na nowym polu muszą się dużo bardziej starać. Wychodzi im to?

Firma twierdzi, że tak. Przy okazji prezentowania wyników podkreślano, że wzrosty to w dużym stopniu zasługa mobile. Korporacja chce przekonać ludzi, że i tutaj ma bardzo mocną pozycję, nie boi się konkurencji. Ciekawe jest jednak to, że firma nie dzieli się konkretami - w raportach nie ma podziału na reklamę desktopową i mobilną. Skoro jest tak dobrze, to dlaczego Google nie chwali się danymi? Firma uspokaja i prosi o cierpliwość. Trzeba zatem czekać. Czekanie odnosi się także do źródeł przychodów i zysków. Google nadal jest uzależnione od reklamy - działka "others" wygląda dość skromnie, chociaż trzeba zauważyć, że cały czas rośnie.

Nadchodzi czas przemian

To był ostatni raport kwartalny w "starej formule". Wyniki za bieżący kwartał będą już prezentowane przez Alphabet i znajdziemy w nich dwie części: wyniki Google oraz wyniki pozostałych biznesów wchodzących w skład nowego giganta. Będą prezentowane razem, bez podziału na konkretne projekty. Mają nosić wspólną nazwę "Other Bets". Ludzie czekają na ten raport, ponieważ pokaże on, ile kasy Google przeznacza na pomysły, które w najbliższej przyszłości pieniędzy nie przyniosą. Zdaniem niektórych, nie przyniosą ich w ogóle.

To działka, która, zdaniem decydentów Google, ma otworzyć firmie (i ludzkości) drogę do nowych technologii oraz rozwiązań. To mają być filary skoku cywilizacyjnego. Brzmi nieźle, ale inwestorzy wolą pieniądze, które zarabia się tu i teraz. Dlatego od lat narzekają na inwestycje internetowego giganta. Trudno stwierdzić ile one wynoszą, prawdopodobnie chodzi o miliardy dolarów w skali roku - w przyszłym roku poznamy więcej szczegółów. Warto podkreślić, że szefowa finansów Google, Ruth Porat, już teraz ostrzega, że Alphabet nie zamierza tu oszczędzać. Takie wieści mogłyby rozdrażnić akcjonariuszy, na giełdzie kurs firmy kierowałby się w dół. Tak się jednak nie stało.

Miliardy na osłodę

W ostatnich kilku miesiącach w Google działy się ciekawe rzeczy. Najpierw kapitalizacja firmy poszła mocno w górę, bo pojawiły się informacje, że firma nie będzie szarżować z inwestycjami i może podzieli się z akcjonariuszami pieniędzmi, potem powstał Alphabet, który został przez niektórych uznany za odejście od tamtej obietnicy, sprawa stawała się zawiła. Ale teraz wygląda dość klarownie - Google mówi: owszem, będziemy wydawać dużo na badania i rozwój, ale już nie w ramach Google, zajmie się tym Alphabet, wyniki staną się bardziej przejrzyste. A dla was mamy miliardy dolarów w prezencie. Na zgodę.

Firma wcześniej nie dzieliła się zarobionymi pieniędzmi, nie było skupowania akcji, dywidendy. Teraz poinformowano, że na ten cel (skup akcji) pójdzie kilka miliardów dolarów. To niewielka część całości, ale wystarczyła, by na giełdzie pojawił się popyt na papiery Google. Kapitalizacja rośnie, mówimy już o firmie wartej prawie pół biliona dolarów. Ruth Porat potrafiła w ciągu kilku miesięcy nakłonić szefów Google do ustępstw, jednocześnie sprawiła, że dalej mogą pakować kasę w projekty przyszłości i nie muszą przy tym zmagać się z oporem akcjonariuszy. Nie twierdzę, że to tylko jej zasługa, ale to ona jest "twarzą" ostatnich doniesień. Podejrzewam, że doświadczenie zdobyte na Wall Street miało swoje znaczenie przy wprowadzaniu zmian.

W Google sporo się dzieje. W Alphabet sporo się dzieje. Korporacja nie zwalnia tempa, zarabia coraz więcej i rośnie w siłę. W ich przypadku można powiedzieć, że to standard...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

GooglewynikiRaport kwartalny