Moje przemyślenia

Minister Boni snuje kolejne plany - dużo literek "e" w administracji

KO
Kamil Ostrowski
35

Minister Michał Boni raczej nie należy do najbardziej ulubionych wśród użytkowników Internetu. W zasadzie, to polityków generalnie się nie lubi, ale szef Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji podpada nam szczególnie, bo zajmuje się sferą, która jest nam bardzo bliska – nowymi technologiami. A jak...

Minister Michał Boni raczej nie należy do najbardziej ulubionych wśród użytkowników Internetu. W zasadzie, to polityków generalnie się nie lubi, ale szef Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji podpada nam szczególnie, bo zajmuje się sferą, która jest nam bardzo bliska – nowymi technologiami. A jak wiadomo, kiedy nasi rządzący za coś się zabierają, to wychodzi zwykle... hm... kiepsko.

Podczas Forum Polsko-Fińskiego, dotyczącego elektronizacji zamówień publicznych wspomniany minister Boni wspomniał o swoich planach na przyszłość. Co szykuje MAC?

Po pierwsze, czeka nas rozwój infrastruktury i sieci. „Dostęp do szybkiego internetu o prędkości powyżej 30Mb/s” brzmi pięknie, aczkolwiek „dostęp”, to pojęcie raczej elastyczne. Nie mamy chyba co liczyć na darmowe pasma o minimalnej prędkości, jak to ma miejsce np. w Szwecji. Warto przy tym zaznaczyć, że ów szeroko dostępny internet będzie realizowany w ramach sieci mobilnych.

Więcej będzie też literki „e” w administracji. W najbliższych latach pomnoży się liczba spraw, które będziemy mogli załatwić przez sieć. Będzie to możliwe łatwiejszemu uznawaniu pism w formie elektronicznej, za prawnie doniosłe. Literka „e” rusza też na podbój służby zdrowia – będą więc e-karty pacjenta, e-recepty i e-zwolnienia lekarskie. Dzięki danym uzyskiwanym przez informatyzację opieki medycznej państwo ma lepiej zarządzać całym systemem.

Szczerze mówiąc jestem raczej sceptyczny... Do tej pory minister Boni wykazywał się raczej miernym zrozumieniem Internetu. Wystarczy wspomnieć ACTA (wiem, wiem, temat był wałkowany już zbyt wiele razy) czy projekt nowelizacji ustawy o zbiórkach publicznych, tak aby wszystkie akcje crowdfundingowe wymagały zgody odpowiedniego organu administracyjnego.

Nie ulega wątpliwości, że minister Boni ma dobre chęci i oczywiście z całego serca mu kibicuję, bo na papierze jego plany wyglądają dobrze. Oby nie skończyło się jak z informatyzacją naszego ukochanego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w przypadku której afera i nadużycie goniła aferę i nadużycie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

boni