29

Mimo zwrotu ku Androidowi, na rynku mobile nie ma miejsca dla takich firm jak BlackBerry

Smutny tytuł, prawda? Dla mnie również. Choć nie miałem żadnego smartfona od BlackBerry, to jednak w moim domu gościł jeden taki sprzęt. Obok Nokii E51, E52 - BB 7290 to najmilej wspominany sprzęt w domu. Jak na tamte czasy świetnie wykonany, niesłychanie funkcjonalny i poręczny. Z dawnej świetności BlackBerry zostało niewiele - szkoda.

Pisałem dla Was wcześniej o zmianie kierunku, którym podąża ten producent. Wypuszczenie urządzenia z Androidem na pokładzie to jeden z takich akcentów, które akurat są godne pochwały. Rozwijanie własnej platformy, która się nie sprzedaje i nie ma szans z rynkowymi gigantami – iOS oraz Androidem to proszenie się o rychłą śmierć. Utrzymywanie własnego systemu operacyjnego to koszt, którego trzeba się pozbyć, jeżeli nie rokuje dobrze. Android może dać (choć tego rzecz jasna nie gwarantuje) szansę poprawy wyników – tego nie można powiedzieć o autorskim rozwiązaniu BlackBerry.

Bez zaglądania do szczegółowych statystyk, informacji rynkowych w ciemno można powiedzieć, że na rynku smartfonów niemal wszystko, co miało zostać osiągnięte zostało podzielone głównie między duet Android – iOS. Na tę drugą platformę składa się jedynie Apple, Android natomiast to przede wszystkim Samsung. Trudno jest w ten układ wcisnąć choćby wykałaczkę, nie wspominając o łebku od szpilki. Rynek nasycił się, sprzedaż już zwalnia i dochodzimy do momentu, w którym problem mają nie tylko najwięksi – poważne problemy dopiero dopadną tych mniejszych.

Przyszłość to Android

O tym napisałem wcześniej. BlackBerry jednak utrzymywało, że mimo zwrotu ku platformie Google, autorski system operacyjny nie zostanie porzucony (przynajmniej na razie). Okazuje się, że producent wiąże całą swoją przyszłość – nie tylko jej część z Androidem. I to wydaje się być zrozumiałe, jeżeli weźmie się pod uwagę to, jak wygląda sytuacja BlackBerry. Cały czas notowane są straty i nie wiadomo (jeszcze), czy założone 5 milionów BlackBerry Priv w ciągu roku zostanie osiągnięte. Oczywiście, tuż po tym, jak BlackBerry postanowiło zająć się Androidem nie można oczekiwać natychmiastowego odbicia. Jednak widmo hamowania rynku mobile wcale nie napawa optymizmem w kontekście tego producenta.

Co z tego, że smartfony BlackBerry są dobre? Nikogo nie kręci to, że są po prostu ładne. Straciły marketingową moc wśród konsumentów i trudno będzie przekonać ich, że te telefony są w jakikolwiek sposób lepsze od Samsungów, LG, czy Sony. Oczywiście, lepsze mogą być. Ale niejednokrotnie rynek pokazywał, że nie wygrywa zauważalnie lepszy – wygrywa cwańszy i bardziej popularny.

Gdy strategia się nie sprawdza

BlackBerry pozycjonuje się jako marka biznesowa – dla profesjonalistów. Te smartfony obsługują najważniejsze standardy bezpieczeństwa i tym może poszczycić się producent. Świetnie – ale do sprzedawania dużej ilości smartfonów potrzeba nie tylko klientów biznesowych, ale również tych indywidualnych. Macie około czterech tysięcy złotych. Macie do wyboru sprzęt z Androidem – Samsunga, LG i BlackBerry. Co wybieracie? I dlaczego nie BlackBerry?

W sumie nie musicie potrzebować wypasionego telefonu komórkowego. W ofercie Samsunga, LG znajdują się tańsze propozycje, które oferują stosowne parametry / możliwości do ich ceny. W BlackBerry takiej dywersyfikacji nie ma – wszystkie urządzenia to raczej drogie zabawki. Nie mówię tutaj o bezsensownym rozdrabnianiu się, to mogłoby bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Ale dlaczego by nie zawalczyć o trochę innego konsumenta tańszym, ale cały czas dobrym sprzętem?

Dlatego, że…

Biznesy coraz częściej sięgają po iOS lub topowe sprzęty z Androidem. Jest Samsung, który również chce być uznawany jako świetny partner w biznesie z serią Note. W obliczu dobrej kondycji Samsunga, dalej mocnego Apple trudno znaleźć dla BlackBerry miejsce przyjmując, że taka strategia cały czas się utrzyma. I choć nie jest to jedyna gałąź działalności tego producenta – widać, że smartfony mu ciążą. Pytanie tylko… ile ta firma gotowa jest utrzymywać biznes, który stanowi dla niej kulę u nogi?