15

Systemy miejskich wypożyczalni samochodów już wkrótce w Warszawie i Krakowie

warszawa zachód słońca
Rano opublikowałem tekst o autonomicznych taksówkach Ubera, które niebawem mają trafić na ulice jednego z amerykańskich miast. Kolejna firma, która mówi o nowych rozwiązaniach w dziedzinie transportu, wdraża tzw. współdzielenie pojazdów. I nie mówimy tu o odległej przyszłości - zmiany już następują. Tyle, że dzieje się to w odległych USA, do nas nowinki pewnie nie dotrą zbyt szybko... Tak może być w przypadku Ubera, lecz szykują się inne rewolucje, zapewnią je władze największych polskich miast. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w Warszawie i Krakowie mieszkańcy mogą niedługo zobaczyć miejskie wypożyczalnie samochodów. Ma być tanio i wygodnie.

O takich pomysłach pisałem już pod koniec ubiegłego roku, wówczas chodziło o Wrocław, wymieniałem zalety miejskich wypożyczalni, przywołałem część z nich:

Po co w miastach wypożyczalnie samochodów nowego typu? Powodów wymienia się przynajmniej kilka. Po pierwsze mają one rozładowywać korki: w założeniu może się zmniejszyć liczba mieszkańców, którzy zdecydują się na posiadanie samochodu lub na przemieszczanie się nim po mieście. Gdy zajdzie taka potrzeba, skorzystają z elektryka, który można wypożyczyć na sąsiedniej ulicy. Dlaczego kierowca miałby to zrobić? Bo cena nie będzie wysoka, bo nie będą go obowiązywały niektóre zakazy wjazdu (ścisłe centra miast), bo pojawi się opcja korzystania z bus pasów, bo będzie mógł korzystać z darmowych miejsc parkingowych przeznaczonych dla wypożyczanych aut elektrycznych. Atuty rozwiązania są zatem widoczne, mogą kusić.[źródło]

Kolejne atuty tego rozwiązania znajdziecie w przywołanym wpisie. Mieszkańcy stolicy Dolnego Śląska mają na co czekać, ale od kilku kwartałów mówi się także o tym, że podobne usługi pojawią się też np. w stolicy. I najwyraźniej sprawa nabiera rumieńców:

Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie zapowiedział, że na ulicach Warszawy pojawią się wkrótce tanie samochody na wynajem. Wypożyczenie auta będzie tak proste, jak skorzystanie z roweru Veturillo[źródło]

Kierowcy zainteresowani tą usługą będą musieli założyć konta w systemie rezerwacji, tam wpłacą pieniądze, które będą pobierane po skorzystaniu z pojazdu. Użytkownik ma płacić za przejechane kilometry – nie interesują go kwestie tankowania (prawdopodobnie ładowania – w takich rozwiązaniach stawia się na elektryki), ubezpieczenia czy nawet opłaty w strefach płatnego parkowania. Jakie zatem poniesie koszty? Niestety, tego nadal nie wiadomo. Miasto nie będzie jednak dopłacać do biznesu:

– Firma nie będzie dostawać pieniędzy od miasta, ma zarabiać na opłatach od kierowców. Nie będzie terminali, auta będą parkowały na normalnych miejscach parkingowych. Wszystkie zadania będą po stronie operatora, miasto nie poniesie żadnych kosztów – mówi Konrad Klimczak z Urzędu Miasta Warszawy.[źródło]

Dzięki temu na ulicach i parkingach ma się zrobić „luźniej”, w dłuższej perspektywie poprawie powinna ulec jakość powietrza. Na ten ostatni wątek szczególną uwagę zwraca się w Krakowie, mieście, które zmaga się z potwornym smogiem. Miejskie wypożyczalnie mają pomóc poprawić sytuację i urzędnicy robią przymiarki do wdrożenia systemu:

Urzędnicy miejscy szykują się do budowy systemu wypożyczalni aut elektrycznych. Wszystko w ramach walki ze smogiem. Prowadzą rozmowy z sześcioma firmami, na podstawie których chcą określić, jak miałby funkcjonować system i ile kosztować. Wiadomo, że planują zbudować 70 stacji z punktami doładowania dla 100 pojazdów. Pojawią się głównie w ścisłym centrum, na Kazimierzu i w Starym Podgórzu. To może dziwić, bo przecież w tych miejscach ruch miał być ograniczany. Magistrat twierdzi jednak, że tak się nie stanie, bo dzięki wypożyczalniom kierowcy zostawią własne pojazdy w garażach lub je sprzedadzą.[źródło]

Odważne założenie, najwyraźniej przyjmują, że będzie naprawdę tanio. Ze wspomnianych stu aut zdecydowaną większość mają stanowić pojazdy dwu i czteroosobowe, ale pojawią się także dostawczaki. Także i w tym przypadku przewiduje się przywileje dla kierowców. Jeśli ceny będą atrakcyjne, a rozwiązanie nie zostanie w dziwny sposób utrudnione, to system może szybko zyskać na popularności – sto samochodów okaże się kroplą w morzu potrzeb. I dobrze się stanie, jeśli system będzie szybko rozbudowywany. Powinni na tym skorzystać nie tylko kierowcy – zyskają wszyscy mieszkańcy. Pozostaje czekać na konkrety i liczyć na to, że projekty zostaną szybko zrealizowane, a po Wrocławiu, Warszawie i Krakowie, przyjdzie czas na kolejne miasta.