Microsoft

Microsoft odlicza już do premiery Windows 10. Ja nie

KK
Konrad Kozłowski
35

W przypadku premiery Windows 8 Microsoft skupił się na urządzeniach. W każdym klipie oglądaliśmy tablety, laptopy i pecety. Tym razem, przy okazji premiery Windows 10 Microsoft potwierdza swoje oddanie wobec użytkowników. Wszystkich. Tych, którzy pozostali przy Windows XP. Tych, którzy uwielbiają Wi...

W przypadku premiery Windows 8 Microsoft skupił się na urządzeniach. W każdym klipie oglądaliśmy tablety, laptopy i pecety. Tym razem, przy okazji premiery Windows 10 Microsoft potwierdza swoje oddanie wobec użytkowników. Wszystkich. Tych, którzy pozostali przy Windows XP. Tych, którzy uwielbiają Windows 7. I tych, którzy cenią sobie Windows 8.1.

Choć należę do ostatniej z tych grup, to wcale nie czuję tych emocji towarzyszących zbliżającej się premierze. Czas ucieka nieubłaganie i lada moment od 29. lipca dzielić nas będzie zaledwie tydzień. Ale ta przeogromna kampania marketingowa rusza już dziś, ponieważ odliczanie zaczyna się dziesięć dni od niezwykle istotnego dla Microsoftu wydarzenia. Z tej okazji zaprezentowanych zostało kilka klipów, które prezentują bardzo ciekawą wizję tego, jak widzi to wszystko Microsoft.

Werbalnie wyszczególniono w nich kilka nowości, które już teraz oferuje Windows 10 (np. logowanie za pomocą twarzy), ale na ekranie oglądamy głównie najmłodszych (przyszłych) użytkowników gadżetów. To oni są "przyszłością świata" i Microsoft pokazuje jak bardzo zależy mu na tym, by oferowane dziś narzędzia były godnymi zapamiętania i wspominania za kilka dekad. Dla nich rozmowa z komputerem, wydawanie poleceń czy wszechobecne ekrany dotykowe to codzienność. I to Windows 10 ma zaoferować im wszystko czego potrzebują do sprawiania, że świat jest lepszym miejscem. Ciekawe podejście do reklamy mnie zaintrygowało. Spodobało mi się nienachalne prezentowanie nowości z "dziesiątki". Zamiast pokazu rodem ze screencastu oglądamy istoty, którymi był każdy z nas. W najdłuższym, minutowym nagraniu, elementy interfejsu Windows 10 pokazano przez zaledwie 8 sekund.

Oprócz opisanej serii klipów ukazało się także pierwsze z dziesięciu wideo w którym nieco bardziej technicznie omawiany będzie Windows 10. Jego tytuł nie mógł brzmieć inaczej niż IT'S FAMILIAR, co ma naturalnie zachęcić wszystkich sceptyków Windows 8, którzy za obiekt nienawiści obrali Ekran Start. Choć Windows 10 oferuje sporo nowinek, to wszystko to "zapakowano" w znane i lubiane elementy interfejsu, czyli Menu Start i okienka. Kafelki uzupełniły i poszerzyły możliwości pierwszego z wymienionych, zaś aplikacje ze Sklepu Windows trafiły bezpośrednio do pulpitu. Teoretycznie wszyscy powinni być zadowoleni.

Ale ja nie jestem. Po raz kolejny zbiorę cięgi w komentarzach za mój sceptycyzm, ale niestety lista wad, która powstrzymuje mnie przed dokonaniem uaktualnienia jest o wiele dłuższa od korzyści, które czekają mnie po zainstalowaniu Windows 10 w miejsce "ósemki". Konkrety? Na chwilę obecną numerem jeden jest "nowy OneDrive", który podważa definicję dostępu do plików w chmurze (jeśli będę posiadał wszystkie dane z usługi na dysku, to po co mi chmura?). Aktualne wersje aplikacji ze Sklepu Windows nie wspierają dowolnej zmiany rozmiaru okien. Niezależnie od wybranego motywu wizualne rozróżnienie aktywnego od nieaktywnego okna możliwe jest tylko poprzez dojrzenie zmiany barwy ramki okna (1/2 piksele szerokości). A co mi po nowym Menu Start, skoro zaraz po instalacji przywrócę jego pełnoekranową wersję w ustawieniach systemu.

Nie zrozumcie mnie źle. Windows 10 zapowiada się naprawdę nieźle i dla większości użytkowników (czyt. posiadaczy Windows XP, Vista, 7 i szerokiej grupy przeciwników Windows 8) jest świetną propozycją. Ale niestety nie dla mnie. Jeszcze nie.

P.S. Chwilę temu na kanale Windows na YouTube pojawiło się drugie wideo z serii "10 powodów do uaktualnienia", którego głownym tematem jest Cortana. Drodzy rodacy, nie mamy o czym rozmiawiać. Przynajmniej na razie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu