23

Microsoft jeszcze w tym roku wprowadzi 7 calowy tablet Surface – tylko po co?

Pewnym zaskoczeniem jest, że mniejsze, siedmiocalowe tablety stały się obiektem pożądania, również, a może przede wszystkim wśród użytkowników większych tabletów. Właściciele dużych iPadów często przesiadają się na mniejszą wersję iPad Mini, pomimo braku ekranu Retina. Również Nexus 7 odniósł nie mały sukces. Najwyraźniej Microsoft chce dalej podążać za konkurencją, planuje bowiem wypuścić 7 calowy tablet […]

Pewnym zaskoczeniem jest, że mniejsze, siedmiocalowe tablety stały się obiektem pożądania, również, a może przede wszystkim wśród użytkowników większych tabletów. Właściciele dużych iPadów często przesiadają się na mniejszą wersję iPad Mini, pomimo braku ekranu Retina. Również Nexus 7 odniósł nie mały sukces. Najwyraźniej Microsoft chce dalej podążać za konkurencją, planuje bowiem wypuścić 7 calowy tablet jeszcze w tym roku, tak przynajmniej donoszą takie serwisy jak Wall Street Journal czy CNET. Zastanawiam się jednak co w tym przypadku ma zachęcić potencjalnych klientów do zakupu?

Oczywiście mniejsze rozmiary oraz mniejsza cena, to dwie główne zalety mniejszych tabletów, ale obie zostały wykorzystane przez konkurencję jeszcze w roku 2012. Powielanie przyjętego rozwiązania bardziej doświadczonych w produkcji tabletów graczy wydaje się zupełnie niewystarczającą strategią. Powiedziałbym bez pomysłu – mają wszyscy, to mam i ja.

Nie chodzi też o samą wtórność, raczej o fakt, że użytkownicy przywiązani do ekosystemu Androida czy Apple łatwiej zdecydują się na nowe urządzenie z tym samym systemem, ale w innym rozmiarze, niż na zakup mniejszego tabletu, którego ekosystem jeszcze nie jest wystarczająco dojrzały. Jest jeszcze jeden element, Microsoft obniżył wymagania minimalnej rozdzielczości na której może działać Windows 8 z 1366 x 768 na 1024 x 768 uważam, że to ślepa uliczka.

Jak zauważyłem w swojej recenzji Asus Vivotab Smart – 10 calowego tabletu z systemem Windows 8, uruchomienie dużego systemu operacyjnego na tablecie nie odbiegającym wymiarami, wagą i czasem działania na baterii od iPada jest imponującym osiągnięciem. Na chwilę obecną nie jest to rozwiązanie domyślnie konkurujące z bardziej ograniczonymi, ale bardziej dopracowanymi systemami mobilnymi, ale może sprostać oczekiwaniom uruchamiania normalnych aplikacji, które nie występują w wersji dedykowanej tabletom. Wciąż brakuje jednak trochę mocy obliczeniowej, aby zrobić z pulpitu prawdziwy użytek.

Dlatego największą szansę Windows 8 i ewentualnie jego następcy upatruję w rozwoju procesorów mobilnych, które osiągną moc obliczeniową przynajmniej dzisiejszych procesorów i3, a może i5, ale wciąż pozwolą na 10 godzin pracy na baterii i konstrukcję niegrubego tabletu bez wiatraków. To będzie realna konkurencja dla iOS oraz Androida i wówczas sam się nad tabletem z Windowsem zacznę zastanawiać, nawet za znacznie wyższą cenę niż produkty konkurencji.

Wypuszczenie 7 calowego tabletu z Windows 8 wydaje się być posunięciem w zupełnie odwrotnym kierunku – pogrzebania największych zalet Windows 8. Procesor w takim tablecie na pewno nie będzie szybszy, na krawędziach zmieści się jeszcze mniej jeszcze mniejszych portów, a mniejszy ekran z mniejsza rozdzielczością uczyni klasyczny pulpit całkowicie bezużytecznym – nawet na 10 calowym tablecie obsługa paluchem eksploratora Windows nie należy o łatwych i przyjemnych. Gdzie zatem leży przewaga Windows 8 na małym tablecie nad konkurencją?

Ja takiej przewagi nie widzę. Synchronizacja samych ustawień systemowych to zdecydowanie za mało. Ekosystem Modern UI, który bez wątpienia jest dedykowany tabletom wciąż jest daleko w tyle pod względem dopracowania i ilości aplikacji. Po prostu nie widzę zastosowania dla małego tabletu z Windows, podobnie jak ciężko znaleźć mi argumenty za Windows RT, podczas gdy tablety z pełnym systemem i procesorem x86 innych niż Microsoft producentów kosztują tyle samo, a mają bez wątpienia większe możliwości.

Żeby oddać sprawiedliwość, nie cała wina leży po stronie Microsoftu. Wiele aplikacji nie jest jeszcze zoptymalizowanych pod Windows na tablety. Z moich doświadczeń wynika, że przeglądarka Chrome spisuje się raczej średnio, działa wolno, a dotyk jest niewystarczająco precyzyjny do jej obsługi. Owszem IE 10 radzie sobie zdecydowanie lepiej, ale nie po to przecież kupuje tablet z Windows, żeby zmieniać sprawdzone rozwiązania z których korzystam.

Na koniec mam wrażenie, że Microsoft nie jest do końca gotowy na wejście w świat, gdzie większość aplikacji kosztuje kilka dolarów. Obrazuje to debiut Office’a 2013, który nawet dla użytkowników domowych jest trzykrotnie droższy niż wersja 2007, zamiast trzech komputerów może być tylko na jednym i jest do niego przywiązany na stałe. Pisałem o tym w osobnym artykule.

Wiem, że pod wpływem klientów Microsoft poluzował ograniczenia, dopuszczając jedną zmianę komputera, ale sam fakt, że taka oferta została przygotowana i takie ograniczenia zaakceptowane i opublikowane pokazuje pewne schematy. Mam wrażenie, że Microsoft nie dojrzał jeszcze do realiów jednego użytkownika i wielu urządzeń, który kupuje dużo, ale niedrogich aplikacji – przypominam, że mówimy o użytkowniku domowym. Możliwość wykupienia Office 365 niczego tutaj nie zmienia.

Obrazek z nagłówka pochodzi z serwisu CNET.