45

Microsoft może otrzymać drugą szansę. I oby tylko jej nie zmarnował

Microsoft słynie z koncertowego psucia niektórych produktów. Spójrzmy na Windows Phone / Windows 10 Mobile. O ile w pierwszych dwóch wersjach mobilnej odsłony okienek szanse na utrzymanie się w bezpiecznej pozycji trzeciego lidera były spore, tak już "dziesiątka" położyła te plany całkowicie. Project Spartan, późniejszy Microsoft Edge również obiecywał wiele i był dobry... jednak nie udało się do niego przekonać rynku.

Nieco na własne życzenie samego Microsoftu. Ten obiecał rozszerzenia, które pojawiły się ze sporym opóźnieniem. Co więcej, przeglądarka w pierwszej oficjalnej wersji Windows 10 okazała się być średnio używalna. Zamiast doprowadzić do masowego wypierania z umysłów użytkowników pamięci o Internet Explorerze (który w ostatnich wersjach był dobry – i basta), Microsoft utracił swoją szansę na jakąkolwiek zmianę na rynku przeglądarek internetowych. Zyskał właściwie tyle, że posiadacze komputerów z Windows 10 otrzymali nowy program do pobierania Chrome’a, Firefoksa, Opery czy innych alternatyw.

I wtedy przyszedł on, cały na biało. Microsoft Edge na Chromium

No, dobra. Jeszcze nie przyszedł, bo oficjalnie ten produkt nie jest dostępny. Ale, dzięki temu, że w internecie wieści rozchodzą się szybko – jego testowa wersja jednak wylądowała na maszynach ciekawskich użytkowników. Jestem pewien, że nie zainstalowało go zbyt wielu entuzjastów, ale ci którzy to zrobili mówią jasno: prawdopodobnie mamy do czynienia z naprawdę dobrym produktem, który wymaga jeszcze kilku szlifów. Istotne jest natomiast to, że Microsoft jest na bardzo dobrej drodze, by wreszcie stworzyć godną konkurencji z Chrome, Firefoksem i resztą świty alternatywę.

Choć Microsoft Edge na Chromium – w wersji testowej nie jest moją „pierwszą” przeglądarką, funkcję tej spełnia cały czas Chrome, to muszę przyznać, że za każdym razem gdy otwierałem „alfę” Edge’a na komputerze miałem wrażenie obcowania z produktem… po prostu dobrym. Prostym w obsłudze, piekielnie szybkim i co istotne – lekkim. Nie zauważyłem, by Microsoft Edge na Chromium w szczególny sposób nadwyrężał baterię urządzenia. Przy okazji, zachowywał się znacznie lepiej niż stary, dobry Chrome, który słynie nie tylko z apetytu na pamięć operacyjną, ale również szybkiego rozładowywania baterii w laptopach.

Microsoft Edge Chromium

Niektórzy obawiali się, że wykorzystanie silnika Chromium spowoduje, że Edge przestanie być lekki, szybki i przyjemny. Nic z tych rzeczy – już wczesna wersja udowadnia, że rodowód przeglądarki nie został szczególnie zmodyfikowany i wszystkie te cechy, którymi charakteryzował się dotychczas zostały zachowane w kolejnej odsłonie produktu. I o to właśnie chodziło. Sam obawiałem się, że Microsoft pokpi sobie te kwestie i stworzy potworka – łączącego w sobie ułomności zarówno Edge’a jak i Chrome’a. Tutaj nie ma o tym mowy.

Co bardzo istotne – treści w 4K na Netfliksie otworzysz tylko… w Edge’u

Edge z własnym silnikiem też to potrafi. Potrafi to także… Edge na Chromium, podczas gdy jego „starszy brat” – Chrome nie daje rady tego obsłużyć. Chodzi oczywiście o treści przesyłane strumieniowo. Może to być bodziec dla reszty stawki, by zająć się tym tematem, choć nie sądzę by obsługa treści 4K w przeglądarce była szczególnie mocnym argumentem za tym, aby przesiąść się na Edge’a.

Ważne jest natomiast to, że wiele znaków na niebie i ziemi wskazuje, że Microsoft Edge oparty na silniku Chromium będzie w stanie uruchomić się poprawnie na Windows 7 oraz na Windows 8.1. Nie jest to absolutnie nic dziwnego, bo przecież silnik Chromium jest w stanie swobodnie pracować na tych systemach operacyjnych. I byłby to bardzo dobry ruch, mimo że wsparcie dla Windows 7 kończy się już w styczniu przyszłego roku. Wizerunkowo wyglądałoby to naprawdę dobrze i wierzę w to, że Microsoft tego nie odpuści.

Otrzymać drugą szansę od rynku to… niecodzienna sytuacja

I oby Microsoft jej nie zaprzepaścił. Nie musi zrobić wiele – wystarczy produktu nie zepsuć, otoczyć go odpowiednim wsparciem i nikogo nie wkurzyć w trakcie jej ekspansji. Wtedy może się okazać, że Microsoft magicznie wróci do gry jeżeli chodzi o poważne przeglądarki internetowe i jednocześnie zagrozi Google oraz Mozilli. Potrzebujemy odświeżenia na tym rynku choćby z uwagi na nieco gnuśnego lidera.