113

Molestowane kobiety zrzucają z siebie wstyd. Oto piękna, pożyteczna akcja #MeToo

Wstyd przed osądzeniem, wstyd przez rodziną, znajomymi, chłopakiem, kimkolwiek. Molestowanie seksualne to zjawisko, w którym w społeczeństwie przejawiają się najpierwotniejsze, okrutne instynkty sprowadzające człowieka jedynie do mięsa, które służy tylko do jednego. A przecież za owym "mięsem" kryje się człowiek, który czuje, myśli i ma przyrodzone każdemu poczucie własnej wartości.

Molestowanie seksualne kobiet to niesamowicie trudny temat – przede wszystkim dla mnie jako faceta. Nigdy nie byłem ofiarą molestowania, nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co czują kobiety, które w jakikolwiek sposób odczuły brutalność tego zjawiska w społeczeństwie. Molestowanie to nie tylko fizyczne czynności naruszające godność drugiej osoby, ale nawet wymowne gesty, słowa, zachowania wskazujące jednoznacznie na niezwykle prywatną sferę człowieka jaką jest seksualność. To my – niezależnie od tego, czy jesteśmy mężczyznami i kobietami ustalamy granicę, które absolutnie nie wolno jest przekroczyć. To od naszej zgody zależy to, czy ktoś może sobie pozwolić na więcej. Bezpardonowe i napastliwe naruszenie naszej godności w ten sposób jest molestowaniem. I niezwykle współczuję wszystkim, którzy mieli ogromną nieprzyjemność zetknąć się z molestowaniem w jakiejkolwiek formie.

metoo

Zmowa milczenia

Nie podlinkuję tego tekstu, bo nie jestem w stanie go znaleźć. Czytałem ostatnio artykuł, w którym poruszono historię gwałtu na dziewczynie dokonanego przez trzech zwyrodnialców (innej nomenklatury wobec takich kreatur nie przyjmuję). Policjant, który przyjmował zgłoszenie (miało to miejsce na polskim wybrzeżu, jak dobrze pamiętam) nie wykazał się potrzebną w takich sytuacjach empatią – mimo, że ofiara ledwo się trzymała psychicznie. Nie zrozumiał jej tragedii – nie wiem dlaczego. Przeważyła rutyna, czy obojętność tylko z tego powodu, że między nim, a zgwałconą interesantką nie występuje solidarność gonad? W każdym razie jest to dosyć smutny i co gorsza… bardzo częsty obrazek. Ofiary gwałtów, molestowania seksualnego traktuje się jak trędowate, próbuje się usprawiedliwić działanie sprawców (bo za kusą kieckę miała – kogo to do cholery obchodzi?!) i tym samym, wiele przypadków skazuje się na zmowę milczenia. Bo tak jest prościej dla wszystkich, problemu nie ma i nie wywołuje on skrajnych emocji. Tyle, że takie rozwiązanie, o ile w świetle ogółu kwestię „rozwiązuje”, tak w przypadku ofiary skazuje ją na samotne cierpienie z powodu niemiłego wydarzenia. To zdecydowanie nie tak powinno wyglądać.

Właśnie dlatego stworzono akcję #MeToo /#JaTeż. Kobiety mają okazję powiedzieć: „ja też byłam molestowana”

Wszystko zaczęło się od tweeta Alyssy Milano, która wystosowała apel do kobiet, w którym poprosiła molestowane seksualnie kobiety o dopisanie się w odpowiedzi za pomocą hashtaga „#MeToo”. Wszystko to miało związek z producentem Harveyem Weinsteinem, który został oskarżony o molestowanie seksualne kobiet związanych z Hollywood. Jak się okazuje, tego typu zjawiska to wręcz chleb powszedni filmowego światka. Ale nie tylko, bo jak się okazuje, tweet Alissy zdobył przeogromną popularność wskazując na bardzo smutną, wielką skalę problemu.

Posiłkując się tym trendem, kobiety zaczęły relacjonować swoje przypadki molestowania seksualnego. Od napaści słownych, aż po obrzydliwe, fizyczne czyny sprawców. Pozwolę sobie przytoczyć jedynie niektóre cytaty bez wskazywania na konkretne profile.

Oprawca był kimś, kogo kiedyś kochałam, ale to ok, w końcu ‚zawsze się trochę gwałci’.

Miałam 6 lat I nie wiedzialam jak się obronić

Gimnazjum i bardzo trudne trzy lata. Nigdy więcej.

Przeglądając hashtag „#metoo / #jateż” na Twitterze można znaleźć znacznie więcej takich, niezwykle smutnych relacji kobiet. Na co dzień tego problemu nie dostrzegamy, pewne zachowania uchodzą za absolutnie normalne i raczej nie wnikamy w to, czy ktoś był molestowany, czy nie. A tym samym okazuje się, że nawet moje znajome – takie, które sobie świetnie radzą w świecie, mogą dawać przykłady niejednemu facetowi mówią otwarcie: „tak, byłam molestowana”. Bez wstydu. Dla mnie to przeogromny szok. Za ogromną odwagę niezwykle je szanuję.

Nie rozwiąże to problemu molestowania seksualnego. Ale pozwoli kobietom oczyścić się z wytworzonego przez system społeczny wstydu

Wstydu, który nie pozwala otwarcie mówić o tym, że było się molestowanym. Ten wstyd absolutnie nie jest potrzebny ofiarom – to sprawcy powinni okryć się najgłębszą hańbą, że zniżyli się do poziomu tak niskich instynktów. Dla internautów to zaś powinna być lekcja, wedle założeń której niektórych problemów nie warto zamiatać pod dywan. One istnieją – niestety głównie w umysłach ofiar.