3

Jak rozrosło się #MeToo? Projekt Google ujawnia skalę akcji

Akcja #MeToo nie była ogromnym zaskoczeniem dla analityków obserwujących stosunki społeczne - dotąd ukrywane przypadki molestowania seksualnego kobiet musiały wreszcie znaleźć jakieś ujście i m. in. "dzięki" aferom również z Billem Cosby'ym wskazywano na ogromną skalę przypadków, w których nieprawidłowości można było wykryć wcześniej. Ale - społeczeństwo strukturalnie nie było na nie gotowe.

Hashtag #MeToo był nowym zjawiskiem w dobie feministycznego aktywizmu – jego pojawienie się było wodą na młyn dla grup, które od lat walczą nie tyle o równouprawnienie kobiet, ale o zauważenie ich problemów nie tylko w hierarchii społecznej, ale także w relacjach w mniejszych grupach. Te bowiem według ekspertów są znacznie bardziej narażone na takie zjawiska jak dyskryminacja oraz molestowanie seksualne.

Google natomiast, jako właściwie największy na świecie wydawca postanowił zebrać informacje na temat tego jak akcja #MeToo rozrastała się w ostatnim okresie. Wnioski nie są porażające – właściwie sugerują one jedynie naprawdę mocny wpływ #MeToo na cały świat. Ale o tym wiadomo było już tuż po rozrośnięciu się akcji.

Przypomnijmy, #MeToo zostało wykreowane bardzo spontanicznie – właściwie tuż po tym, jak wyciekły do mediów informacje o molestowaniu seksualnym przez Harveya Weinsteina, a aktorka Alyssa Milano napisała na Twitterze „me too”. Właśnie od tych słów zaczęła się lawina podobnych komentarzy – kobiety poczuły się mocniejsze, gdy niewątpliwie medialne osoby zaczęły otwarcie mówić o tym jak wyglądały ich, nierzadko pełne dramatu i brutalności historie związane z molestowaniem seksualnym. Pod koniec listopada Twitter zanotował 1,7 miliona tweetów z hashtagiem #MeToo. Niesamowite liczby.

metoo

MeToo Rising od Google pozwala na przeanalizowanie popularności tej akcji – począwszy od października i skończywszy na ostatnich wiadomościach odnoszących się do tej akcji. Niesamowite jest to, jak gigant doskonale rozegrał „rozprzestrzenianie się” hashtaga w różnych krajach. W zależności od tego, jak wyglądał proces dystrybucji tej informacji, #MeToo ujawniało się w innych państwach. I oczywiście – w wielu z tych miejsc biło rekordy popularności przez bardzo długi czas. Nie była to jednorazowa, krótkotrwała akcja – jej skutki możemy zaobserwować do dziś, rok po pokazaniu się pierwszego tweeta zawierającego doskonale znaną frazę.

#MeToo stało się w krótkim czasie marką, wyrazem sprzeciwu przeciwko nierzadko patriarchalnemu systemowi stosunków społecznych w niektórych miejscach. Oraz sposobem na uczulenie społeczeństwa na przypadki molestowania seksualnego. Sporo kobiet, które dotychczas uznawały te przypadki za „normę” lub bało się o nich mówić, otrzymało mandat do tego, aby dzielić się swoimi historiami i wskazywać na to, że są to zjawiska złe, niepożądane i nigdy nie powinny mieć miejsca. Również w Polsce – nie tylko celebrytki, ale także i zwykłe kobiety sporo mówiły o tym, jak często spotykały się z takimi zachowaniami w miejscach pracy, na ulicach, na imprezach itd. Skala tego problemu jest ogromna: to właściwie najbardziej udana akcja w ostatnich latach. I co więcej, powstała ona właściwie spontanicznie – bez ogromnych pieniędzy wydanych na kampanie społeczne, marketing, itp.