46

Media, przestańcie narzekać na hejt. Jesteście za niego współodpowiedzialne

Dyskurs na temat hejtu zajmuje głowy naukowcom zajmującym się problemami społecznymi, Internetem, psychologią i wszyscy mówią, że problem istnieje. Nie ma zgody co do tego jak z hejtem walczyć. Niektórzy mówią natomiast, że walczyć z nim się nie da i należy to zjawisko zignorować – mimo, że nie jest ono pożądane i często jest wręcz […]

Dyskurs na temat hejtu zajmuje głowy naukowcom zajmującym się problemami społecznymi, Internetem, psychologią i wszyscy mówią, że problem istnieje. Nie ma zgody co do tego jak z hejtem walczyć. Niektórzy mówią natomiast, że walczyć z nim się nie da i należy to zjawisko zignorować – mimo, że nie jest ono pożądane i często jest wręcz obrzydliwe.

Już przy okazji innego tekstu, w którym jawnie dokopywałem mediom wskazywałem na to, że te bardzo lubią wzbudzać negatywne emocje. Bohaterem kolejnej mini-afery w Internecie stał się Robert Biedroń, Prezydent Słupska. Gdy polityk był posłem na Sejm, udzielał się parlamentarnie niekoniecznie zgadzałem się z prowadzoną przez niego polityką, ale nigdy nie oceniałem go przez pryzmat tego, jakim jest człowiekiem. Nazwijmy rzeczy po imieniu – Pan Biedroń jest gejem, ateistą, człowiekiem o poglądach raczej lewicowych. Przekładając na język hejterów: „pedał, bezbożnik i lewak”.

Historia z Robertem Biedroniem w tle rozpoczęła się od tego, że na Twitterze posłanka Jolanta Szczypińska (Prawo i Sprawiedliwość) zapytała o to, czy pojawi się bożonarodzeniowa choinka przed ratuszem. Prezydent Słupska oznajmił, że będzie, ale szuka na to funduszy i zapytał odbijając piłeczkę, czy posłanka się dołoży. Odmówiła. Co na to media? Podłapały temat, zrobiły burzę. Bo sprawa choinki wisi na włosku. Dlaczego Biedroń w taki sposób odpowiedział Pani Posłance? Warto odnieść się do tego, że stara się on miasto oddłużyć po nieudolnych/jawnie niegospodarnych rządach poprzedników.

Nieodpowiedzialne bubki za klawiaturami

Choć nie jestem typowym dziennikarzem (bycie blogerem oznacza dla mnie coś nieco innego), to zdaję sobie sprawę, że jak w każdej profesji istnieje coś takiego jak odpowiedzialność. Odpowiedzialność przed szefami, przed samym sobą (ubolewam nad brakiem akurat tego w świecie – kręgosłupy moralne powykrzywiały się jak paragrafy), przed… ludźmi. Dziennikarz, bloger operuje słowem, opinią. Wywiera pewien wpływ. Kreuje rzeczywistość. Opisuje świat, wbrew pozorom ma niemałą władzę.

christmas-1052597_1280

Bardzo lubię rozmawiać z dziennikarzami „starej daty”, którzy do swojej pracy odnoszą się z ogromnym szacunkiem, emanuje od nich pasja, wiedzą, że to co robią jest ważne, potrzebne i wymagające empatii, odpowiedzialności. Na mnie rzecz jasna tacy ludzie patrzą nieco z góry, z pobłażliwością, ale i zrozumieniem. To nie są ludzie ślepi, głusi i zamknięci w kółeczku wzajemnej adoracji. Wiedzą, że media się bardzo zmieniają i mimo, że są nieco obok tych zmian, godzą się z nimi i je szanują.

Ja natomiast nie mam szacunku dla zmian, które powodują, że wyciąga się temat z czterech liter, dorabia się do niego durne hipotezy i sprzedaje ludziom. A ludzie są cholernie podatni na sugestię. No, bo jak to? W katolickim kraju GEJ Biedroń, w dodatku ATEISTA i LEWAK ma problem z choinką i może się ona nie pojawić pod ratuszem tak, jakby chciał zamanifestować tym, że ma w poważaniu kulturę, która ukształtowała nasz kraj. Już pomijając fakt, że choinka według niektórych ma korzenie pogańskie. No, ale przebiła się do naszej kultury – to raz. A dwa – mimo wszystko trudno jest to obecnie jednoznacznie stwierdzić.

Artykuły na ten temat napisały m. in. Super Express, Wyborcza (bo nie chce żywej), gdzie w sugestywnych tytułach podnosiły one temat nieszczęsnej choinki pod ratuszem. Oczywiście wszystko wyszło tak, jakby Biedroń zechciał sprzeciwić się tradycji i choinka pod ratuszem nie stanie. Efekt? Gromy na Biedronia, że lewak, pedał i że pieprzony ateista. Bra-wo media. Brawo Wy.

„Wsadzimy ci choinkę w du*ę”

Co bardziej rozżaleni postanowili wybrać się z pretensjami do Biedronia niemalże osobiście. Człowiek o „prawilnych” poglądach postanowił wystosować hejterską litanię na PM bezpośrednio do Prezydenta Słupska. Streszczać jej nie będę, oto ona:

fbbiedron

Poszło o choinkę. Nie uważacie, że to głupie? Sprawy by nie było, gdyby nie nieodpowiedzialni dziennikarze, którzy tylko czekają, aż z nieba spadnie im możliwie najbardziej durny temat – byleby się sprzedał. Co mogłoby się nie sprzedać w konfiguracji: „pedał, ateista, lewak, brak choinki, olaboga”? Nieważne jak, nieważne w jakim kontekście, ale tekst musi być, bo się słupki ze statystykami będą zgadzać.

confrontation-930744_1280

Tak, Drodzy Moi. Ja wiem, że tam gdzie mamy do czynienia z biznesem, rzadko kiedy jest miejsce na moralne rozterki i pieniądze moralnością napędzane nie są. Ale jakoś nie mogę się pogodzić z tym, że ktoś, kto wykonuje odpowiedzialny zawód, robi sobie z niego żywnie jaja. Bo inaczej nazwać tego nie potrafię, wolę po imieniu. To potwarz dla dziennikarstwa, tak straszliwe szuranie po dnie sfery, gdzie nie ma już żadnych standardów. Dno den wręcz.

I między innymi dlatego nie sposób walczyć z hejterami, których samemu się szczuje. A potem Jarek Kuźniar wyjrzy z ekranu, przyodzieje jarmułkę, pejsy zapuści i walczyć będzie z hejterami. Tak, przebraniem na pewno skłoni jednego i drugiego frustrata do myślenia, ten się opamięta i będzie pisać ładnie do każdego i wszędzie. Bzdura. Kuźniar zrobił wokół siebie szum jeszcze większy, niż niektórymi wpisami na Twitterze, czy Facebooku, gdzie następnie urządzano sobie festiwal masakrowania piniaty.

A jeśli o hejterów chodzi – są denerwujący, ale uwierzcie mi, idzie z nimi żyć. Czytając Antyweba zauważyliście zapewne, że niektórzy komentujący mają czasem „gorszy dzień” i puszczają im nerwy. Albo odpowiadamy, albo mówimy prosto z mostu: „nie”, albo kasujemy komentarz, gdy nie da się do niego odnieść (bo jest tak denny). Wycieczki personalne to już dla mnie nie problem. Wyobraźcie sobie, anonim do kogoś wyjeżdża z „Ty (tutaj wpisz dowolne niecenzuralne słowo)”. I co mi z tego? Zbiedniałem? Stałem się brzydszy? Ktoś mnie opluł? Trzepnął mnie w twarz? Pewnie, że nie. To już nie boli. Siedzenie się hartuje. A hejterzy… byli, są i będą. Nie oznacza to jednak, że trzeba ich szczuć, co koncertowo zrobiły media w kontekście Biedronia i choinki.

Grafika wprowadzająca: Lukas Plewnia na licencji CC BY-SA 2.0 //Flickr

Grafiki w tekście: 1, 2