5

Marissa Mayer nie opuści Yahoo z pustymi rękoma – zainkasuje 186 mln dolarów…

dolar
Odprawy prezesów wzbudzają czasem wielkie emocje i nie jest to wyłącznie polska przypadłość. Duże pieniądze podgrzewają atmosferę na Zachodzie i Wschodzie - wszędzie ludzie zastanawiają się, czy te środki się należą. Teraz takie dyskusje odbywają się za Oceanem, a wszystko za sprawą szefowej Yahoo: Marissa Mayer na odchodne zainkasuje blisko 200 mln dolarów. Tymczasem trudno uznać pięć lat jej rządów za pasmo sukcesów.

Marissa Mayer niebawem przestanie być szefową legendy Doliny Krzemowej – na początku czerwca akcjonariusze firmy powinni dać zielone światło decyzji o przejęciu biznesu przez korporację Verizon. CEO prawdopodobnie rozstanie się z byłym pracodawcą, ale nie odejdzie z pustymi rękami – media donoszą, że w akcjach i opcjach na akcje otrzyma około 186 mln dolarów (według kursu z początku tygodnia). To papiery wartościowe, które dostawała przez kilka lat pracy, nie mówimy o jednorazowym bonusie. Jednocześnie trzeba jedna dodać, że ta suma nie uwzględnia wynagrodzenia Mayer, otrzymanych premii czy akcji, które już sprzedała. Jeśli zsumuje się to wszystko, wychodzi podobno grubo ponad 200 mln dolarów. Przy pomyślnych wiatrach i dobrym kursie, robi się miliard złotych. Nieźle.

Z jednej strony można pisać, że Marissa Mayer zapracowała na swoją pozycje, że takie są realia Doliny Krzemowej, że wszystko wynika z umowy. Jednak jest i druga strona medalu: szefowa nie podołała zadaniu – miała ratować Yahoo, a skończyło się na przejęciu. Po drodze zaliczono wielkie wycieki danych, które sprawiły, że umowa z Verizon musiała być renegocjowana. Niegdysiejszy gigant kończy jako stos akcji o nazwie Altaba oraz część innej firmy (otrzyma tam nazwę Oath). Chyba nie tak miało to wyglądać – księżniczka Google miała zaczarować wyniki Yahoo, a nie wyłącznie stan swojego konta