20

Mapy w urządzeniach Apple nigdy nie zachwycały, nawet przed iOS 6

Od czasu premiery nowej wersji systemu mobilnego Apple – iOS 6 internet aż huczy od krytyki nowych map, które zastąpiły mapy Google. Trzeba przyznać, że umieszczenie w systemie aż tak niedopracowanej aplikacji jest zupełnie nie w stylu Apple. Nazwy obiektów wymieszane w różnych językach to jeden z błędów, który nie miał prawa się zdarzyć i […]

Od czasu premiery nowej wersji systemu mobilnego Apple – iOS 6 internet aż huczy od krytyki nowych map, które zastąpiły mapy Google. Trzeba przyznać, że umieszczenie w systemie aż tak niedopracowanej aplikacji jest zupełnie nie w stylu Apple. Nazwy obiektów wymieszane w różnych językach to jeden z błędów, który nie miał prawa się zdarzyć i prawdopodobnie wina leży wyłącznie po stronie Apple, bo mapy TomTom nie mają takich problemów. O tym można poczytać na każdym portalu technologicznym. Ja chciałem zwrócić uwagę, że mapy na urządzeniach Apple nigdy nie zachwycały swoimi możliwościami, można powiedzieć, że były poniżej przeciętnej na tle innych producentów mobilnych, a nawet map dostępnych w przeglądarkach.

Oczywiście wcześniej mapy pochodziły od Google, więc ich precyzja, ilość adresów i punktów POI była identyczna jak w urządzeniach z Androidem czy w Google Maps w przeglądarce. Rzecz w tym, że dodatkowe funkcje map były naprawdę bardzo mocno okrojone w stosunku do tego, co można spotkać na urządzeniach z systemem Android, u Nokii ale również w mobilnej przeglądarce.

Nie mówię nawet, że brakowało nawigacji „turn by turn”, w efekcie z map nie dało się korzystać w samochodzie bez ryzyka spowodowania wypadku, czy brakowało Street View, budynków 3D i całej masy innych bajerów. Owszem dobrze byłoby gdyby były, tym bardziej, że w Androidzie takie funkcje są jak najbardziej dostępne. Nawigacja Nokii dodatkowo funkcjonuje całkowicie off-line, dzięki czemu możemy z niej korzystać również poza zasięgiem sieci. Jednak nawet w zakresie najbardziej podstawowym mapom w systemach Apple iOS 5 i wcześniejszych brakowało bardzo wielu funkcji.

Przede wszystkim po wyszukaniu trasy nie było możliwości jej zmodyfikowania, dodania punktów pośrednich. Jeśli wiemy, że dana ulica jest w remoncie, albo zakorkowana i chcemy wprowadzić drobną korektę to nic z tego. Owszem, była możliwość wybrania alternatywnej trasy, ale tylko takiej, jaką nam zaproponował automat. Żeby było ciekawiej, Google Maps pozwalają zapisywać zarówno miejsca jak i całe trasy. Kiedyś wyznaczyłem sobie ręcznie w przeglądarce desktopowej, trasę na działkę, która omijała opłotkami korki i umożliwiała wypoczynek w weekend, nawet jeżeli wszyscy mieszkańcy Warszawy mieli takie same plany i całkowicie korkowali przejazd. Takiej trasy oczywiście nie wyznaczy automat. To był efekt wielu lat doświadczenia i rozpoznawania rozmaitych możliwości. Taką właśnie trasę zapisałem w Moich Miejscach w mapach Google.

Szybko się jednak przekonałem, że mapy na iOS nie mają dostępu do zapisanych miejsc i tras. Aby zyskać do nich dostęp konieczne okazało się zainstalowanie Google Earth, który nie był mi do niczego innego potrzebny poza właśnie wczytaniem zapisanej wcześniej trasy.

Mówiąc krótko, byle mapy otwarte w przeglądarce internetowej dają zdecydowanie więcej możliwości, niż mapy na iOS w wersjach wcześniejszych niż 6. Ba, mapy Google otwarte w przeglądarce mobilnej Safari na urządzaniach Apple dają więcej możliwości, niż wcześniejsza aplikacja natywna. Co prawda także nie umożliwiają modyfikacji trasy, ale dają pełny dostęp do Moich Miejsc i innych funkcji. Wszystkie zrzuty ekranu z tego artykułu, poza obrazem w nagłówku, pochodzą z iPada i pokazują Mapy Google otwarte w przeglądarce właśnie. I naprawdę dziwie się, że do tej pory nikomu to nie przeszkadzało. Teraz przynajmniej można je w przeglądarce bez problemu otworzyć, bo wcześniej gdy chcieliśmy wejść na stronę Google Maps od razu przekierowywało nas do natywnej, okrojonej aplikacji.

To wszystko oczywiście nie usprawiedliwia tego, co Apple obecnie zrobił z mapami. Możliwość korzystania z map przez przeglądarkę nie zastąpi natywnej aplikacji, która wcześniej sprawdzała się chociaż w najbardziej podstawowym zakresie. Mimo wszystko, to co stracili użytkownicy Apple po aktualizacji do iOS 6 to naprawdę podstawowa funkcjonalność, mniejsza niż oferują mapy przez WWW, mniejsza niż oferuje konkurencja. Dlatego ciesze się, że urządzeniem które mam zawsze przy sobie jest telefon z Androidem i przyzwoitą nawigacją, obsługującą moje zapisane miejsca, jak również prowadzącą mnie za rękę w postaci „turn by turn”. To właśnie z nawigacji w telefonie korzystam gdy gdzieś idę, jadę na rowerze czy samochodem. Tablet ma na tyle duży ekran, że wystarczają mi mapy w przeglądarce, na te nieliczne okazje, gdy tego potrzebuję.

Ale prawdopodobnie ciężko dostrzec jak dużo brakowało mapom we wcześniejszych wersjach iOS, jeśli było się tylko użytkownikiem urządzeń spod znaku nadgryzionego jabłka. Być może właśnie dlatego nowe mapy wywołały tyle kontrowersji, bo użytkownicy Apple mieli łatwe porównanie między tym co było a tym co jest? Być może wydanie natywnej aplikacji na iOS przez Google coś w tej kwestii zmieni, o ile Google nie będzie chciał zarezerwować większości funkcji swojej nawigacji tylko dla Androida. Ale na to przyjdzie nam jeszcze poczekać przynajmniej parę miesięcy.

Zdjęcie z nagłówka pochodzi z serwisu Cnet.