40

Mac Mini z procesorem M1 w Japonii. Sprzedaż eksplodowała

Kiedy kilka tygodni temu napisałem artykuł „Po dekadzie zapaści nadeszła trzecia złota era Macintoshy”, odezwało się sporo głosów krytycznych, twierdzących, że to za nieprawda, fanbojstwo i w ogóle. Mam wrażenie, że sporo osób nie zrozumiało tam, kluczowego dla oceny przyszłości platformy, zdania o obniżce ceny bez jej obniżania. Do tego jeszcze wrócę, ale najpierw zajmijmy się tytułową informacją z Kraju Kwitnące Wiśni. Z tego rynku spłynęły właśnie pierwsze szacunki odnośnie do sprzedaży komputerów typu desktop i okazuje się, że Mac Mini M1 znokautował konkurencję.

Apple wskakuje na szczyt podium

W tygodniu przed premierą Mini z M1, Apple zajmowało w Japonii 4 miejsce* pod względem sprzedaży komputerów stacjonarnych z udziałem na poziomie 12,7%. Po pojawieniu się w sprzedaży nowego modelu sytuacja zmieniła się drastycznie. Sprzedaż firm wyprzedzających wcześniej koncern z Cupertino zanurkowała, a Apple gwałtownie skoczyło do góry i osiągnęło udział aż 27,1% sprzedaży, co oznacza skok o 14,4 punkta procentowego tydzień do tygodnia. Patrząc na sprzedaż w dłuższym okresie czasu, intelowe Mini osiągały wyniki mniej więcej na poziomie 14 – 15%, nie przekraczając w ostatnim czasie 18%.

Tak duży skok to wydarzenie bez precedensu. To pierwsza generacja urządzeń z procesorami Apple Silicon i można było się spodziewać raczej ostrożnej reakcji rynku, niż takiego szturmu. Jednak setki testów pojawiających się co chwilę na YouTube zrobiły chyba swoje, nowe Mini okazało się już na starcie tak dobre w kontekście cena / jakości oraz cena / wydajność, że przekonało do siebie tak użytkowników Apple, jak i pozostałych firm.

Oczywiście żeby ocenić prawdziwą skalę tego sukcesu trzeba poczekać na podobne szacunki odnośnie laptopów oraz dane z innych rynków z dłuższego okresu czasowego, ale obstawiam, że cały kwartał okaże się jednym wielkim tryumfem komputerów z Apple Silicon. Kto wie, może Apple nie długo powróci  raportowania ilości sprzedanych sztuk…

Jeśli intuicja mnie nie myli, w przyszłym roku będzie jeszcze lepiej, ponieważ wejdą na rynek wydajniejsze modele Maków, na które od lat czekają użytkownicy tacy jak ja, będący jeszcze niedawno na krawędzi przejścia na Hacintosha czy wręcz PC z Windowsem.

Cena czyni cuda

Wrócę teraz do kwestii cen z mojego poprzedniego artykułu, której mam wrażenie wiele osób nie rozumie. Apple będąc „dostawcą” procesorów tylko na własne potrzeby, będzie starało się ograniczać ilość produkowanych układów, a to przełoży się na potężne uproszczenie asortymentu. Widać to już teraz, gdy mamy właściwie po jednym modelu Mini, MacBook Air i MBP 13, różniących się tylko ilością RAM i SSD.

Jednocześnie wymusza to na firmie przygotowanie uniwersalnych układów SoC, które nawet w podstawowej wersji będą wydajne we wszystkich działaniach użytkownika. Już dziś bazowy Mac Mini czy MacBook Air, „za intela” będący słabą i pełną kompromisów maszyną, rzuca w swojej klasie cenowej najlepszych konkurentów na kolana.

Mac Mini jest tani

Najtańsze Maki z M1 można dziś kupić bez zastanowienia, nawet jeśli używa ich się do bardziej zaawansowanych zadań. Wcześniej, chcąc dysponować jako taką wydajnością, trzeba było kupić conajmniej średni model z większym SSD i lądowało się z ceną w okolicach 6 – 7 tys. Owszem, dalej nie kupimy Maka za 2500 zł, ale dopłata 1200 zł za Mini zaczęła mieć sens, ponieważ za te 3700 zł trudno będzie znaleźć lepsze urządzenie. Owszem macOS dalej nie będzie dla każdego, nie tylko cena o tym decyduje, ale grono potencjalnych klientów jest dziś wielokrotnie większe.

Przez lata byłem krytykiem Tima Cooka, niektórzy fanboje Apple nazywali mnie wręcz hejterem, ale ta operacja z własnymi procesorami to majstersztyk tak technologiczny, jak i finansowy. Obniżyć cenę bez obniżki cen? No szacun. Jeśli dodamy do tego szturm deweloperów masowo dostosowujących swoje oprogramowanie na M1, co oznacza że za parę miesięcy będzie jeszcze lepiej niż dziś, to może się okazać, że w przyszłym roku rynek komputerów czekają nie zmiany, ale prawdziwy szok platformowy.

Źródło: [1]

* Badanie dotyczy największych sklepów elektronicznych oraz sprzedaży internetowej w Japonii, więc ostateczne liczby mogą się w detalach różnić. Nie mniej do oceny trendów jest to jak najbardziej wiarygodne narzędzie.