Felietony

Krucha przyszłość sportowego dziennikarstwa? Trener Hiszpanii bije rekordy popularności na Twitchu

Patryk Koncewicz
3

Luis Enrique wziął sprawy w swoje ręce i zamienił konferencje prasowe na streaming. A widzowie? Z miejsce to pokochali.

Futbol i technologia przenikają się już pod wieloma względami. Mamy już przecież goal line, dzięki której sędzia wie, czy piłka przekroczyła całym obwodem linię bramkową, VAR do weryfikowania kontrowersyjnych sytuacji i nawet sztuczną inteligencję, podejmującą decyzję o spalonym. Piłka noża ewoluuje, a wraz z nią jej otoczka, w postaci transmisji, wywiadów i konferencji. Przedmeczowe spotkania prasowe – będące bardzo istotną częścią futbolu – mają jednak w sobie ten oldskulowy klimat, który nie zmieniał się znacząco od dekad. Aż do teraz, za sprawą Luisa Enrique – nowatorskiego selekcjonera reprezentacji Hiszpanii.

Szukając afery

Sala pełna przedstawicieli prasy, stół z mikrofonami i wszystkie oczy skierowane na sztab trenerski, który za chwile zostanie zasypany ciężkimi pytaniami. Tak wyglądało to 20 lat i bardzo podobnie wygląda to dziś. Różnica polega jednak na tym, że w międzyczasie konferencje przed i po spotkaniach zaczęły delikatnie przybierać formę performance’u. W dobie internetowego społeczeństwa wystarczy jedno niefortunne słowo, by stać się viralem i obiec świat w mgnieniu oka.

Im bardziej futbol stawał się medialny, tym większą popularnością cieszyły się wywiady z trenerami, które… nie zawsze szły po ich myśli. Dziennikarze wielokrotnie zadają pytania w taki sposób, by wywołać określoną reakcję – nacisnąć wręcz na odcisk, aby zagonić trenera by wyprowadzić go z równowagi. Piłka nożna to emocje i czasem ciężko trzymać je na wodzy, szczególnie tuż po przegraniu ważnego spotkania. Nie raz dochodziło więc do kłótni, nerwowych sytuacji i słownych przepychanek między szukającymi sensacji dziennikarzami a wzburzonym opiekunem drużyny. I tu pojawia się trener reprezentacji Hiszpanii, który postanowił wykorzystać streaming do bezpośredniego kontaktu z widzami, bez medialnego pośrednictwa.

Nowy król Twitcha

Luis Enrique – pełniący od 2018 roku rolę selekcjonera narodowej reprezentacji – to barwna i wyrazista postać. Nierzadko potrafił zaskoczyć ciętą ripostą i bezpośrednim poczuciem humoru, co nie zawsze sprawdzało się na konferencjach prasowych. Hiszpan bez ogródek przyznał, że nie jest fanem tego formatu przez wątpliwą merytoryczność, dlatego o meczach na mundialu w Katarze obiecał opowiadać samodzielnie. I tej obietnicy dotrzymał, rozbijając bank popularności.

Hiszpan założył kanał na Twitchu – popularnym serwisie do streamingu gier – i błyskawicznie zyskał sympatię widzów. Mężczyzna wybrał tę opcję, ponieważ pozwala wchodzić w interakcję bezpośrednio z fanami hiszpańskiej piłki i odpowiadać na konkretne zagadnienia w znacznie luźniejsze formie, niż podczas tradycyjnych konferencji. Jego transmisje oglądane są przez kilkaset tysięcy odbiorców, a sam kanał w kilka dni zdołał osiągnąć poziom ponad 700 tysięcy obserwatorów (dla porównania dodam, że Ewroon – największy streamer gier w Polsce – ma ich niewiele więcej, bo 857 tysięcy).

Źródło: Depositphotos

Widzowie mogą dzięki temu poznać trenera od nieco bardziej prywatnej strony, podobnie jak samą reprezentację, bo Hiszpan zdradza też nieco zakulisowych szczegółów, na przykład o życiu seksualnym piłkarzy. Luis Enrique wspomina na streamach o obalaniu piłkarskich stereotypów, opowiada o swoich faworytach oraz ich taktykach i nie szczędzi mocnych komentarzy pod kątem własnych zawodników. Nie jestem specjalistą od hiszpańskiego, ale muszę przyznać, że taką formę ogląda się znacznie lżej i ciekawej, bo trener ma więcej pola do popisu i wprowadza na Twitcha merytoryczną wartość.

Luis Enrique stał się hitem internetu i jestem przekonany, że inni selekcjonerzy także pójdą niebawem jego śladem. Szkoda tylko, że Gennaro Gattuso nie załapał się na erę streamingów podczas swojej kariery trenerskiej, bo respekt przed nim czuł nawet jego własny tłumacz. Z taką osobowością nie miałby najmniejszego problemu w zdobywaniu popularności na Twitchu.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu