Mobile

LTE w smartfonie - niezbędna nowość czy niepotrzebny "prądożerca"?

KK
Konrad Kozłowski
14

LTE w naszym kraju cieszy sie coraz większą popularnością. Na rynku pojawiają się kolejne telefony współpracujące z siecią jednego z operatorów (za którymi stoi jedna infrastruktura) i faktycznie powolutku ta karuzela zaczyna nam się rozpędzać. Jako sympatyk (to chyba mało powiedziane) nowych techno...

LTE w naszym kraju cieszy sie coraz większą popularnością. Na rynku pojawiają się kolejne telefony współpracujące z siecią jednego z operatorów (za którymi stoi jedna infrastruktura) i faktycznie powolutku ta karuzela zaczyna nam się rozpędzać. Jako sympatyk (to chyba mało powiedziane) nowych technologii postanowiłem nie odmówić sobie możliwości wypróbowania jak rzeczywiście podczas codziennego użytku smartfona sprawdza się sieć LTE.

Podczas testów Xperii SP, której recenzja już niedługo pojawi się na Antyweb, głównym standardem sieci z jakiej korzystałem było właśnie LTE. Na obszarze Lublina zasięg sieci LTE jest całkiem niezły, nawet wewnątrz budynku sporadycznie telefon przełączał się "tylko" na HSPA. Owszem, obecne są tzw. białe plamy zasięgu, w których ni stąd ni zowąd brakuje zasięgu LTE, nawet gdy znajduję się w centrum miasta. Ale gdy LTE jest dostępne, a przez 85% czasu bez problemu znajduję się w zasięgu tej sieci, to...

Różnica jest odczuwalna. Jak bardzo? Oczywiście wszystko zależne jest od tego co robimy, ponieważ przy takich czynnościach jak przeglądanie Onetu czy Facebooka nie sądzę, by różnica była odczuwalna. Sama w sobie różnica jest, ale czy znacząco wpłynie to na to jak korzystamy z telefonu - nie wydaje mi się.

Zupełnie inaczej sytuacja rysuje się jednak, gdy zapragniemy obejrzeć filmik na YouTube, i to w HD, albo przesłać kilkanaście/kilkadziesiąt zdjęć do Dropboxa. Wtedy LTE faktycznie rozwija skrzydła i znacznie szybciej doczekamy się rozpoczęcia odtwarzania filmu (o zacięciach nie może być mowy), a wysłanie większej liczby zdjęć zajmuje nawet o połowę mniej czasu. Coraz częściej udostępniamy także dostęp do Internetu innym urządzeniom, na przykład komputerom, a wtedy sieć LTE naprawdę okazuje się przydatna.

Wszystko to nie odbywa się oczywiście bez wpływu na długość pracy urządzenia na baterii. Gdy z telefonu korzystałem "normalnie", czyli w ciągu czasu pracy od 8:00 do 16:00 wykonałem 4-5 rozmów, przeglądałem Feedly, Twittera, Facebooka i Google+, miałem włączoną autosynchronizację konta Google (kontakty, Gmail, kalendarz) to telefon już o godzinie 14 zgłosił niski stan baterii na poziomie 15%. Następnego dnia postanowiłem skorzystać z funkcji STAMINA, która wydłuża czas pracy na baterii poprzez wyłączanie transferu danych, gdy ekran jest zablokowany. W takiej sytuacji Xperia stanęła na wysokości zadania i dopiero po 18:00 usłyszałem powiadomienie o niskim stanie baterii. Nie byłem w tym czasie powiadamiany o nowych mailach i wiadomościach na bieżaco, ale zaraz pod odblokowaniu ekranu uruchamiana była synchronizacja.

Oczywiście, że dla czystej ciekawości przeprowadziłem testy za pomocą programu SpeedTest, ale dobrze wiemy, że podczas codziennej pracy, szczególnie gdy cały czas się przemieszczamy takie statystyki nie wiele wnoszą. Jak wspomniałem, w kontekście multimediów, wideorozmów czy tetheringu różnica jest mniej lub bardziej odczuwalna, zależnie od siły sygnału. Jeżeli chodzi o pozostałe czynności, które wykonujemy na telefonie to sieć LTE nie jest jak na razie niezbędna. Co nie zmienia faktu, że dobrze, nawet "w razie czego" dysponować dostępem do tej technologii. Ja już się przekonałem i wiem, że nastepny smartfon, który wybiorę będzie musiał oferować mi obsługę sieci LTE.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

SonyLTEXperia4g