195

Narodowe Cebulactwo

Promocja w Lidlu gdzie można było oddać towar nawet po jego zużyciu i odzyskać pieniądze pokazała nasze narodowe cebulactwo i to jest niestety niewytłumaczalne. W czasach, w których obsługa klienta jest priorytetem w handlu, w których za granicą sklepy oferują zwroty pieniędzy, jeśli tylko klient jest niezadowolony u nas narodowe cebulactwo cofa nas do ery długich regulaminów i patrzenia na klienta jak na cwaniaka, oszusta i złodzieja.

Lidl wymyślił sobie promocję, w której niezadowolony z towaru klient mógł odzyskać swoje pieniądze, nawet jeśli produkt został całkowicie zużyty. Nie przewidzieli jednego – narodowego cebulactwa. Ludzie zaczęli masowo oddawać wszystko, co zakupili. Trzeba było pokazać puste opakowanie, to wypakowywali towar już na sklepowym parkingu i hura po zwrot pieniędzy. Zapewne już o całej akcji czytaliście.

Dla mnie takie zachowanie jest niewytłumaczalne. Lidl chciał dobrze, akcja była zdecydowanie pro-konsumencka. Klient, który nie był zadowolony z produktu mógł odzyskać pieniądze. Nie ma chyba lepszego podejścia do konsumenta niż zaoferowanie mu takiej rekompensaty w momencie, kiedy produkt go nie satysfakcjonuje. Klient powinien być zadowolony z takiego podejścia i wracać częściej do sprzedawcy, który oferuje taką opcję.

Nie przewidzieli jednak tego jak narodowe cebulactwo wykorzysta akcje. W regulaminie nie było obostrzeń, wyjątków, kontroli ile kto zwrócił i nasze przysłowiowe „Baby z Radomia” wsparte „Miejską Inteligencją” oraz „Specami od SmartShoopingu” ruszyli do boju. Ludzie bez skrępowania oddawali dokładnie wszystko, co kupili robiąc ze sklepowych lad wysypisko śmieci. W efekcie kompromitujących wydarzeń Lidl wycofał się z całej akcji.

Lidl Promocja – To my Polacy

To wszystko już wiemy. Nie wiemy tylko dlaczego? Bieda nie jest usprawiedliwieniem oszustwa, poza tym sytuacje tego typu działy się wszędzie, łącznie z dużymi miastami. Widać też, po niektórych zdjęciach, że nie były to zakupy ludzi „biednych” tylko tych, którzy chcieli skorzystać i kupowali wszystko, co tylko było potrzebne.

Zastanawiam się, jak czują się dorośli ludzie, którzy właśnie „naciągnęli” sklep na 200 czy 500 PLN? Wracają do domu i opowiadają dzieciom jacy są sprytni, chwalą się znajomym jak to … Lidla? Może namawiają innych do super okazji?

Gdzie jest ta nasza narodowa duma, godność, wiara chrześcijańska? Gdzie jest zwykła ludzka przyzwoitość?

Jest jeszcze inny aspekt tej całej akcji. Postrzeganie klienta przez handel. Wszyscy byśmy chcieli aby regulaminy zakupów, akcji i promocji były proste i zrozumiałe, aby sklep nie wymagał od nas potwierdzenia zakupu, jeśli towar jest ewidentnie kupiony w danym miejscu i jest wadliwy, aby zawsze, bez dyskusji wymieniali na nowy itp. Kiedy sklep pomyli się w cenach (np. przez błąd systemu) też chcemy aby te pomyłkowe ceny był respektowane itp. I możemy sobie jeszcze tak długo „chcieć”.

Kiedy branża handlowa widzi takie akcje jak z Lidlem, to na pewno nie w głowie im wprowadzanie pro-konsumenckich działań – a jeśli już, to będą one opisane długimi regulaminami z podpunktami pisanymi bardzo małymi literkami.

I nie uważam aby cała ta akcja to była wina Lidla – owszem nie przewidzieli zachowań klientów, ale te zachowania są antynormalne .

Smutne jest to wszystko i jest mi po prostu za tych ludzi zwyczajnie wstyd.