2

LG G Flex zmierza na nasz rynek. Producentowi należą się słowa uznania

Wczoraj wieczorem Rafał pisał o przeciekach dotyczących zmiany podejścia LG do kwestii aktualizacji systemu. Doniesienia ciekawe i gdyby okazało się, że koreański gigant zamierza wykonać taki ruch, to z pewnością wiele osób pochwaliłoby firmę. I to w kwestii, która od dawna uchodzi za piętę achillesową producenta. To na razie przypuszczenia – pożyjemy, zobaczymy. Faktem jest […]

Wczoraj wieczorem Rafał pisał o przeciekach dotyczących zmiany podejścia LG do kwestii aktualizacji systemu. Doniesienia ciekawe i gdyby okazało się, że koreański gigant zamierza wykonać taki ruch, to z pewnością wiele osób pochwaliłoby firmę. I to w kwestii, która od dawna uchodzi za piętę achillesową producenta. To na razie przypuszczenia – pożyjemy, zobaczymy. Faktem jest natomiast, że LG robi postępy na innym polu i może na tym sporo zyskać.

Owo inne pole to swoisty miks marketingu, innowacyjności oraz szybkości działania. I pewnie kilku innych składników, które trudno zamknąć w paru słowach. To jednak sprawa mniej istotna – ważne jest to, iż koreański producent robi postępy tam, gdzie do niedawna nikt się ich nie spodziewał. Swoją opinię opieram na przykładzie realizacji projektu G Flex, czyli wygiętego smartfonu LG. Niejednokrotnie pisałem już, że firma nieźle „rozgrywa” ten model i napiszę to kolejny raz. Powodem są informacje o bliskim wprowadzeniu urządzenia na rynek europejski.

Wygięty telefon LG można obecnie kupić w Azji (Korea Południowa, Singapur, Hong Kong), niedawno producent zapowiedział, że sprzęt pojawi się jeszcze w tym kwartale w ofercie trzech amerykańskich operatorów (AT&T, Sprint i T-Mobile). Przyszedł czas na Stary Kontynent i producent nie zamierza się tu ograniczać do kilku państw – model będzie dostępny w ponad dwudziestu krajach. Polska znalazła się na liście? Póki co wspomina się o Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Włoszech, Szwecji oraz Austrii. Naszego kraju na liście nie ma, ale zdziwiłbym się, gdyby nie znalazł się on w gronie kilkunastu niewymienionych rynków.

Pojawienie się smartfonu w Europie zaledwie kilka miesięcy po rozpoczęciu sprzedaży w Korei Południowej to pierwsze zaskoczenie. LG działa w tym przypadku bardzo szybko, a trzeba napisać wprost, że korporacja nas do tego nie przyzwyczaiła. W przeszłości producent działał dość ospale w kwestii globalnej sprzedaży swoich produktów i podejrzewam, iż mogło to mieć wpływ (negatywny rzecz jasna) na wyniki sprzedaży. Tym razem sprawa wygląda zupełnie inaczej: były przecieki, potem prezentacja, początek sprzedaż, pierwsze recenzje i opinie, a następnie szybkie rozciągnięcie sprzedaży na inne kraje. Jeśli firma nie zaliczy przy tym jakiejś wpadki, to cały proces będzie się prezentował bardzo dobrze. Dzięki temu o modelu cały czas jest głośno. To kolejna kwestia warta uwagi.

LG nie pozwala nam zapomnieć o modelu G Flex i dzięki temu cały czas pojawia się w branżowych mediach. Czy ktoś pamięta jeszcze o smartfonie Galaxy Round? Pewnie tak, ale chyba tylko dlatego, że jest on wymieniany w towarzystwie G Flex jako „drugi wygięty telefon”. Sprzęt nie wyjechał jednak poza granice Korei (przynajmniej oficjalnie), a Samsung albo machnął ręką na swój pomysł albo drapie się po głowie i zastanawia co z nim zrobić. Bo trudno uwierzyć w to, że producent po cichu szykuje się do odpalenia jakiejś petardy w tym temacie.

Smartfon LG zdecydowanie wygrywa starcie z modelem Samsunga. Co prawda, ten drugi gracz oddał pole przeciwnikowi, ale nie umniejsza to postępów LG – korporacji wyraźnie zależy w tym przypadku na sukcesie. I trudno się temu dziwić – jakiś czas temu przedstawiciel producenta przekonywał, że za kilka lat wygięte smartfony będą stanowiły blisko połowę sprzedawanych „inteligentnych telefonów”. Czy jest to możliwe? Ciężko stwierdzić – zapewne zabrzmi to banalnie, ale naprawdę mamy do czynienia z nieprzewidywalnym rynkiem. LG najwyraźniej chce być przygotowane na scenariusz, w którym pomysł z wygięciem smartfonu wypali. Firma nie liczy przy tym jedynie na łut szczęścia i bierze sprawy we własne ręce.

Koreańska korporacja próbuje przekonać rynek do swojego pomysłu i jeśli im się to uda, to nagle mogą wyrosnąć na innowatora w branży, w której od pewnego czasu nie mieliśmy do czynienia z poważnymi zmianami. Co ciekawe, samo LG wydaje się pewne tego projektu, a to działa na ich korzyść. To również nowość w przypadku koreańskiego producenta.

Ocena samego produktu schodzi w tym przypadku na dalszy plan – patrzę jedynie na poczynania LG i jestem nimi pozytywnie zaskoczony. Jeżeli producent nadal będzie robił takie niespodzianki, to w rozpoczętym niedawno roku 2014 możemy o nim słyszeć częściej.

Źródło informacji oraz grafiki: LG