13

Lenovo przejmuje Motorolę i… nadal jest zainteresowane BlackBerry

Lenovo chce kupić BlackBerry. Słyszeliśmy to już kilka kwartałów temu, przejęcie zablokowały wówczas kanadyjskie władze. Od tego czasu sporo się zmieniło: BB furory na rynku nie robi, ale też nie pogrąża się w wielkich długach, chińska korporacja kupiła od Google Motorolę Mobility. Wydawałoby się, że temat zamknięty. Tymczasem media donoszą, iż to otwarta kwestia, a […]

Lenovo chce kupić BlackBerry. Słyszeliśmy to już kilka kwartałów temu, przejęcie zablokowały wówczas kanadyjskie władze. Od tego czasu sporo się zmieniło: BB furory na rynku nie robi, ale też nie pogrąża się w wielkich długach, chińska korporacja kupiła od Google Motorolę Mobility. Wydawałoby się, że temat zamknięty. Tymczasem media donoszą, iż to otwarta kwestia, a Lenovo kusi dużymi pieniędzmi.

Akcje BB wczoraj podrożały. Wszystko za sprawą plotek o nowej ofercie Lenovo. Obecny kurs wynosi niecałe dziesięć dolarów, Chińczycy podobną chcą zapłacić 15. A jeśli to nie wystarczy, nawet 18 dolarów za akcję. Szeroko otwierają portfel i zapraszają do rozmów kanadyjską firmę. Na pierwszy rzut oka wydaje się to niezrozumiałe – po co im BlackBerry skoro jeszcze nie przejęli Motoroli? Spory wydatek, mnóstwo pracy, wielkie wyzwanie. Najwyraźniej Chińczycy się tego nie boją i widzą w przejęciu spory potencjał.

Motorola to drzwi do amerykańskiego i zachodnioeuropejskiego rynku – o tym mówi się już od kilku kwartałów. Lenovo chce od strony kuchni wejść do państw, w których smartfony z ich logo nie są obiektem pożądania klientów. Niedawno pisałem o kolejnym planie Lenovo, czyli nowej marce będącej odpowiednikiem Xiaomi – brand ma funkcjonować głównie w świadomości internautów, ludzi, którzy kupią sprzęt w Sieci, stworzą wokół niego zwarte i aktywne środowisko. Jednocześnie Lenovo miałoby rozszerzać swoje wpływy w tradycyjny sposób, głównie na rynkach wschodzących. Czego brakuje w tej układance? Sektora biznesowego.

BlackBerry nie ma świetnych wyników sprzedaży w sektorze konsumenckim, ale nadal cieszy się dużym zainteresowaniem korporacji, przeróżnych instytucji oraz urzędników państwowych. Lenovo nie dobierze się do tego tortu, bo jest chińską firmą. Możliwe jednak, że znowu spróbują wejść tylnymi drzwiami. Wszystkie puzzle znalazłyby się już w ich rękach, wystarczyłoby ułożyć je na właściwym miejscu. Owszem, jakiś czas musieliby to porządkować, restrukturyzować i łączyć tak, by było spójne, ale zakładam, że daliby sobie radę.

Kanadyjska firma to wpływy, technologie, portfolio patentowe, marka, zaufanie – nadal jest się o co starać. A Lenovo jest firmą, która może wykorzystać ten potencjał – już kilka lat temu pisałem, że trzeba bacznie obserwować tego gracza, z każdym kwartałem upewniam się w opinii, iż trudno będzie go powstrzymać i uniemożliwić szybki rozwój. W omawianej sprawie nadal jednak mają twardy orzech do zgryzienia: kanadyjskie władze. Skoro w przeszłości z ich strony padło „nie” i zablokowali przejęcie, to czy zgodzą się na nie teraz? O ile wierzę, że Lenovo nadal jest zainteresowane BB i chce wyłożyć duże pieniądze, to nie jestem przekonany, czy uda im się zrealizować plan.